Lasy pełne hut, kuźni i dworców

Lasy pełne hut, kuźni i dworców

Krzysztof Błażejewski

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Czy atrakcjami turystycznymi mogą być młyny, wiadukty, mosty i... brukowane drogi? Okazuje się, że tak. I to nawet w rejonie, który innych cymeliów ma pod dostatkiem.
Lasy pełne hut, kuźni i dworców

Czy atrakcjami turystycznymi mogą być młyny, wiadukty, mosty i... brukowane drogi? Okazuje się, że tak. I to nawet w rejonie, który innych cymeliów ma pod dostatkiem.


z przeznaczeniem na hodowlę gołębi. Dziś opuszczony popada w ruinę. / Fot. Marek Wojciekiewicz">„Możesz tu ochłodzić się w czystej wodzie uroczych jezior, podziwiać piękno dziewiczej przyrody, zobaczyć jak przejrzyste jest powietrze pozbawione smogu, wciągnąć w płuca wiatr, którego własności lecznicze wynikają z ogromnych sosnowych zalesień” - tak promuje się Starostwo Powiatowe w Tucholi, obejmujące centralny obszar Borów Tucholskich, krainy znanej niemal każdemu Polakowi, jednoznacznie kojarzącej się z nieskażoną niczym przyrodą. I praktycznie tylko z tym, jeśli nie liczyć mody na wykupywanie ziemi w Borach pod działki rekreacyjne.


Gołębnik jak kościółek


A jednak Bory mają do zaoferowania dużo więcej. I to z zaskakującej dziedziny: zabytków techniki.


W ostatnich latach stają się one coraz bardziej popularne i modne wśród turystów i krajoznawców. Zaczynają być też przedmiotem dumy mieszkańców. Jesteśmy świadkami przesuwania się zainteresowania na relikty bliższej nam przeszłości.


Pozornie pozostałości działalności technicznej i przemysłowej człowieka na obszarze Borów powinno być niewiele. Ten osąd okazuje się jednak mylny. Próbie „przeglądu stanu posiadania” służyła niedawna konferencja naukowa, zorganizowana w Tucholi pod hasłem „Dziedzictwo techniczne Borów Tucholskich”. Jej rezultaty zaskakiwały nawet samych uczestników - tak ciekawy i obfity w nieznane, a przede wszystkim niedoceniane atrakcje okazał się teren powiatu tucholskiego.


Unikatem na skalę europejską jest dobrze znany jako perła Borów - Wielki Kanał Brdy z 1849 r., zabytkowy zespół urządzeń nawadniających z akweduktami: najsłynniejszym w Fojutowie, ale także w Klocku i Barłogach. Do atrakcji zaliczyć też można gołębnik w Łyskowie, kopalnię węgla brunatnego w Gostycynie i... miejsce po poligonie „Heidekraut” w okolicach stacji kolejowej Wierzchucin.


Gołębnik, przypominający swoją architekturą mały kościółek, a raczej cerkiewkę, powstał w 1863 r. i był rzeczywiście miejscem prowadzenia hodowli gołębi na sporą skalę. Jak mówią jednak lokalne przekazy, mógł on służyć również innym celom, np. zebraniom loży masońskiej. Budynek dziś znajduje się w fatalnym stanie i zapewne w najbliższym czasie to się nie zmieni. Nie da się go bowiem zaadaptować na cele związane z działalnością biurową, mieszkalną czy handlową - zbyt niskie są w nim stropy.


265 rakiet V-2


Gostycyńskie kopalnie węgla brunatnego, których w I połowie XX w. było nawet kilka, przez lata przykrywał kurz, a raczej ziemia zapomnienia. Do czasu aż pod niezabudowaną, na szczęście, działką na osiedlu nowych domów rozstąpiła się ziemia w miejscu, gdzie przed laty funkcjonowało kopalniane wyrobisko. Miejscowe stowarzyszenie BUKO od tej pory, współpracując z archeologami, odszukało dokumentację i odsłoniło spod ziemi relikty dawnych szybów. W przyszłości planuje się tu utworzenie skansenu.


Wiele zagadek kryje w sobie obszar na wschód od stacji kolejowej Wierzchucin. Wiadomo tylko tyle, że „gdzieś tutaj” był zlokalizowany hitlerowski poligon doświadczalny „Heidekraut”. Jak wynikało ze wspomnień miejscowych, odpalano stąd jakieś pociski i rakiety. Wyrzutni nigdy dokładnie nie zlokalizowano, można natomiast w okolicy spotkać leje po wybuchach i zagubione fragmenty pocisków. Jak się niedawno okazało, znajdował się tu jeden z trzech, obok Peenemuende i Bliźny, poligonów doświadczalnych cudownej broni Hitlera - V-2. Od lata 1944 r. do początków stycznia 1945 r. wystrzelono stąd 265 rakiet, czasem nawet po 7 dziennie! Ponieważ V-2 nie potrzebowały stałej wyrzutni, tylko przewoźnej platformy na kołach, dokładna lokalizacja miejsca eksperymentów może nie być możliwa.


Dworce, wiadukty, młyny


Na liście cennych obiektów jako zabytków techniki w Borach Tucholskich znajdują się, m.in., dworce kolejowe zarówno z czasów pruskich z XIX w. w Pruszczu, Bruchniewie, Klonowie i Tucholi (ten ostatni z ciekawą architekturą i zachowanym starym wyposażeniem), jak i z linii tzw. kolei francuskiej z początku lat 20. XX stulecia, nawiązujące do tzw. nurtu narodowego architektury dworkowej (w Błądzimiu, Wierzchucinie czy Lipowie Tucholskiej), a także z lat 30. w Śliwicach. Trzeba do tego dodać efektowne wiadukty kolejowe na odcinku Klonowo - Pruszcz Bagienica z 1883 r. w formie odwróconej kratownicy oraz w Rudzkim Moście.


Zabytki na terenie Borów Tucholskich to także długa lista starych młynów np. w Kamienicy, Karczewie, Motylu, Tuchółce, Łobodzie, tartak w Motylu, gorzelnia w Woziwodzie. W 1929 r. tylko na terenie dzisiejszego powiatu tucholskiego funkcjonowały, mimo stosunkowo słabych gleb i niewielkich w związku z tym areałów zbóż, aż 24 młyny. Było też 18 tartaków.


Drogi i fortyfikacje wojenne


W samej Tucholi ciekawe są budynki typowo miejskie jak rzeźnia, gazownia i warsztaty przemysłowe. Do tego dochodzi cała lista obiektów związanych z Brdą. A są jeszcze pozostałości hut szkła, których na niewielkim obszarze było około 10. Przetrwały też relikty zwiazane z dawnymi zajęciami miejscowej ludności, parającej się leśnictwem, bartnictwem i smolarstwem.


Zainteresowanie budzą także pierwsze drogi bite, które na tym terenie powstawały, wraz z urządzeniami typu punkty poboru opłat za przejazdy, od 1817 r.


Osobnym zupełnie działem są pozostałości fortyfikacji wojennych zarówno polskich z 1939 r., jak i schronisk partyzanckich, głównie w postaci bunkrów i ziemianek.


Giną na naszych oczach


Lista zabytków techniki w Borach Tucholskich jest obszerna. Próbie inwentaryzacji tych zasobów musi jednak towarzyszyć niepokój o ich stan.


Niestety, brak zainteresowania tymi obiektami przez dziesięciolecia, zmiany własnościowe, a przede wszystkim względy ekonomiczne powodujące zaprzestanie wielu rodzajów działalności przemysłowej i globalizacja wytwórczości spowodowały, że większość z nich zmieniła swoje przeznaczenie lub przestała być potrzebna.


Wiele zostało zniszczonych bezpowrotnie, na naszych oczach niszczeją kolejne, tylko niewiele z nich da się jeszcze zachować. Znika też ich unikatowe wyposażenie.


Trudno znaleźć pieniądze na remonty czy odbudowę. Jeszcze trudniej znaleźć dla licznych obiektów odpowiednie przeznaczenie, by mogły służyć mieszkańcom i przyjezdnym.


Warto wiedzieć


Wielki Kanał Brdy


Zbudowany został w połowie XIX w., aby nawodnić tzw. łąki czerskie. Ma 21 km długości , średnią głębokość - metr, a szerokość jest stała i wynosi 16 m przy dnie, 20 m przy brzegach. Na jego początkowym odcinku nadal działają ręczne zapory w Mylofie. Trzykrotnie kanał poprowadzono akweduktem, by uniknąć krzyżowania się ze strumieniami. Najsłynniejszy akwedukt w Fojutowie ma aż 75 metrów długości

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Wideo