Po restauracji "Śródmieście" w Bydgoszczy zostały długi. Sprawą zajmie się teraz prokuratura

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
W sprawie dotyczącej firmy prowadzącej „Śródmieście” konferencję prasową zorganizował Krzysztof Rutkowski.
W sprawie dotyczącej firmy prowadzącej „Śródmieście” konferencję prasową zorganizował Krzysztof Rutkowski. Arkadiusz Wojtasiewicz
Dawid R., były szef restauracji "Śródmieście” twierdzi, że został oszukany przez wspólnika, a teraz ścigają go wierzyciele. Ten jednak twierdzi, że nie miał nic wspólnego z interesami.

- Ten człowiek to oszust. Od początku wszystko zaplanował, manipulował mną i zarejestrował działalność na mnie twierdząc, że jest osobą skromną i nie może występować publicznie - mówi Dawid R., były szef restauracji „Śródmieście”, która działała od lutego 2016 roku w Bydgoszczy przy Placu Wolności.

Te słowa wypowiedział podczas konferencji prasowej w hotelu Pod Orłem, którą zorganizowało Biuro Doradcze Rutkowski. R. zarzuca swojemu szwagrowi, że zaciągał zobowiązania, w tym - rzekomo - pożyczki od osób prywatnych bez jego wiedzy.

Czytaj także o problemach innej, bydgoskiej restauracji: Bydgoska restauracja powstała z naruszeniem prawa?

- Brał kredyty, pożyczki. Wszystkim osobom, które mu ich udzielały, mówił, że spłaci. Na koniec powiedział, wierzycielom, że to ja mam te pieniądze i że je oddam - tłumaczył Dawid R. - Byłem przez niego oszukiwany. Dopiero potem zdałem sobie z tego sprawę. To stało się już wtedy, kiedy sprawy poszły w złym kierunku. Uspokajał mnie, zmuszał mnie do takich rzeczy.

Na jakie kwoty opiewają długi, o których mówi R.? Wczoraj poinformował, że chodzi o kwoty milionowe nie podając konkretnej wysokości zobowiązań.

Policja do tej pory nie prowadziła żadnego postępowania w związku z działalnością restauracji „Śródmieście”. Dopiero wczoraj Dawid R. złożył w Prokuraturze Rejonowej Bydgoszcz-Północ zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

- Nie mogę zdradzać szczegółów sprawy, konkretniej kwot, o które chodzi z uwagi na dobro postępowania - mówił Dawid R. podkreślając, że to on w tej sprawie został poszkodowany. - To on czerpał korzyści z tych wszystkich działań. Chodził i „na mieście” mówił wszystkim, że ja mam pieniądze i że mam je zwrócić wierzycielom.

Krzysztof Rutkowski, były prywatny detektyw, obecnie reprezentujący Biuro Doradcze Rutkowski mówił, że Dawid R. nie złożył zawiadomienia w prokuraturze „z powodu strachu”: - Zostało ono złożone, by uświadomić i ujawnić organom ścigania proceder prowadzony przez wiele lat przez A. (inicjał nazwiska zmieniony. Osoba, o której mowa, zastrzegła sobie, by nie publikować ani imienia, ani inicjału nazwiska, red.) - mówił były popularny były detektyw. - Już wcześniej A. miał przedstawiane zarzuty związane z wyprowadzaniem majątku. Znamy ludzi, którzy pożyczyli A. milion złotych, potem kolejny. Choć jego sytuacja ekonomiczna nie była najlepsza, A. pożyczał pieniądze wyłącznie po to, by zwrócić je innym osobom, od których pożyczył. Po to, by mieć otwartą furtkę do kolejnych pożyczek. Niestety restauracja „Śródmieście” została sprzedana jednej z najbardziej znanych sieci naleśnikarni w Polsce.

Lokal o powierzchni 500 m kwadratowych (w tym z piwnicą), w którym działało „Śródmieście”, był wynajmowany od Administracji Domów Miejskich w Bydgoszczy. Mieścił się w reprezentacyjnej liczącej pięć kondygnacji kamienicy w centrum miasta.

- Zgodnie z naszymi oczekiwaniami profil działalności tego miejsca został zachowany - mówi Magdalena Marszałek, rzecznik ADM. - Działalność gastronomiczna bowiem była dla nas priorytetowa. Miejsce, które po remoncie na nowo odżyło, szybko zyskało aprobatę bydgoszczan, wpisując się swoim oryginalnym designem w centrum miasta.

W maju wpłynęła do ADM prośba dotycząca przepisania umowy najmu na innego najemcę.

Dawid R. twierdzi, że A. miał notarialnie potwierdzone pełnomocnictwa do reprezentowania firmy prowadzącej „Śródmieście”.

- Trudno mi to komentować, bo jestem tą sytuacją bardzo zaskoczony. To w końcu moja najbliższa rodzina. To absolutne kłamstwa i świadectwo desperacji Dawida R. - sprawę komentuje A.- Jak można kogoś nakłaniać do zaciągania milionowych kwot i jeszcze podkreślać, że przez trzy lata nie miało się świadomości konsekwencji. To osoba dorosła, odpowiadająca za siebie. Nie mam żadnego pełnomocnictwa notarialnego, pisemnego do reprezentowania tej firmy.

Nasz rozmówca - jak twierdzi Dawid R., jego były wspólnik w interesach - odniósł się również do informacji o zarzutach, które rzekomo stawiano mu już wcześniej w sprawach dotyczących innych prowadzonych przez niego działalności: - Nigdy nie miałem zarzutów, nie byłem podejrzanym. Mogę też przedstawić zaświadczenie o niekaralności.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Materiał oryginalny: Po restauracji "Śródmieście" w Bydgoszczy zostały długi. Sprawą zajmie się teraz prokuratura - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie