Lider Prawa i Sprawiedliwości w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Welt am Sonntag" ostro skrytykował postawę Niemiec wobec rosyjskiej agresji na Ukrainę. Przyznał, że jest z tej postawy "bardzo niezadowolony".
– Niemcy mogłyby dostarczyć więcej broni, a także opowiedzieć się w Unii Europejskiej za embargiem na ropę – uważa Jarosław Kaczyński. Polityk podkreślił, że tym, że rosyjskie wpływy ze sprzedaży ropy są kilkukrotnie większe od wpływów z eksportu gazu. Uznał, że stałe wspieranie takiego mocarstwa jak Rosja miliardami za energię jest zarówno z politycznego, jak i moralnego punktu widzenia niedopuszczalne. – To musi się skończyć, a Niemcy muszą wreszcie zająć w tej sprawie jednoznaczne stanowisko – oświadczył.
"Niemcy przez lata nie chcieli dostrzec tego, co robiła Rosja"
Na łamach niemieckiej gazety Jarosław Kaczyński przypomniał również o "niesłabnących ciągotach" Niemiec i Francji do Rosji. Podkreślił, że oba państwa wciąż mają do Moskwy "silną skłonność".
– Niemiecki rząd przez lata nie chciał dostrzec tego, co robiła Rosja pod kierownictwem Putina. Teraz widzimy, że to się źle skończyło. To nie było takie trudne do przewidzenia. Ale Niemcy uważali, że wiedzą lepiej – kontynuował wicepremier.
Polityk ocenił również, że akt NATO-Rosja jest już dokumentem martwym, ponieważ jego ustalenia zostały złamane przez Kreml już w 2008 roku w Gruzji. – Od tego czasu pogwałciła je wielokrotnie – dodał.
W rozmowie z "Welt am Sonntag" prezes PiS przypomniał również o opieszałej denazyfikacji w powojennych Niemczech i nadal nierozstrzygniętej kwestii reparacji.
Polskie Radio 24, dw.com
