Ja produkuję mleko, a Ty jaką masz supermoc?

Z położną Karoliną Strzeszewską i ginekologiem dr. n. med. Maciejem W. Socha z kliniki LEKARZE Mostowa4 rozmawia Lucyna Tataruch
Mleko matki jest fantastyczne pod każdym względem, nie da się go z niczym porównać. Ciężko znaleźć na świecie Supermana, ale każda kobieta może być Superwoman.

Na temat karmienia piersią wiemy już chyba wszystko…
Maciej Socha: To właśnie jeden z tych tematów, o których powszechnie wie się wszystko i… nic! Ciągle słyszymy jeszcze wiele szkodliwych mitów o karmieniu piersią.
Karolina Strzeszewska: Z tymi mitami trzeba nieustannie walczyć, bo mają wpływ na życie praktycznie każdej matki. Obserwacje i badania naukowe pokazują, że prawie każda kobieta - bez względu na wiek, wielkość piersi, rodzaj porodu czy inne czynniki - jest w stanie wyprodukować mleko i wykarmić dziecko. Oczywiście zdarzają się problemy z rozpoczęciem laktacji i nieliczne przeciwwskazania do karmienia piersią, ale liczbę matek, u których jest to niemożliwe, podaje się w promilach…
Maciej Socha: „Ja produkuję mleko, a Ty jaką masz supermoc?” - Pani Karolina miała to hasło na slajdzie podczas swojego wykładu na ostatniej konferencji naukowej dla ciężarnych. Świetne! Ciężko znaleźć ma świecie Supermana, ale każda kobieta może być superwoman!

Co jest takiego super w tej mocy?
Maciej Socha: Żartuje Pani? Wszystko! Mleko matki jest fantastyczne pod każdym względem. Dla dziecka nie istnieje nic lepszego. Na wiele tematów medycznych możemy dyskutować i czasem nawet odpuszczam walkę w jakiejś sprawie, ale nie w tej. Środowisko medyczne jest co do tego w stu procentach zgodne.
Karolina Strzeszewska: Żadne modyfikowane mleko, następcze czy zastępcze, nawet to z najbardziej rozbudowanym składem i kampanią reklamową w TV, nie jest w stanie zastąpić karmienia piersią. Skład mleka matki jest niepowtarzalny. Zresztą nie znamy go w stu procentach - nadal jest odkrywany w wielu badaniach.

Mówi się, że w tym mleku jest głównie woda…
Maciej Socha: …i to nie jest „tylko” woda, ale „AŻ” woda! Ona stanowi rozpuszczalnik dla wielu substancji odżywczych. Wszyscy składamy się z niej w ponad 60 procentach i stale jej potrzebujemy. Podobnie i dziecko, które poza tym najpierw musi się napić, a dopiero potem najeść. I do szóstego miesiąca życia nie trzeba podawać mu niczego innego!
Karolina Strzeszewska: Podkreślmy to - żadnej wody, wody z glukozą, żadnych herbatek koperkowych czy rumiankowych, soczków czy jakichkolwiek innych płynów. Trzeba też wiedzieć, że mleko matki - ta niby woda - nie jest ciągle takie samo. Zmienia się zarówno przez te sześć miesięcy, jak i w ciągu doby, a nawet w trakcie samego karmienia. Najpierw, przez pierwsze kilka minut jest bardziej wodniste, ma m.in. około dwa proc. tłuszczu, a dopiero potem ten procent wzrasta do sześciu.

Czyli najpierw dziecko je zupkę, potem danie główne?
Karolina Strzeszewska: Tak! Karmienie z jednej piersi powinno trwać od 15 do 20 minut, a mleko tej pierwszej fazy wypływa w pierwszych kilku minutach. Organizm malucha wie, czego mu potrzeba - jeśli np. po chwili dziecko odstawia pierś, to znaczy, że chciało mu się tylko pić. Jeszcze większe znaczenie ma to w połączeniu ze zmianami, jakie zachodzą w mleku podczas różnych warunków atmosferycznych…


dr n. med. Maciej W. Socha i położna Karolina Strzeszewska w klinice Lekarze Mostowa4

Mleko zmienia się ze względu na pogodę?
Karolina Strzeszewska: I pory roku - dostosowuje się do nich. Jeśli któraś z karmiących mam-Polek pojedzie jesienią do cieplejszego kraju, to w trakcie wyjazdu ta pierwsza faza mleka będzie trwała dłużej podczas karmienia. Skoro jest ciepło, to dziecku częściej będzie się chciało pić, a nie jeść. Matka biologicznie odpowiada na tę potrzebę, tu i teraz.

Maciej Socha: Rodzice niestety często o tym nie wiedzą. Chcą, by dzieciak na siłę siedział przy piersi tyle, ile oni uważają za konieczne i tak samo wiosną, latem, jesienią i zimą. A to tak nie działa. Zimowy misiek będzie jadł rzadziej i dłużej. Letni co pięć minut i tylko przez chwilę. Dla wielu matek to frustrujące… „No bo co ten mały tak krótko pije, dlaczego chce tyle razy? Co to za uparte dziecko, a może coś mu jest, może jest chory?”

Karolina Strzeszewska: Na to wszystko przychodzi jeszcze babcia, teściowa, sąsiadka i zaczyna się pouczanie: „Twoje mleko jest za chude, na pewno źle się odżywiasz, nie dbasz o siebie”, w domyśle: „Jesteś beznadziejną matką i temu dziecku trzeba dać herbatkę”. Koszmar…

Tak samo jest z wcześniakami?
Karolina Strzeszewska: Przyznam, że byłam zdruzgotana podczas przygotowań do swojego ostatniego wykładu na ten temat, gdy szukałam ilustracji do slajdu o karmieniu wcześniaków. W wyszukiwarce wyskakiwały mi tylko mleka modyfikowane! A przecież mleko matki wcześniaka jest specjalnie do niego „przygotowane” i idealnie dostosowane. Ma dużo więcej immunoglobulin, czynniki wzrostu, laktoferyny, czynników przeciwinfekcyjnych, a przy tym zawiera mniej laktozy, która obciąża przewód pokarmowy u takich maluchów…

Czyli biologia wie co robi.
Maciej Socha: Tak i to jest absolutnie niezwykłe! Mleko jest inne w zależności od wieku dziecka, pory dnia i roku. Natura reguluje jeszcze więcej sytuacji. Na przykład, co ma zrobić mama, która w okresie karmienia zachoruje, jest przeziębiona? Oczywiście też karmić piersią! W jej mleku pojawi się dużo więcej ciał odpornościowych dla dziecka. Maluch przebywa z mamą i zanim bakterie lub wirusy go zaatakują, dostanie od niej niezbędne przeciwciała. Taki mały misiek sam ich nie wytworzy - i nie musi, bo zrobi to za niego matka, która poda mu je razem z pokarmem. Nie zaszkodzi mu, przekaże siłę do walki!

Mleko zaraz po porodzie różni się też od tego, które wydziela się z piersi później?
Karolina Strzeszewska: Mleko zmienia swój skład przez pierwsze dwa tygodnie po porodzie. To dojrzałe jest najbardziej tłuste, ma więcej cukrów i mniej białka - co odpowiada starszemu dziecku. A wracając do tego, co się dzieje po porodzie… Moja mama nie chciała kiedyś, żebym podawała ten przykład (śmiech), ale podam, bo ta historia fajnie pokazuje, czym jest to pierwsze mleko. Otóż mama opowiedział mi kiedyś, że po moich narodzinach naprawdę chciało jej się płakać! „Coś mi wyleciało z tej piersi. Gęste, żółte, wyglądało jak skwaszone. I oni chcieli ci to coś podać…” - wspominała. To była siara (śmiech)! Najcenniejszy pokarm. Totalna bomba substancji odżywczych, immunoglobulin, hormonów, leukocytów i czynników uodparniających. Skondensowany eliksir z wszystkiego, co dobre i potrzebne dziecku w pierwszych dwóch dniach życia. Nie ma tego dużo, ale wystarczająco dla malucha. Jego żołądek po urodzeniu ma tylko 5-7 ml, czyli jest wielkości czereśni lub wiśni.
Maciej Socha: Ta mała bombka energii odżywia malucha na kilka kolejnych godzin. Następnie dziecko musi się wyspać, bo jest przecież zmęczone, jak po udziale w maratonie ze swoją mamą. Natomiast, przez różne mity i brak wiedzy lub pomocy, mamy się denerwują, pukają do gabinetu i pytają: „Doktorze, dlaczego on śpi tak długo, nie jest głodny? Przecież tak mało wypił?” Wypił tyle, ile mógł, pamiętajmy o tej czereśni.

Kiedy żołądek malucha się powiększa?
Karolina Strzeszewska: Po trzech dniach jest wielkości orzecha, po tygodniu małej moreli, brzoskwini, a po miesiącu osiąga 150 ml, czyli jest jak jajko.
Maciej Socha: Dopiero wtedy odpowiada mniej więcej pojemności słynnych buteleczek do karmienia dzieci, które, tak swoją drogą, nie są zalecane przez WHO, a UNESCO upatruje w ich rozpowszechnianiu główny czynnik spadku odsetka karmiących piersią. Jeśli już podajemy dziecku jakieś płyny, to powinno pić z naturalnych kubeczków lub kieliszków.

Wg WHO dzieci mają być karmione tyle razy ile chcą i na żądanie. Da się to jakoś usystematyzować godzinowo? Nikt nie chce wstawać i karmić w nocy…
Maciej Socha: Znane są próby przepajania dzieci wieczorem, po to, by przespały całą noc. Przy piersi nie da się tego zrobić, bo nie przestawimy zegara biologicznego. Często jednak rodzice próbują, karmiąc dziecko czymś sztucznym. Jeśli się uprzemy i dołożymy dziecku wieczorem tyle cukrów, że prawie straci przytomność, no to jasne, będzie spało. Może to i wygodne dla rodziców, ale jednocześnie bardzo złe dla tego malucha!

Karolina Strzeszewska: Tą chwilową wygodą sami robimy sobie pod górkę. Podawanie dziecku czegokolwiek poza piersią zawsze zaburza ssanie. Mleko wytwarza się dzięki prolaktynie, a ona wydziela się wtedy, gdy dziecko ssie pierś. Nie ma innej drogi. Z tym związany jest kolejny mit, że należy zwiększać długość przerw między karmieniami, żeby piersi się wypełniły. Absolutnie nie ma takiej potrzeby.

Karmienie w ciągu dnia i nocy jest takie samo?
Karolina Strzeszewska: Też nie! Przede wszystkim, mleko w nocy jest inne niż to za dnia. Ma m. in. więcej tłuszczów potrzebnych odpoczywającemu dziecku. Okazuje się, że podczas 1 do 3 karmień w nocy maluch zjada 20 proc. swojego całego dziennego zapotrzebowania. Dlatego czasem, gdy widzimy, że dziecko nie przybiera na wadze w trakcie normalnego, regularnego karmienia, to zaleca się dodatkowe nocą.

A do którego miesiąca życia dziecko powinno być karmione piersią?
Karolina Strzeszewska: Jeśli chodzi o mleko, to ono cały czas będzie miało dobry skład. Decyzja powinna należeć do matki i dziecka. Gdy po pół roku wyłącznego karmienia piersią maluch zacznie dostawać inne pokarmy, to prędzej czy później sam zdecyduje, że pierś nie jest mu potrzebna.
Maciej Socha: Oczywiście każdemu przypomną się teraz amerykańskie programy sensacyjnie opowiadające o matkach karmiących piersią 13-letnie dzieci, ale bardzo proszę, ucieknijmy od rozmów o incydentalnej patologii i skupmy się na sytuacjach modelowych. To faktycznie tak jest, że w pewnym momencie mleko matki staje się już tylko dodatkiem do diety, a samo karmienie służy po prostu podtrzymywaniu więzi emocjonalnej. Nie należy tego oceniać - niektóre kobiety karmią 10 miesięcy, inne 18, a jeszcze kolejne do drugiego roku życia dziecka. Nie ma też sensu postanawiać sobie, że dziś czy jutro trzeba odstawić malucha. To się po prostu wydarzy. Wsłuchajmy się w siebie i dziecko.

Dzieci karmione piersią są inne, niż ich rówieśnicy z butelkami?
Maciej Socha: Wiemy, że statystycznie są zdrowsze, grzeczniejsze i spokojniejsze oraz mądrzejsze. Mają lepsze zdolności poznawcze, fajniejszy kontakt z rodzicami i ogólnie, ze światem.
Karolina Strzeszewska: Statystycznie w dorosłym życiu nawet rzadziej nadużywają alkoholu i mniej jest wśród nich osób ze stwierdzonym ADHD, z otyłością, cukrzycą, astmą oskrzelową i atopowym zapaleniem skóry… Rzadziej dotykają je choroby cywilizacyjne i schorzenia wynikające z autoagresji oraz - co najważniejsze - u dzieci karmionych piersią rzadziej występują przypadki nagłej śmierci łóżeczkowej.
Maciej Socha: Tak, a przyczynia się do tych przypadków m. in. używanie butelek ze smoczkiem zamiast karmienia piersią i stosowanie smoczków dla uspokojenia. Wiemy to! Może nie powinienem tutaj aż tak straszyć, ale… te smoczki, nawet te tzw. anatomiczne, powinny być według mnie zakazane.

Plusów karmienia piersią jest mnóstwo… Ale czy nie próbujemy przekonywać za bardzo? Słyszeli Państwo na pewno określenie „terror laktacyjny”. Kobiety zaczynają czuć presję.
Maciej Socha: Nie chodzi o to, by kogoś do czegoś zmuszać, ale powinniśmy jak najczęściej mówić o wszystkich plusach karmienia i informować na tyle dobrze, aby to kobieta mogła podjąć świadomą decyzję.
Karolina Strzeszewska: Pamiętam pacjentkę, która w ciąży cały czas powtarzała, że nie będzie karmić piersią, bo to jest obrzydliwe, bo nie będzie mogła nigdzie wyjść z domu, będzie uwiązana do dziecka i koniec, a na obiad będzie jadła suchy ryż, bo niczego innego nie wolno. Przekonała się dopiero z czasem. Odkryła, że to wygodne, że może też np. odciągnąć sobie mleko, zostawić je mężowi z dzieckiem i gdzieś wyjść. Na kolacje może zjeść ulubione sushi, na deser truskawki. Tak, Drogie Mamy! Możecie jeść owoce podczas karmienia, tylko niekoniecznie zamiast śniadania, obiadu i kolacji (śmiech). Karmienie piersią jest też wygodne, pokarm jest zawsze gotowy…Ważne są odpowiednie argumenty i życzliwe podejście. Nie wolno powiedzieć kobiecie, że musi karmić piersią, bo jak nie, to będzie złą i wyrodną matką!

Ale wiele kobiet tak to odbiera.
Maciej Socha: Czasem się słyszy, że dziecko nie potrafiło pić, kobieta miała poranione brodawki, nic nie dało się zrobić itp. Najczęściej oznacza to, że maluch był źle przystawiany do piersi. Gdy powiemy coś takiego, to kobieta myśli właśnie, że ją oceniamy i uważamy za złą matkę. Nie temu jednak to służy! My po prostu z doświadczenia wiemy, jak to wygląda. Wystarczy spojrzeć na salę porodową, gdzie mama karmi dziecko i od początku zaczyna kombinować - trzyma palcami otoczkę brodawki, odkleja nosek od piersi, „bo przecież ten sutek byłby aż w gardle, a nosek jest mocno przy skórze, że dziecko nie może oddychać”. To zupełnie niepotrzebne obawy! Dziecku nic nie będzie, zaufajmy Matce Naturze!

Karolina Strzeszewska: Większość z tych problemów można łatwo rozwiązać poprzez niewielką korektą przystawiania. Ale nie słuchajmy przy tym rad wszystkich koleżanek dookoła… Tego powinna nas nauczyć dobra położna i doradca laktacyjny.
Maciej Socha: …czyli ktoś taki, jak pani Karolina. Swoją drogą, karmienie piersią to jeden z najbardziej naturalnych procesów w życiu. Straszną głupotą są dla mnie też opinie przeciwników karmienia w miejscach publicznych, żądania, by jedzące dzieci z mamami gdzieś się schowały lub zasłaniały… Nie wiem, kiedy nam się tak popsuły głowy w tej kwestii. Przecież nawet w sztuce sakralnej nikt się przed tym nie bronił, a karmiące kobiety były wręcz gloryfikowane. Karolina Strzeszewska: A w Betlejem jest nawet mleczna grota z Matką Boską Karmiącą. Potarcie w niej cegieł podobno zwiększa płodność (śmiech).

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3