Michael S., pracownik policji federalnej w Lipsku, nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. 11 stycznia odbyła się pierwsza rozprawa przed Sądem Rejonowym Wrocław - Krzyki, gdzie niemieckiemu policjantowi zarzucane jest przestępstwo proponowania seksu osobom poniżej 15 roku życia.
45-latek został zatrzymany 5 marca 2017 roku tuż obok hotelu przy ul. Gajowickiej we Wrocławiu. To właśnie tam miał się spotkać z 13-letnią dziewczynką, której zaproponował około 1000 złotych za seks i dokładnie opisał, co jest zawarte w tej cenie. Policjant nie miał pojęcia, że po drugiej stronie monitora znajdują się łowcy pedofilów.
Pod mundurem czaił się zwyrodnialec?
Jeszcze w ubiegłym roku Michael S. pracował na polsko - niemieckiej granicy w Ludwigsdorfie. Po aferze został przeniesiony do Lipska. Komentarze naszych czytelników są jednoznaczne - to oburzające, że podejrzany o przestępstwa na tle seksualnym nosi mundur.
Już od stycznia 2016 roku Michael S. działał w wirtualnym świecie poszukując młodej kobiety do łóżka. Oskarżony zamieścił ogłoszenie na jednym z portali, które systematycznie przeglądane są przez łowcę pedofilów - Krzysztofa Dymkowskiego, podającego się za nastolatki. Dymkowski rozpoczyna i kontynuuje korespondencję, po czym powiadamia policję o potencjalnym pedofilu czy osobie nakłaniającej na seks osoby małoletnie. Tak również było w przypadku obywatela Niemiec, szukającego przygód we Wrocławiu. Jednak ostatecznie nie doszło do ukartowanego spotkania, ponieważ Niemiec zrezygnował w ostatniej chwili.
Warto dodać, że Dymkowski pomógł policji w schwytaniu ponad 300 pedofilów z całego kraju. Łapaniem zboczeńców zajmuje się od 13 lat.
Mało brakowało, a nie doszłoby do zatrzymania
Chęć uprawiania seksu z małoletnią okazała się jednak silniejsza i Michael S. ponownie umieścił ogłoszenie w internecie, na które tym razem odpowiedziała 35-letnia kobieta pracująca w firmie ochroniarskiej. Kobieta podszyła się pod 13-latkę - Kasię. Łowczyni pedofilów relacjonowała, że oskarżony za stosunki seksualne chciał zapłacić.
I tym razem mało brakowało, a nie doszłoby do zatrzymania zboczeńca. Krótko przed spotkaniem mężczyzna wysłał maila, że nie ma czasu spotkać się z 13-latką. Mimo wszystko pojawił się w hotelu, a tam zamiast swojej seksualnej ofiary, ujrzał policjantów.
Po przesłuchaniu Niemiec został wypuszczony do domu. Miał czas, aby dobrze się przygotować i opracować linię obrony. W pracy nie został zawieszony.
Być może obywatel Niemiec mógł mieć wcześniej kontakty seksualne z nieletnimi dziewczynkami. Jeszcze rok temu mężczyzna mieszkał w Zgorzelcu razem z żoną, która jest Polką. Mężczyźnie został przedstawiony zarzut nakłaniania przez internet osób małoletnich do czynności zabronionych, za co grozi do 2 lat pozbawienia wolności.
Policjant utrzymuje, że to nie tak jak wszyscy myślą
Biegli sprawdzili komputer podejrzanego. Kluczowe w sprawie są zeznania świadków, zapis rozmowy telefonicznej oraz korespondencja mailowa. Obrona zwróciła się do sądu z wnioskiem o zwrócenie aktu oskarżenia do prokuratury oraz wyłączenia jawności sprawy. Według obrońcy materiał dowodowy mógł zostać zmanipulowany.
Zobacz też: Rejestr pedofilów i gwałcicieli ogólnie dostępny w sieci