Puchar Polski dla Legii Warszawa
Wtorkowy finał Pucharu Polski rozczarował większość kibiców, która liczyła na niezapomniany piłkarski spektakl. Raków od 6. minuty grał w przewadze jednego zawodnika, ale podopieczni Marka Papszuna nie byli w stanie znaleźć drogi do bramki rywala przez 114 minut (czas podstawowy i dogrywka). Zwycięzcę wyłoniła seria rzutów karnych, w której w decydującym momencie pomylił się Mateusz Wdowiak.
Po ostatnim karnym na murawie doszło do brutalnych scen. Jeden z graczy Rakowa celowo wbiegł w piłkarza Legii - Filipa Mladenovicia. Serb sam postanowił wymierzyć sprawiedliwość, dlatego doszło do rękoczynów. Zawodnik "Wojskowych" uderzył kilku piłkarzy w twarz. Zachowanie wzbudziło ogromne kontrowersje.
Kibice Legii Warszawa upokorzyli sympatyka Rakowa Częstochowa
Do równie "bandyckich" scen doszło pod stadionem Narodowym. Jeden z kibiców Rakowa, który przechodził obok grupki sympatyków Legii, został zaatakowany. Fani stołecznego klubu w kilkanaście sekund zerwali jego koszulkę. Do całej sytuacji odniósł się jeden z zawodników Rakowa Częstochowa - Fabian Piasecki. Piłkarz udostępnił także filmik z całego zdarzenia.
- Zapraszasz rodzinę na mecz, a polska policja kieruje ich przez sektor kibiców "Żylety" w koszulkach Rakowa i nic z tym nie robi. Mówi tylko "ściągnijcie koszulki i szaliki". Już nie mówiąc o tym co zrobił zawodnik Legii (red. - Filip Mladenović). Całe szczęście, że kobiety zostały obrzucane butelkami, a nie butami - pisał po meczu rozemocjonowany zawodnik.
Sytuacja budzi duży niesmak także wśród postronnych kibiców. Spotkanie było reklamowane jako "wielkie piłkarskie święto". Niestety takie obrazki psują całą atmosferę finałowego starcia dwóch najlepszych polskich drużyn.
- Tyle było apeli o stworzenie atmosfery wielkiego święta, kłótni o oprawy, a jak przyszło co do czego, to znaleźli się tacy, którzy zawsze znajdą pretekst, by zrobić bydło i narzucić styl wiejskiej zabawy - jak ktoś nie dostanie sztachetą, to nie ma imprezy - napsiał Piotr Piotrowicz.
FORTUNA PUCHAR POLSKI w GOL24
