Wywiad z selekcjonerem Czesławem Michniewiczem: - Mundial w Katarze może być najlepszym od lat turniejem o mistrzostwo świata!

Adam Godlewski
Adam Godlewski
- Prowadzimy taki miękki wywiad dotyczący grupowych rywali, bo czasem dobrze jest wiedzieć, co kto ma w kartach. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza przyda się na boisku - ujawnia selekcjoner Michniewicz.
- Prowadzimy taki miękki wywiad dotyczący grupowych rywali, bo czasem dobrze jest wiedzieć, co kto ma w kartach. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza przyda się na boisku - ujawnia selekcjoner Michniewicz. fot. sylwia dąbrowa/polska press
– Na najbliższe zgrupowanie w kontekście meczów w Lidze Narodów chcemy zaprosić 28, maksymalnie 30 zawodników. A nie budujemy reprezentacji na przyszłość, tylko na tu i teraz. Dlatego nie liczy się, czy ktoś ma 20 lat, czy 34, musi być po prostu dobry. Bo w reprezentacji powinni grać najlepsi – deklaruje w udzielonym nam wywiadzie selekcjoner reprezentacji Polski, Czesław Michniewicz. Ujawnia też, ilu w tym momencie ma pewniaków do wyjazdu na mundial do Kataru, a także co sądzi o ustaleniu dla naszego zespołu premii za... mistrzostwo świata.

Trochę bez echa przeszła informacja, że poszerzył pan niedawno mundialowy sztab reprezentacji Polski. W czym będzie pomagał Wojciech Ignatiuk?
Nie było sensu robić z tego powodu zamieszania. Potrzebujemy po prostu kogoś, kto zna realia panujące w Katarze. Ignatiuk w tamtym rejonie świata pracował przez wiele lat i wiele rzeczy może nam podpowiedzieć, może pomóc. Doskonale zna tamtejszy klimat, warto zatem z jego wiedzy skorzystać. Znam go od dawna, Wojtek pracował ze mną w Arce Gdynia w 2008 roku, jest od nas z Trójmiasta, studiował na gdańskiej AWF. Wiem, że mogę na nim polegać, a że była zgoda prezesa PZPN Cezarego Kuleszy na poszerzenie ze sztabu - któremu także zależy, żeby jak najlepiej przygotować zespół do mistrzostw świata – poszerzyliśmy sztab – tłumaczy Michniewicz. – To preparatore fisico, człowiek zajmujący się analizą obciążeń i przygotowaniem motorycznym. Na początku października polecimy na zaproszenie FIFA do Kataru, z asystentem Kamilem Potrykusem i Wojtek też tam będzie, zapewne ktoś jeszcze z PZPN, aby zobaczyć, czy wszystko na co się umawialiśmy z organizatorami - jeśli chodzi o bazę, o zaplecze, o wyposażenie - zostało zrobione. Bo podobne różnie z tym bywa w krajach Zatoki Perskiej. Tak w każdym razie twierdzi Wojtek.

Odkąd wystartowały największe ligi zagraniczne jest pan w ciągłych rozjazdach. Tak częstych, że z żoną widujecie się co najwyżej raz na 2 tygodnie?
Tak planuję obserwacje, że wylatuję na trzy, cztery dni łącząc jak najwięcej meczów, ale koniecznie wracam potem na dwa dni do domu, żeby przepakować walizki. Bo nauczyłem się już, że z dużą walizką niedobrze lata się teraz po Europie. Bagaże często ostatnio giną, staram się więc wziąć tylko tyle rzeczy, żeby zmieściły się w podręcznym bagażu. Staram się więc przynajmniej raz w tygodniu dolecieć do domu, żeby przepakować walizkę. Oczywiście, to tytułem żartu. Nie tylko ja latam bardzo dużo, wszyscy asystenci również. Na przykład Alessio De Petrillo w tym tygodniu miał do ogarnięcia trzy mecze pucharowe we Włoszech z udziałem naszych kadrowiczów. Ja w najbliższy wtorek wybieram się do Monachium, na mecz Roberta Lewandowskiego w Lidze Misrzów. Wcześniej, na weekend, lecę do Holandii na mecz Ajaksu z Heerenveen, żeby popatrzeć na Pawła Bochniewicza.

Sądziłem, że do Holandii w pierwszej kolejności poleci pan oglądać na Sebastiana Szymańskiego.
Sebka na żywo będziemy oglądać w Lidze Europy. Starcie Feyenoordu z Lazio obserwował będzie właśnie Alessio. Wszystko jest precyzyjnie zaplanowane, na przykład Mirek Kalita obejrzy rywalizację Ludogorca Razgrad z Romą, oczywiście pod kątem Jakuba Piotrowskiego. Zanim jednak ruszę w Europę na obserwację, ten tydzień spędzam na Kaszubach. I tu rozgrywam już akcję: Holandia, rozpracowując najbliższego rywala w Lidze Narodów. Ze wspomnianego Amsterdamu będę miał tylko 40 minut drogi na mecz Utrechtu z Vitesse, aby zobaczyć, co prezentują Kacper Kozłowski i Bartosz Białek. Plan pierwotnie był taki, że wrócę do Szczecina na mecz Pogoni z Lechem. Brana pod uwagę jest jednak i taka możliwość, że zostanę i porozmawiał z Kozłowskim, ponieważ na żywo jeszcze go nie widziałem w Holandii. Tak czy inaczej w niedzielę na pewno przylecę do Warszawy, bo w poniedziałek ogłaszamy powołania i spotkamy się z dziennikarzami, aby dokładnie je omówić. Wszystko przebiega zgodnie z planem, który czasami jest po prostu modyfikowany. Przesuwaliśmy niektóre obserwacje z uwagi na zmianę klubów przez piłkarzy lub ich urazy. Staramy się, żeby za każdym razem danego zawodnika oglądał w akcji ktoś inny ze sztabu, żeby było jak najwięcej różnorodnych spostrzeżeń. Stąd też na przykład Hubert Małowiejski był ostatnio w Niemczech, na meczach Wolfsburga i Augsburga, gdzie interesują nas Robert Gumny i Rafał Gikiewicz.

Gikiewicz?
Tak, Rafał jest w szerokiej kadrze i na niego też patrzymy. Wojtek Szczęsny ma teraz kontuzję, szukamy więc głębi składu, chcemy każdego, kto gra na wyższym poziomie mieć pod obserwacją.

Byłem przekonany, że na wypadek kontuzji Szczęsnego trzyma pan kontrakt z Łukaszem Fabiańskim…
Nie myślimy o takiej opcji, Fabian zakończył już karierę reprezentacyjną i raczej zdania nie zmieni. Rozmawiałem rok temu z Łukaszem Piszczkiem, chciałem go ściągnąć do Legii, ale stanowczo odmówił, a Fabian to taki sam typ jak Piszczu. Jak sobie już coś zaplanował, to działa zgodnie z planem. To nie jest szałaput, który zmienia zdanie z dnia na dzień, tylko poważny facet. Został już pożegnany w kadrze, sprawa jest więc jasna. Choć oczywiście żałuję, że nastąpiło to tak szybko, że jako selekcjoner nie doczekałem rywalizacji Fabiańskiego ze Szczęsnym o miejsce w bramce reprezentacji Polski.

Szeroką mundialową kadrę ogłosi pan 18 października w Krakowie? Bo taka data i miejsce obiły mi się gdzieś o uszy?
Deadline na ogłoszenie pięćdziesiątki, zatem bardzo szerokiego składu, mamy do 21 października, tyle mogę na dziś potwierdzić. Natomiast ścisła kadra mundialowa zostanie ogłoszona w listopadzie, krótko przed zgrupowaniem. Będziemy starali się to zrobić jak najpóźniej, najlepiej na ostatni mecz towarzyski, żeby wykluczyć już kontuzje. Dlatego, że chcemy powołać dokładnie 26 zawodników.

Ten ostatni sprawdzian na pewno Biało-Czerwoni rozegrają z Chile?
Jeszcze nie wiadomo na pewno, kto to będzie, bo niepodpisane są oficjalne umowy. W grę wchodzi oczywiście Chile, ale nie tylko, także Kolumbia i ktoś trzeci, bodaj Peru, więc nie chcę niczego przesądzać. Sprawy, łącznie z finansami, są jeszcze dopinane, jeszcze coś się w tej kwestii tasuje. Dla mnie to zresztą nie ma większego znaczenia, ważne tylko, żeby rywal był z Ameryki Południowej bądź Środkowej. Pewne jest natomiast jest już to, że krótkie zgrupowanie przed tym meczem odbędzie się w Warszawie; na inną lokalizację nie będzie po prostu czasu.

Bardziej cieszy pana skuteczność Roberta Lewandowskiego, Arka Milika, Szymańskiego czy Piotra Zielińskiego, czy bardziej martwią kłopoty innych ofensywnych piłkarzy?
Cieszy mnie każdy zawodnik, który gra regularnie, a jeszcze bardziej taki, który gra dobrze i strzela bramki. Patrzę też jednak na to, co się dzieje wokół reprezentacji, choćby w kontekście zmiany barw klubowych. Także kontuzje powodują, że obserwacje muszą być prowadzone szeroko. Najłatwiej byłoby skupić się na tych 26 czy 28 zawodnikach, którzy mają największe szanse, żeby pojechać na mistrzostwa, ale to mogłoby się okazać zgubne. Bo za chwilę ten 33. czy 34. może być potrzebny. Jest oczywiście trzon kadry, na którym szczególnie się skupiamy, ale też nie zaniedbujemy tych, którzy mogą być alternatywą.

Jak liczny jest na dziś ten główny trzon reprezentacji?
Pewniaków na wyjazd jest w tej chwili osiemnastu. Takich, którzy jeśli unikną kontuzji i kontaktu z covidem, na pewno pojadę na te mistrzostwa..

Czterech już wymieniłem: Lewandowski, Milik, Szymański, Zieliński..
…do tego są Szczęsny, Łukasz Skorupski, Kamil Glik, Janek Bednarek, i… dziesięciu innych pewniaków. Nie ma jednak sensu wymieniać teraz wszystkich nazwisk, choćby dlatego, żeby nie zapeszać. Zresztą każdy kibic, który śledzi kadrę, może samodzielnie dopisać pozostałe nazwiska.

To, że Lewandowski będzie znakomicie grał w Barcelonie, można było zakładać. Natomiast Milika skutecznością w Juve już na dzień dobry miło zaskoczył.
Dla mnie nie jest to żadna niespodzianka, bo Milik świetnie czuje się w Serie A. Zna język, zna ligę, zna tamtejszą specyfikę, wiedział, jakim zjawiskiem jest Juventus. Dla mnie to był świetny wybór, każdy inny to byłaby dodatkowa nauka dla Arka, a na to nie ma czasu. Wrócił do ligi, którą doskonale zna, więc mogę się tylko cieszyć. Byłem na jego debiucie z Romą, na żywo widziałem, że wrócił do domu. Jestem z Milikiem w stałym kontakcie, podobnie jak z innymi zawodnikami. Zawsze osobiście gratuluję po dobrych meczach. I pocieszam po kontuzjach, jak ostatnio Szczęsnego. Wojtek mówi, żeby się nie martwić, że do zgrupowania wszystko będzie OK. Widziałem zdjęcie kontuzjowanej nogi, może nie wygląda to jakoś super optymistycznie na dzisiaj, ale Wojtek jest twardy i zapewnia, żeby się nie martwić, bo on na zgrupowanie na pewno dojedzie.

Na moment wrócę jeszcze do piłkarzy ofensywnych. Krzysztof Piątek od pewnego czasu zmienia kluby wyłącznie na gorsze…
W przypadku Piątka nie jest to komfortowa sytuacja dla niego ani dla reprezentacji, że dopiero na koniec sierpnia przyszedł do klubu, w którym ma szanse na granie. Identycznie jednak jak w przypadku Milika, fakt że trafił do ligi włoskiej, gdzie świetnie się czuje, też jest korzystny. Zna realia, zna obyczaje, język i skalę trudności. Szukam pozytywów w takich ruchach. Zresztą Krzysiek ma o tyle klarowną sytuację, że on ma tylko strzelać gole. To jest łatwe i trudne zarazem. Łatwe, bo jest napastnikiem, który potrafi to robić. Trudne, no bo będzie występował w zespole, który na pewno nie stworzy tylu sytuacji co Inter czy Juventus. Będzie zatem musiał być bardzo skuteczny.

Co z Adamem Buksą? Już skończył leczenie?
Tak, z Adamem też jestem w stałym kontakcie. W najbliższym meczu, który jego klub rozegra w piątek, znajdzie się już wśród rezerwowych zawodników na ławce. Rozpoczął normalne treningi, ale w przypadku jego, Jacka Góralskiego, czy innych wracających po kontuzjach, przy wrześniowych powołaniach bierzemy ten fakt pod uwagę. Czy korzystniej dla danego piłkarza będzie, jeśli zostanie teraz w klubie i powalczy o powrót do składu. W reprezentacji taki rekonwalescent nie będzie przecież grał, ponieważ nie jest jeszcze na to gotowy. Buksa od czerwca nie grał, więc musi powalczyć o pierwszy skład w klubie. To najważniejsze z punktu widzenia reprezentacji i pod kątem mundialu. Rozmawiałem z Adamem, to bardzo rozsądny chłopak i rozumie tę sytuację.

A ja mam rozumieć, że pod zakładaną nieobecność Buksy otwiera się szansa na powołanie przed Dawidem Kownackim?
Rozmawiałem z Kownasiem, to także świadomy zawodnik. Powiedział mi, że strzela bramki, ale nie jest jeszcze w stuprocentowej dyspozycji. I chciałby w spokoju ustabilizować formę. Sytuacja w kadrze jest jednak skomplikowana jeśli chodzi o napastników, zobaczymy więc, jak w najbliższej kolejce zaprezentuje się Piątek. Będziemy Krzyśka obserwować na żywo, porozmawiamy i podejmiemy decyzję - czy Kownaś, czy on.

Karol Świderski i Kamil Jóźwiak mogą nie zagrać w play-offach w MLS. To kolejny problem dla kadry przed mundialem.
To prawda, bo Świder dużo daje reprezentacji, niezależnie od tego czy występuje od początku, czy wchodzi na zmianę. Piłka go szuka w polu karnym, a z tym trzeba się urodzić; jeden to ma, podobnie jak powodzenie u kobiet, a drugi będzie stawał na głowie i nie zdoła wypracować takiego elementu. Jóźwiak ma natomiast dużo problemów; kontuzje to jedno, ale w MLS nie idzie mu na razie tak, jak sobie wyobrażał. Na razie wygląda to średnio, a dodatkowo Charlotte FC ma bodaj 6 punktów straty do miejsca zapewniającego udział w play-offach. Szanse na awans są więc nieduże, a jeśli 9 października Kamil skończyłby grę w lidze, to obaj będziemy mieli problem. Wydawało się, że Jóźwiak zostanie wiodącym skrzydłowym w reprezentacji, ale brak rytmu meczowego może mu skomplikować wyjazd na mundial. Taka jest prawda.

Z kolei Jakub Kamiński gra inaczej w Bundeslidze niż w Lechu…
… ale błyskawicznie się adoptuje! Lepiej niż wcześniej Białek, Tymek Puchacz, czy Paweł Wszołek. Oni praktycznie nie dostawali minut, a Kuba od początku może liczyć na grę. W każdym meczu zaznacza udział, każdy tydzień pracuje na jego korzyść; dlatego o Kamińskiego się nie martwię. Pewnie, wolałbym, żeby w każdym meczu grał od początku do końca, ale musimy brać poprawkę na skalę trudności w Bundeslidze.

Z Grzegorzem Krychowiakiem sytuacja – niestety – jest podobna jak z piłkarzami z MLS; szybko skończy rundę jesienną.
Sytuacja jest podobna, ale piłkarz zupełnie inny. O wiele bardziej doświadczony, więc na niego trzeba spojrzeć z innej perspektywy. Na początku października, przy okazji wizyty w Katarze, zobaczę Krychę na żywo, i przekonam się, jaki jest poziom ligi arabskiej. Plan jest taki, żeby obejrzeć wówczas także spotkanie, w którym wystąpi najwięcej reprezentantów Arabii Saudyjskiej.

Nie myślał pan, żeby w Polsce zorganizować alternatywne zajęcia dla Krychowiaka i ludzi z MLS, albo dołączyć ich do treningów w jakimś naszym klubie?
Myślałem na różne sposoby, ale przede wszystkim musi być na to zgoda ich klubów. Będziemy o tym rozmawiali na najbliższym zgrupowaniu, Grzesiek wspominał coś o turniejach towarzyskich, które jego Al-Shabab ma rozgrywać po zakończeniu rozgrywek ligowych. I to aż do mundialu. Gdyby tak rzeczywiście było, to nikt Krychowiaka nie zwolni. Tak, czy inaczej bierzemy pod uwagę przygotowanie indywidualnych rozpisek dla takich jak on czy Świder zawodników. Bez tego się nie obejdzie. Tacy zawodnicy jak Grzegorz są ważni dla każdej reprezentacji, doświadczenia nie kupisz za żadne pieniądze, w meczu ze Szwecją przekonaliśmy się wszyscy, ile jeszcze ma do zaoferowania reprezentacji. A na dodatek powinien być najlepiej zaaklimatyzowany do mundialowych warunków. Powiedział mi ostatnio, że trenuje teraz przy 41 stopniach Celsjusza, mecze rozgrywa w podobnych warunkach, więc do wysokich temperatur będzie dopasowany jak mało kto.

Wydawało się, że o pozycję nr 6 nie będzie się pan martwił, tymczasem Krychowiak wcześnie skończy ligę, Góralski miał kontuzję, Krystian Bielik też zmaga się z urazem, dlatego – jak rozumiem – Piotrowski w orbicie zainteresowań pańskiego sztabu nie pojawił się tylko po starej znajomości.
Znam wszystkich, a w każdym razie większość zawodników z najmłodszego pokolenia aspirującego do reprezentacji, prowadziłem przecież cztery roczniki w młodzieżówce. I uważam, że to mój atut, bo znam potencjał całej tej generacji i poszczególnych piłkarzy. Kuba po wyjeździe z Polski - w Genku - tracił czas, ale teraz w Ludogorcu gra bardzo dobrze i regularnie, ma przed sobą sześć meczów w Lidze Europy, więc materiał do analizy dostaniemy świetny. Szukamy zawodników na poziom europejski, nawet światowy, obytych właśnie w takich rozgrywkach. Raków Częstochowa przekonał się niedawno, niestety boleśnie, jaka jest skala wyzwania na arenie międzynarodowej. Jeden błysk zawodnika w PKO Ekstraklasie to za mało, żeby był to sygnał dla mnie i mojego sztabu. Dlatego jeżdżę głównie po Europie w poszukiwaniu zawodników na mundial. Choć w Polsce także oczywiście prowadzimy obserwacje i przy najbliższych powołaniach postaramy się o krajową niespodziankę. A wracając do Piotrowskiego – ma świetne warunki, grał w piłkę halową, więc jak mało kto rozumie grę na małej przestrzeni, co będzie istotne na tak wysokim poziomie jakiego spodziewamy się na mundialu, więc atutów naprawdę mu nie brakuje.

Nadal największą bolączką jest obsada lewej obrony? Maciej Rybus skreślił się sam, Puchacz nie gra, a Arkadiusz Reca zawiódł pana podczas marcowego zgrupowania.
Nie oceniam tak krytycznie Recy. Mecz ze Szkocją był wyjątkowy, nie zagrał przecież wtedy nie tylko Lewandowski, absencji było więcej. Owszem, kilka błędów Arek wówczas popełnił, ale musimy patrzeć do przodu. Byłem na inauguracji Serie A, gdy Spezia grała z Empoli, i zaprezentował się bardzo dobrze. Był chwalony przez media. Ma swoje deficyty, ale ma i atuty, zwłaszcza jako wahadłowy. A o tyle wszystko się układa, że Kuba Kiwior gra w trójce środkowych obrońców w Spezii, choć na nietypowej pozycji, bo w centrum, czyli tam gdzie może grać Glik i Mateusz Wieteska, ale ma naturalną lewą nogę. Lewą nogę ma także Bochniewicz, i też gra w trójce w Heerenveen, a mamy jeszcze Bednarka, który potrafi grać w tym systemie. Zatem aż prosi się, żeby mając do dyspozycji Recę, który gra jako wahadłowy w takim ustawieniu, i Nicolę Zalewskiego, zastosować właśnie taki wariant taktyczny.

Po drugiej stronie są Bartosz Bereszyński, Tomek Kędziora, Gumny i Matty Cash, który nabawił się drobnego urazu. Przyjedzie we wrześniu na kadrę?
Nie wiadomo, jak potoczy się rekonwalescencja. Brytyjskie kluby są bardzo ostrożne w takich sytuacjach, ja też uważam, że lepiej dla reprezentacji, aby w spokoju się wyleczył niż ryzykował pogłębieniem się kontuzji. Matt ma taką intensywność meczów w Premier League, że trzy tygodnie pauzy mu nie zaszkodzą. Zwłaszcza że świetnie się regeneruje. Gdyby Casha zabrakło na zgrupowaniu – bo decyzja jeszcze nie zapadła – to byłaby oczywiście duża strata. Jednocześnie jednak nadarzyłaby się sposobność, żeby przećwiczyć alternatywny wariant, bo to może zaprocentować w kontekście mistrzostw świata. W Katarze Matty też może przecież doznać urazu... Swoją drogą, wcale nie dziwię się ostrożnemu podejściu Anglików, bo sam w Legii przerabiałem sytuację, w której przed zgrupowaniami reprezentacji zawodnicy leczący urazy nagle doznawali cudownego ozdrowienia. Mimo że wcześniej nie mogli trenować po kilka tygodni. Najwyraźniej na Wyspach też znają takie sztuczki.

Wspomniał pan o zawodnikach z naszej ekstraklasy i niespodziance. To może być Artur Jędrzejczyk?
Artur musi usunąć blachę, która została mu po operacji. Po takim zabiegu trzeba pauzować 10 dni, więc jeśli poddałby mu się teraz, to nie będzie do mojej dyspozycji we wrześniu. Pod kątem listopadowych powołań na mundial na pewno jednak będzie brany pod uwagę. To jakościowy i doświadczony zawodnik, znacznie bardziej niż Kiwior, Wieteska i Paweł Dawidowicz, który w kadrze jeszcze nie dobił do 10 występów. Jędza był na mistrzostwach, grał w pucharach, może wystąpić na kilku pozycjach, więc w mojej koncepcji jest bardzo ważnym punktem. Znam go bardzo dobrze, więc nawet jeśli wolałbym, żeby był na wrześniowym zgrupowaniu, wiem na co go stać. A jeśli miałby pojechać na mundial, to lepiej, żeby w Katarze nie odczuwał żadnego dyskomfortu.

Kto jeszcze z PKO Ekstraklasy jest pod obserwacją? Pańskim pierwszym wyborem był Patryk Kun, ale nie zadebiutował nawet w reprezentacji…
…tylko jednak z powodu okoliczności. Miał zadebiutować ze Szkocją, plany zostały jednak pokrzyżowane w trakcie spotkania, a w meczu ze Szwecją nie było czasu na debiuty. Potem walczyliśmy o punktu w Lidze Narodów i… No, cóż, po prostu Kunik miał pecha. Nie skreśliłem go jednak, nadal jest pod obserwacją. Podobnie jak jego klubowy kolega, Mateusz Wdowiak, a patrzyłem też na leczącego się teraz Bena Ledermana. Byłem w Pradze na meczu ze Slavią, żeby na żywo zobaczyć, jak prezentują się na tle tak jakościowego przeciwka. Wszyscy piłkarze wiedzą, że są na naszej liście. Każdemu mówię uczciwie, że niczego nie obiecuję, ale mają pracować na maksa. Bo to może zaprocentować nawet w kontekście najbliższego mundialu. Jeśli zaistniałaby taka konieczność, nie chcę brać nikogo z łapanki, muszę mieć gotową alternatywę.

W PKO Ekstraklasie przygląda się pan jeszcze Bartoszowi Kapustce, Michałowi Skórasiowi i Jarkowi Jachowi. Prawda czy fałsz?
Tak właśnie jest. To jest grupa, której rzeczywiście się przyglądamy. Wszystkich na pewno nie powołamy, bo na najbliższe zgrupowanie w kontekście meczów w Lidze Narodów chcemy zaprosić 28 maksymalnie 30 zawodników. A nie budujemy reprezentacji na przyszłość, tylko na tu i teraz. Dlatego nie liczy się, czy ktoś ma 20 lat, czy 34, musi być po prostu dobry, bo w reprezentacji powinni grać najlepsi. Tak do tego podchodzę. Rozmawiamy o mundialu, ale wcześniej trzeba utrzymać się w Lidze Narodów. Dlatego siedzę teraz na Kaszubach i analizuję Holandię. W pierwszej kolejności musimy przygotować zespół do rywalizacji z Pomarańczowymi i Walią. Oczywiście, w październiku pojedziemy całym sztabem na zgrupowanie do Arłamowa, aby przygotować strategię na całą fazę grupową mistrzostw świata. Konkretnie – burzę mózgów rozpoczniemy 10 października, to już jest zaplanowane. W spokoju i w ciszy, nie patrząc na zegarek, będziemy mogli dobrać obciążenia, dostosować je do klimatu, opracować mikrocykle i ogarnąć personalia przed powołaniami. Będę wówczas mądrzejszy o wnioski z meczu USA – Arabia Saudyjska, który zostanie rozegrany w Murcii; polecę na to spotkanie zaraz po naszym spotkaniu z Walią.

Rozumiem jednak, że do rozłożenia każdego z mundialowych przeciwników – podobnie jak przed MME U-21 – ma pan dedykowanych trenerów w banku informacji. Wtedy za każdego z rywali odpowiadał inny specjalista.
Teraz poszliśmy jeszcze krok dalej, mamy do analizy poszczególnych drużyn delegowane… zespoły trenerów, nie tylko zresztą Polaków. Szczegółów nie zdradzę, bo to nasza tajemnica. Mogę natomiast ujawnić, że zbieramy nie tylko informacje taktyczne, ale także… zakulisowe, pozaboiskowe, dotyczące poszczególnych zawodników. Prowadzimy taki miękki wywiad, bo czasem dobrze jest wiedzieć, co kto ma w kartach. Nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza przyda się na boisku.

Sądziłem, że to z Walią powalczymy o pozostanie w najwyższej dywizji Ligi Narodów, ale słyszę, że z Holandią też zagramy o pełną pulę.
Oczywiście! Zdaję sobie sprawę z potencjału Oranje, ale gramy u siebie, a to zobowiązuje. Musimy przy tym przekonać się, kto daje radę w rywalizacji z takim przeciwnikiem jak Holandia. Meksyk będzie grał przecież na podobnym poziomie. A Arabia Saudyjska wcale nie musi być dużo gorsza. Tyle że - tak jak już wspomniałem – to melodia przyszłości. Teraz jestem maksymalnie zaangażowany w analizę meczów Holendrów i Walijczyków z tegorocznej Ligi Narodów. Ze świadomością powiedzenia: - Indyk myślał o niedzieli… Zbieramy materiały o wszystkich przeciwnikach, z którymi w tym roku zagramy o punkty, ale dziś rozmawiamy tylko o Pomarańczowych. A jutro włączymy do dyskusji Walijczyków. Na pozostałych – przyjdzie stosowna pora.

Jeszcze przed wakacjami rozważał pan zorganizowanie mini zgrupowania przed mundialem w klimacie Szklarskiej Poręby, który miałby najlepiej przygotować zawodników do trudów gry w Katarze…
… ale to niewykonalne! Będziemy musieli zmierzyć się z olbrzymim deficytem czasu, podobnie jak wszyscy inni trenerzy. Cały świat głowi się, jak optymalnie przygotować się - na tak wariackich papierach - do mistrzostw świata, my także. Warunek konieczny to powołanie wyłącznie takich zawodników, którzy regularnie grają w klubach. Nasi reprezentanci jeszcze w niedzielę wystąpią w Serie A, w środę będzie ostatni mecz towarzyski, a od razu po nim polecimy do Kataru. Na nic nie będzie więc czasu, ale plus jest taki, że tym razem zawodnicy nie będą na turnieju zmęczeni sezonem. Nie będą mieli tyle meczów w nogach, ile miewają zwykle w maju, gdy często bez sił jechali na turnieje mistrzowskie. Teraz będą w trakcie sezonu i można powiedzieć, że u szczytu fizycznej formy. Nie wiem, jak klimat da się we znaki najlepszym piłkarzom świata, ale biorąc pod uwagę aspekt motoryczny – mogą to być mistrzostwa rozgrywane na bardzo wysokim poziomie. Najwyższym od lat! Bo regularnie grający w klubach zawodnicy powinni przylecieć do Kataru w idealnej dyspozycji, znajdując się dopiero w połowie sezonu. Musimy to wziąć pod uwagę i podejść do tego mądrze, w oparciu o naukę, na pewno będę rozmawiał z profesorem Janem Chmurą, który ma dogłębnie przepracowany temat przygotowań do długich turniejów.

Premie mundialowe są już ustalone?
Jeszcze nawet nie rozmawialiśmy na ten temat. Na dziś liczą się Holandia i Walia, potem rozpracowanie grupowych rywali, z którymi zmierzymy się w Katarze. O nagrodach będzie jeszcze czas podyskutować, i zrobią to sami piłkarze. Proszę się nie martwić, w reprezentacji Polski ma kto o to zadbać.

Miałem okazję porozmawiać ostatnio z prezesem Kuleszą i zasugerowałem, że poważnie wyglądałoby ustalenie premii nawet za mistrzostwo świata…
…(ze śmiechem) no to nieźle pana poniosło. Zupełnie jak Ikara…

Rozmawiał Adam GODLEWSKI

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pudzian i Chalidov zdradzają tajemnice. Jest już nowy Fight Raport

Materiał oryginalny: Wywiad z selekcjonerem Czesławem Michniewiczem: - Mundial w Katarze może być najlepszym od lat turniejem o mistrzostwo świata! - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
lepiej popatrzcie sobie jak nasi siatkarze graja z usa a pilke nozna to my sobie mozemy pierwszy mecz i odjazd
88
Czeslaw: Spasiony jak wieprz na stolku szajki Kaczana?
J
Jan Nowak
Czesław 711 to wstyd dla polskiej piłki
G
Gość
Mogą ... . Oby nie było tak jak z MŚ w Argentynie w 1978 r. chociaż tam sklasyfikowali nas na miejscach 5 - 8, a była to nasza najsilniejsza kadra w historii.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie