[break]
Połączone dwie komisje Rady Miasta Bydgoszczy - kultury i nauki oraz promocji miasta i współpracy z zagranicą - zebrały się wczoraj, by porozmawiać o festiwalu „Camerimage”. Przy czym określenie „zebrały się” jest czysto umowne, gdyż radnych na spotkanie przyszło zaledwie pięciu, z tego udało się nie spóźnić dwóm. Trudno o bardziej widoczny znak lekceważenia nie tylko gości spotkania z Fundacji „Tumult”, ale i całego festiwalu. Tym bardziej że dyrektor Marek Żydowicz musiał odpowiadać między innymi na pytania, dlaczego organizuje festiwal w listopadzie, skoro jest wtedy brzydka pogoda, dlaczego nie można części wydarzeń przenieść do Bydgoskiego Centrum Targowo-Wystawienniczego w Myślęcinku (wszak spacerek nikomu nie zaszkodzi) i dlaczego Bryan Adams pokazał swą wystawę w Toruniu.
Jeszcze dwa lata
Przypomnijmy, umowa na organizację festiwalu „Camerimage” obowiązuje jeszcze przez dwa lata. - I z tej umowy zamierzamy się wywiązać - mówił wczoraj Marek Żydowicz. Co stanie się po tym czasie? Festiwal prawdopodobnie znajdzie inne miejsce w Polsce, być może już na stałe.
PRZECZYTAJ:„Camerimage” szuka dla siebie miejsca
- Są przynajmniej dwa miasta, które już teraz oferują festiwalowi znacznie lepsza infrastrukturę i możliwość rozwoju - to Wrocław i Kraków - zdradził wczoraj Marek Żydowicz. Pozostawił jednak Bydgoszczy furtkę, która ta - jeśli chce myśleć o festiwalu - może jeszcze uchylić.
- Gdyby wystawcy i goście festiwalu zobaczyli w Bydgoszczy chociaż wbitą łopatę pod centrum festiwalowe z prawdziwego zdarzenia, mógłbym jeszcze przekonać ich do tego, by przez jakiś czas gościli w Operze Nova - deklarował dyrektor.
Sama opera jest być może reprezentacyjnym, ale jednak na potrzeby „Camerimage” nieodpowiednim miejscem.
Korki w operze
- Niedawno spaliliśmy wart 50 tysięcy złotych projektor fundacyjny, bo w operze strzeliły korki. Pomieszczenie na projektory jest zbyt małe, obraz pada pod złym kątem, problemów jest dużo więcej, z których widownia na 800 miejsc to tylko jeden z nich (zdaniem dyrektora potrzeba widowni o dwa razy większej pojemności).
Na gali zamknięcia festiwalu gościł prof. Piotr Gliński, obecnie wicepremier. - Festiwal poświęcony głównie operatorom filmowym i autorom zdjęć to wydarzenie jedyne na całym świecie. Jestem dumny, że odbywa się właśnie w Polsce, bo sławi ją poza jej granicami - mówił wtedy.
Wola premiera
Obecni na „Camerimage” wystawcy skierowali do niego, a także prezydentów Bydgoszczy, Torunia i Łodzi (miast w których odbywał się festiwal) list z prośbą o wsparcie budowy centrum, które gościłoby festiwal.
- Prezydent Rafał Bruski wysłał pismo, w którym deklaruje pokrycie 25 procent kosztów inwestycji. To ogromny projekt, która musiałby być finansowany z budżetu centralnego, z pomocą województwa - uważa Mirela Jaros, główny specjalista w Biurze Promocji Miasta i Współpracy z Zagranicą bydgoskiego ratusza. - Nie wycofujemy się z pomysłu budowy centrum kongresowego, ale musimy zdawać sobie sprawę ze skali przedsięwzięcia - tłumaczy Mirela Jaros.
Radni zdecydowali, że przygotują apel do wicepremiera z prośbą o zaangażowanie się w budowę centrum w Bydgoszczy. Jest też zamiar zaproszenia profesora do Bydgoszczy, by przekonać go do tego pomysłu.