Wojewoda kujawsko-pomorski: - Można krytykować, ale są tu pewne granice

Grażyna Rakowicz
- Nie szukajmy w tej chwili dziury w całym, tylko wspólnie rozwiązujmy trudne sytuacje, bo niestety, ciągle mamy wojnę. Mamy kryzys i pamiętajmy o tym - mówi w rozmowie z "Gazetą Pomorską" Mikołaj Bogdanowicz, wojewoda kujawsko-pomorski.
- Nie szukajmy w tej chwili dziury w całym, tylko wspólnie rozwiązujmy trudne sytuacje, bo niestety, ciągle mamy wojnę. Mamy kryzys i pamiętajmy o tym - mówi w rozmowie z "Gazetą Pomorską" Mikołaj Bogdanowicz, wojewoda kujawsko-pomorski. Kujawsko-Pomorski Urząd Wojewódzki
- Oczywiście, można krytykować, można mieć odmienne zdanie czy odmienne poglądy, ale są tu pewne granice. Tym bardziej, powinny być one zachowane w samorządzie, gdzie liczy się przede wszystkim dobro obywatela. Uważam, że w obecnej – tak trudnej sytuacji spowodowanej następstwami wojny na Ukrainie, nie powinno się pewnych norm przekraczać - mówi w rozmowie z „Gazetą Pomorską” Mikołaj Bogdanowicz, wojewoda kujawsko-pomorski.

Do końca roku, samorządy w regionie otrzymają 411 mln zł rekompensaty. Właśnie poinformował pan o pierwszej - z trzech transzy tych środków, skąd są?
W ogóle, samorządy w Polsce otrzymają w tym roku dodatkowo prawie 13,7 mld zł, czyli prawie 1/5 kwoty, którą uzyskają w 2022 z tytułu podatku od osób fizycznych. Te środki są rekompensatą - po obniżeniu tego podatku od 1 lipca, z 18 proc. na 12 proc. Zmiany te były zapowiadane od wielu lat, dopiero PiS je wprowadził. Były długo oczekiwane, zarówno przez polityków - w tym także opozycji, ale i przez Polaków. Ta obniżka oznacza, że teraz do samorządów trafi 48,5 proc. podatku z PIT, natomiast reszta - do budżetu państwa. Tą rekompensatą, rząd chce wesprzeć samorządy, bo mamy globalnie trudną sytuację wywołaną kryzysem energetycznym. Nie tylko w Europie, ale i na świecie, który spowodowała Rosja i Putin. Bezpośrednim sprawcą tych kłopotów w samorządach jest wysoka inflacja, a środki te pozwolą im – także w naszym regionie, funkcjonować w dobrej kondycji.

Są to pieniądze "nieoznaczone", czyli jakie?
To oznacza, że każdy samorząd sam podejmie decyzję, jak je będzie chciał wydać. A może je przeznaczyć na działania bieżące, inwestycje, na różnego rodzaju podwyżki, na dodatki do ciepła czy na energię. Według własnego uznania. Po prostu, są to środki na dalszy rozwój samorządów w Polsce.

Jak odbierają to wsparcie kujawsko-pomorscy samorządowcy?
Generalnie wszyscy są zadowoleni, chociaż ta tendencja do narzekania nieco się u nich pojawia, ale jest ona – zresztą nie od dzisiaj, taką polską przywarą. Bo uważam, że mimo tej trudnej sytuacji, nie do końca są do takiego narzekania podstawy. Co potwierdza ten przykład. Do połowy 2022 roku, wszystkie samorządy w regionie zaplanowały nadwyżkę w wysokości tylko 16 mln zł, a okazało się – co wynika ze sprawozdań, które spłynęły do Regionalnej Izby Obrachunkowej – że wynosi ona aż 830 mln zł. I tak jest praktycznie każdego roku. Samorządy zaniżają swoje możliwości, ale na szczęście – jak podsumowują swoje wyniki finansowe, to wychodzą wtedy dobrze. Z kolei, w 2021 roku nasze samorządy uzyskały nadwyżkę na poziomie 2 mld zł. W Polsce - 17 mld zł. Dodatkowo, teraz realizują inwestycje za przeszło 3 mld zł z tym minimalnym, 5 proc. lub 10 proc. wkładem własnym, więc te środki z nadwyżki nie zatrzymują tych inwestycji.

