W środę odbyła się nadzwyczajna sesja rady gminy Dobrcz, w całości poświęcona budowie kurzych ferm. Na obrady przyszli mieszkańcy. Przynieśli ze sobą transparenty: „Stop fermom drobiu w gminie Dobrcz!”.
Sprawa od początku budziła kontrowersje. Mieszkańcy wyliczali, że tylko jedna ferma zaplanowana na 200 tysięcy sztuk drobiu generuje 5 tysięcy ton odchodów rocznie. - Pozdychamy ze smrodu – argumentowali. Przeciwko inwestycji byli także właściciele pobliskich działek budowlanych, które straciłyby na wartości.
Radni z mieszkańcami
Ku radości zgromadzonych na sali mieszkańców, radni z Dobrcza jednogłośnie - 14 głosami - przegłosowali wczoraj trzy ustawy dotyczące sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego dla części miejscowości Trzeciewiec, Pauliny i Kotomierz, czyli w miejscach, gdzie inwestor chciał budować fermy.
- Panowała wśród nas pełna zgoda, bo zdajemy sobie sprawę, że ta inwestycja jest szkodliwa dla gminy i mieszkańców. Teraz do pracy usiądą urbaniści. W planach zagospodarowania przestrzennego znajdą się zapisy, które przekreślą możliwość budowania na tych terenach obiektów przemysłowych – komentuje Halina Pietrzak, przewodnicząca Rady Gminy Dobrcz.
- Podjęcie tych uchwał przez radę definitywnie zakończyło okres niepewności dla mieszkańców i właścicieli nieruchomości w Kotomierzu, Trzeciewcu i Paulinach. Problem wielkoprzemysłowych kurzych ferm został zażegnany. Gmina chce nadal łączyć bezkolizyjnie funkcje rolnicze i mieszkaniowe – zapewnia Leszek Daroszewski, sekretarz gminy Dobrcz. Zwraca uwagę, że gdyby nie zaniedbania legislacyjne, nie byłoby żadnego problemu. - Przepisy są niedoskonałe, parlament już 15 lat pochyla się nad ustawą odorową. To byłoby skuteczne narzędzie, aby blokować tego typu inwestycje w okolicach zabudowań. Takie problemy jak w Dobrczu, mają w Polsce setki innych gmin – zauważa.
Budowę kurzych ferm zablokowano, mimo że inwestycję pozytywnie zaopiniował Powiatowy Inspektor Sanitarny w Bydgoszczy oraz Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. - Byliśmy tym zdziwieni. Zaprosimy przedstawicieli tych instytucji, aby wyjaśnili nam dlaczego podjęli taką decyzję – zapowiada Halina Pietrzak.
Protesty w Koronowie?
Mieszkańcy Koronowa wciąż żyją w niepewności. Na terenie gminy, a konkretnie w Lipinkach, prywatny inwestor chce zbudować 5 chlewni tuczników, które będą miały łącznie 9950 stanowisk. W Bieskowie ma powstać chlewnia o połowę mniejsza. - W linii prostej od Zalewu Koronowskiego jest około kilometra.
Zasmrodzimy perełkę naszego regionu! W pobliżu są także ujęcia wody. Nie chcemy chlewu pod oknami – argumentowali mieszkańcy podczas sobotniego spotkania w świetlicy w Nowym Dworze.
Atmosfera była bardzo gorąca Mieszkańcy postawili władzom Koronowa ultimatum: albo zablokują inwestycję, albo rozpoczną się protesty. Mieszkańcy chcą zablokować rondo w Koronowie na drodze krajowej nr 25. Protest planują na ten tydzień.
Burmistrz Koronowa Stanisław Gliszczyński nie zajmuje stanowiska w tej sprawie. - Moja prywatna opinia nie jest ważna. Muszę pozostać bezstronny. Jest prowadzone postępowanie w tej sprawie. Zbieramy uwagi mieszkańców, czekamy także na dokument z RDOŚ - tłumaczy.