Dane ukraińskich pracownic w szkołach w Bydgoszczy zagrożone? Ratusz odpowiada

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
W plikach, o których mówił nasz informator, miały znaleźć się dane 132 osób pochodzących z Ukrainy.
W plikach, o których mówił nasz informator, miały znaleźć się dane 132 osób pochodzących z Ukrainy. Dariusz Bloch/Archiwum
Dane pracownic z Ukrainy zatrudnianych w bydgoskich szkołach powinny być lepiej chronione? W mailu z Wydziału Edukacji i Sportu U Bydgoszczy były linki do arkuszy z nazwiskami, liczbą przepracowanych godzin, stawkami i absencjami w pracy. Wrażliwe dane przechowywane są w tzw. chmurze.

Zobacz wideo: Pensja minimalna w 2023 roku. Będzie dwukrotna podwyżka

Informacja wysłana mailem do dyrektorów placówek oświatowych w Bydgoszczy nosi datę 29 września tego roku. Została wysłana z Wydziału Edukacji i Sportu Urzędu Miasta Bydgoszczy. Dotyczy umów z Fundacją Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej.

Tu należy wyjaśnić, że PCPM realizuje program pomocy, m.in. uchodźcom z Ukrainy. Dzięki projektowi "Cash for work" realizowanemu na podstawie wytycznych ONZ osoby, które w Polsce szukają schronienia przed wojną po rosyjskiej inwazji z lutego tego roku, mogą m.in. w Bydgoszczy rozpocząć nowe życie, pracować, ustabilizować swoją sytuację. Fundacja zajmuje się pozyskiwaniem pieniędzy na wynagrodzenia dla ukraińskich (nie tylko) pracowników i współpracuje z innymi organizacjami, w tym z samorządami.

To Cię może też zainteresować

Dzięki programowi udało się znaleźć zatrudnienie wielu pracownicom pochodzącym z Ukrainy. Działanie jest koordynowane przez pracowników bydgoskiego ratusza. Część pań znalazła pracę w szkołach na terenie Bydgoszczy. Ich zatrudnienie musi być rozliczane w specjalnych arkuszach, które są przesyłane do fundacji.

- Publicznie udostępniono w szeroko dostępnej chmurze szczególnie wrażliwe dane osobowe Ukrainek - mówi nasz informator, który chce pozostać anonimowy, a sam siebie nazywa "sygnalistą".

Twierdzi, że mail z linkami do arkuszy, w których miały znaleźć się dane (nazwiska, liczba przepracowanych godzin w danej szkole, obsencje, zwolnienia) został wysłany do dyrektorów bydgoskich szkół za pośrednictwem "ogólnodostępnej poczty internetowej".

- Placówki udostępniały te informacje dalej, więc w niekontrolowany sposób duża grupa osób mogła wykorzystać te dane osobowe do różnych celów, także przestępczych - twierdzi sygnalista.

Powołuje się na konkretny komunikat ratusza zawierający dwa linki do aktywnych internetowo osobowych kart pracowniczych w sumie 132 pracowników z Ukrainy. - Te linki są aktualnie czynne - dodaje informator.

Pod jednym ma znajdować się arkusz zawierający dane. I tak (podaje nasze źródło): "Można przeczytać, że: S. Olha zatrudniona w przedszkolu nr (...) ma umowę nr (...), zarabia 25 zł na godzinę i zarobiła we wrześniu 3 300 zł, z kolei L. Olena w Przedszkolu nr (...) ma umowę nr…. , zarabia też 25 zł". Razem znajdują się tam dane o 63 osobach.

Pod drugim linkiem znajdują się informacje o osobach pracujących od kwietnia bieżącego roku, ale i te które zawarły umowy po 12 września.

- Naruszenie szczegółowych danych osobowych stanowi duże zagrożenie dla pracowników z Ukrainy w bydgoskich szkołach, bowiem mogą je wykorzystywać np. środowiska przestępcze, na przykład w celu wymuszania haraczy - zaznacza nasz informator.

- Wiedzą dokładnie ile zarobiła właśnie Ukrainka czy Ukrainiec. Te dane w tej chwili może już posiadać, wykorzystywać i kolportować każdy. Jako, że dane są w chmurze, dostęp do niej potencjalnie mogą mieć również domownicy pracowników oświaty.

Z pytaniami dotyczącymi ochrony danych osobowych w tej konkretnie sprawie zwróciliśmy się do UM Bydgoszczy.

- Administratorem danych osobowych tych osób jest PCPM. Wiadomość o sposobie raportowania, o której mówi zaniepokojony sygnalista, została przekazana przez platformę służącą tylko do komunikacji ze szkołami to jest bezpiecznym kanałem komunikacji wyłącznie do jednostek współpracujących z fundacją, nie zaś mailem jak zostało podane w zgłoszeniu - zaznacza Marta Stachowiak, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Bydgoszczy. - Dostęp do tej platformy jest ograniczony i wymaga posiadania przez użytkownika loginu i hasła.

Marta Stachowiak dodaje, że "zgodnie z obowiązującym w jednostkach oświatowych Kodeksem postępowania w zakresie ochrony danych osobowych w publicznym placówkach oświatowych, dla których organem prowadzącym jest Miasto Bydgoszcz wszelkie informacje wymagające ochrony danych osobowych, w tym również przesyłane do koordynatora zatrudnionego przez fundację w formie dokumentów są szyfrowane i zabezpieczane hasłem".

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Dane ukraińskich pracownic w szkołach w Bydgoszczy zagrożone? Ratusz odpowiada - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pytanie, czy te linki były rozesłane w Opium, czy mailem w jakimś innym systemie np. w poczcie edu, a jeżeli w Opium, to, czy w „Wymianie plików”, czy w ogólnych komunikatach. Jeżeli w „Wymianie plików” lub w edu, to faktycznie poczta idzie tylko do wybranych szkół. Ale jeżeli wydział edukacji i sportu puścił to w Opium w komunikatach, to dostały go wszystkie w mieście szkoły, placówki, emdeki, bursy, poradnie itp., które są na liście Urzędu Miasta. Razem ponad 100 adresatów. Żeby wejść na Opium trzeba znać login i hasło, ale oprócz dyrektora musi to znać z konieczności w każdej szkole po kilka osób, które muszą codziennie wchodzić na Opium, żeby obsłużyć komunikaty i wymianę plików. Komunikaty z załącznikami są jawne, wiszą przez cały czas, nie ma do nich kolejnych haseł, można je przekazywać mailem dalej kolejnym osobom, albo drukować.

Zastanawiam się, czy winna jest fundacja, która przekazała wydziałowi edukacji i sportu linki do danych osobowych, czy wydział edukacji i sportu, który według gazety udostępnił te linki.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie