Karol Wojtyła to był równy gość

Andrzej Pudrzyński
W rzemieślniczej rodzinie proboszcza parafii w Grucznie nie było kultu książki. Zaczął pisać pod wpływem cierpienia, na które napatrzył się podczas pobytu w szpitalu.

W rzemieślniczej rodzinie proboszcza parafii w Grucznie nie było kultu książki. Zaczął pisać pod wpływem cierpienia, na które napatrzył się podczas pobytu w szpitalu.

<!** Image 2 align=right alt="Image 44312" sub="W wierszach księdza Kameckiego przewijają się opisy Gruczna i okolic oraz wspomnienia z dzieciństwa">Przyznaje, że jako młody chłopak miał niewiele kontaktu ze słowem pisanym. Wychował się na wsi, w Cekcynie. Więcej czasu spędzał biegając po dworze niż ślęcząc nad książką.

Publicystów nie potrzebujemy

- W połowie lat 50. złamałem nogę na nartach - wspomina ksiądz Franciszek Kamecki.

- Spędziłem wiele miesięcy w szpitalu. Nudziłem się, więc zacząłem czytać książki, wypożyczane z przyszpitalnej biblioteki. Widziałem tam też tyle cierpienia, że zacząłem pisać pierwsze nieporadne wiersze.

W tamtych czasach „piszący” księża nie byli dobrze postrzegani przez hierarchów kościelnych.

<!** reklama left>- Kiedy jeden z profesorów w seminarium dowiedział się o moich zainteresowaniach literackich, powiedział „My tu publicystów nie potrzebujemy”. Wtedy były inne czasy. Kościół był bardziej hermetyczny - opowiada proboszcz parafii w Grucznie.

Swoje pierwsze wiersze i opowiadania, które zostały wydrukowane, podpisywał pseudonimami. Bał się, że wyrzucą go z seminarium. Debiutował w 1960 r. w „Tygodniku Powszechnym”.

- Honoraria autorskie i listy od wydawców przychodziły do rodziców, żeby uniknąć kłopotów - wspomina.

Spotkania z Ojcem Świętym

Dwukrotnie miał okazję spotkać się z Karolem Wojtyłą, zanim jeszcze został wybrany papieżem.

Było to w 1976 i 1977 r na Jasnej Górze podczas sakrosongów, czyli przeglądów piosenki religijnej. To było niesamowite przeżycie.

- Miałem okazję rozmawiać z Karolem Wojtyłą podczas posiłków - mówi ksiądz Kamecki. - Od razu uderzyła mnie jego bezpośredniość, bardzo ciepły stosunek do ludzi i luzacki, oczywiście jak na dostojnika kościelnego, styl bycia. Pomyślalem wtedy, że to bardzo sympatyczny, równy gość. Do głowy mi nie przyszło, że wkrótce zostanie papieżem - przyznaje Franciszek Kamecki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie