Do niewielkiego „M” Kamińskich dostać się trudno, domofon nie działa, a w klatce schodowej kolejna zapora: ujadanie dwóch Cerberów. Ten większy, niby niegroźny, ale powarkuje, łypiąc w obiektyw fotoreportera. Dziesięcioletnia Emilka prezentuje kolejnego pupila, chomika Multusia i wylicza swoją menażerię. - Miałam razem siedem chomików, dwa pająki, tarantulę, ale... pokłóciły się z psem (tu opowieść znacząco się urywa).
[break]
Dzieci jest siedmioro (najstarsza, 23-letnia Sandra, już się usamodzielniła). W domu pozostali: Daniel - 19 lat, Patryk - 17 lat, Damian - 15 lat, Bartek - 13 lat, Wiktor - 11 lat, Emilka - 10 lat - i mama. Dwóch chłopaków uczy się w szkole specjalnej. - Dopóki był mąż, wszystko było dobrze, przynajmniej do czasu, aż nie stracił pracy. Załamał się psychicznie, popadł w alkoholizm, zaczęła się nasza gehenna - wspomina pani Sylwia. Mówi o rocznym pobycie w Bydgoskim Centrum Pomocy Rodzinie, ale i o sympatii do byłego prezydenta Dombrowicza, który niemal błyskawicznie przyznał jej lokum przy Bydgoskiej. Na święta wielkanocne wysłannik z ratusza przysłał wtedy kosz pełen wędlin, smakołyków dla dzieci...
Dziś nie ma męża, nie ma alimentów (małżonek nie żyje), nie ma też renty rodzinnej, ponieważ głowa rodziny przepracowała w swoim życiu za mało lat. Są za to długi. Dopłaty za zużycie wody (licznik wspólny dla kamienicy) dobijają budżet, bo wynoszą, bagatela, 900, 800 zł. - Nasz dochód to niecałe 2 tys. zł miesięcznie, na co składa się głównie zasiłek rodzinny (1100 zł) - wymienia mama. - Korzystamy też z zasiłków celowych, np. na żywność, opał, buty. Niestety, straciłam dodatek mieszkaniowy, gdy przestałam regularnie płacić za media. Musiałam pewnego miesiąca wybrać: albo leki dla dzieci, albo media i wybrałam dzieci. Nakręciła się spirala zadłużenia. ADM przywróci nam ulgę, gdy przez pół roku będziemy płacić po tysiąc złotych miesięcznie. Jak to zrobić? Na razie nie mam przedłużonej umowy najmu i drżę, co będzie dalej.
Dług pani Sylwii wynosi obecnie 4 tys. zł. Dziennie rodzina zjada siedem chlebów, a co do chleba? W tygodniu u Kamińskich zużywa się prądu - na kartę - za sto złotych, a gazu schodzi około półtorej butli miesięcznie.
Pani Sylwia w grudniu straciła pracę w firmie sprzątającej, ponieważ jej zakład przegrał przetarg. Kobieta dorabia czasem dzięki dobrym ludziom, którzy potrzebują pomocy w sprzątaniu. Zatrudnić się próbowała, ale koszty dojazdów przewyższyły wypłatę, a dzieci siedziały same w domu.
O uratowanie rodziny walczą, m.in. sąsiadka państwa Kamińskich, Krystyna Mianowska, a także Maria Gałęska z Rady Osiedla Stary Fordon (mówi, że dzielnica robi się „sławna” z powodu dojmującej biedy).
Możesz pomóc
Liczymy na Państwa, szczególnie przedświąteczną, hojność. Potrzeba żywności, odzieży, no i najważniejsze, pieniędzy na spłacenie długu, a także pracy dla pani Sylwii. Kontakt z redakcją:
52 3222614, 52 3260710.