Rząd wspiera finansowo samorządowców, bo mamy kryzys, a samorządowcy – choć nie wszyscy, protestowali w piątek w Warszawie, przeciw rosnącym cenom energii…
Odpowiadając na to pytanie, na ile taki protest jest zasadny - podam przykład Bydgoszczy. W 2011 roku, nadwyżka operacyjna, czyli ten zysk bydgoskiego samorządu wynosiła bodajże 12 mln zł. W 2021 roku było to już 316 mln zł. To świadczy o tym, że sytuacja finansowa tego miasta jest naprawdę i stabilna, i solidna. Przez te ostatnie lata rządów, kiedy pełnię funkcję wojewody bydgoski samorząd wygenerował łącznie ponad miliard złotych, tej operacyjnej nadwyżki. Dodatkowo, otrzymywał też środki rządowe na inwestycje. Uważam, że nie powinien mieć powodu do narzekania. Oczywiście wszyscy żyjemy w niepewności, związanej z tym co dzieje się za naszą wschodnią granicą, do tego mamy jeszcze wysadzenie dwóch nitek rurociągu Nord Stream, co się też przekłada na sytuację Polski. Dochodzi jeszcze brak możliwości ściągania węgla z Rosji, i musimy go sprowadzać z całego świata – co nam się udaje, jako pierwszemu krajowi w Europie, ale to musi potrwać. Zastanawiam się, dlaczego niektórzy nie potrafią zrozumieć tak trudnej sytuacji? Dla mnie osobiście, jest to bardzo przykre, bo żyjemy w jednym kraju, wspólnie walczymy o naszą ojczyznę i nasze dobro, o naszych obywateli, a nie ma u niektórych tej solidarności i zrozumienia. W zamian, jest większy atak pewnych środowisk. W tej sytuacji jest to co najmniej dziwne.

Dlaczego tak jest?
Niestety o takim zachowaniu decyduje polityka. I myślenie w tych politycznych kategoriach. Zdaję sobie sprawę, że jest to z mojej strony poważny zarzut, ale takie zachowanie jest szkodliwe. Oczywiście, można krytykować, można mieć odmienne zdanie czy odmienne poglądy, ale są tu pewne granice. Tym bardziej, powinny być one zachowane w samorządzie, gdzie liczy się przede wszystkim dobro obywatela. Uważam, że w obecnej, tak trudnej sytuacji spowodowanej następstwami wojny w Ukrainie, nie powinno się pewnych norm przekraczać.

A ten protest samorządowców w Warszawie. Pojawiła się, już nawet nieco w żartobliwym tonie opinia, że po to na niego pojechali, aby rozliczyć delegacje… W Bydgoszczy sam prezydent zapraszał do wyjazdu, w ramach „delegacji służbowej”.
To jest skandal. Nie chciałbym drążyć tego tematu, ubolewam jedynie nad takim zachowaniem, bo uważam, że jest ono wręcz nieetyczne. Przypomnę, że teraz te nieco mniejsze wpływy samorządów nie zagrażają ich stabilności, w tym także Bydgoszczy. To nie jest tak, że te środki są samorządom zabierane i przez rząd dystrybuowane, w inny sposób. Nie. Te pieniądze docierają do samorządów na poziomie tych 48,5 proc., bo więcej ich - po tej obniżce podatku, zostaje teraz w kieszeniach Polaków. Pamiętajmy też o tym. Dlatego uważam, że ten protest samorządów w Warszawie ma podwójne dno. To jest po prostu hipokryzja.

W regionie z tej rządowej rekompensaty najwięcej - bo 69 mln zł otrzyma Bydgoszcz, Toruń - 41,6 mln zł, Włocławek 19,5 mln zł Grudziądz - 16,5 mln zł, a Inowrocław - 9,3 mln zł. Jednak niektóre samorządy, w tym wspomniany bydgoski utrzymują, że „wsparcie rządowe nie zrekompensuje strat wynikających z niższych przychodów samorządu z PIT”.
Wrócę do tego, co powiedziałem – samorządowcy w regionie, za pierwsze półrocze tego roku planowali tylko ponad 16 mln zł nadwyżki, a wypracowały 830 mln zł, czyli znacznie się w tym szacowaniu pomyliły. Wierzę, że podobnie będzie po tym trzecim kwartale, nie mogę się doczekać sprawozdań. W ogóle, na przestrzeni ostatnich 10 lat, ta nadwyżka samorządów wzrosła prawie trzykrotnie co też pokazuje, jaka jest ich kondycja. Teraz rząd dokłada jeszcze im rekompensatę, w regionie jest to 411 mln zł. Oczywiście przyznaję, że obecnie samorządy – także w regionie, mają wyższe wydatki bieżące. Ale i tak oceniam, że ten ich bilans finansowy, będzie dalej na plus.

Dlaczego samorząd aż tak się pomyliły w tym szacowaniu swoich środków?
Ten pesymizm jest tu, mimo wszystko, jednak niepotrzebny. I podam kolejny argument. W 2020 roku, samorządy w całej Polsce planowały, że w 2021 ich straty wyniosą ponad 30 mld zł. Okazało się, że zakończyły ten miniony rok z 17 mld zł, ale na plusie. Pomyliły się o prawie 50 mld zł, bo z góry założyły, że ta obecna, globalna sytuacja negatywnie wpłynie na ich kondycję. A w praktyce okazało się, że rozwój kraju czy uszczelnienie podatków doprowadziło ostatecznie do tego, że zarówno samorządowcom jak i przedsiębiorcom wiedzie się dość dobrze. Oczywiście, żeby nie wybrzmiało, że jest super, że jest wspaniale, bo przecież wzrastają – i to wielokrotnie, ceny gazu czy prądu i nie wiemy, co będzie za tydzień czy za miesiąc. Ale też nie wiemy, czy nas czasem Rosja nie zaatakuje. To są bardzo trudne sprawy, stąd potrzeba teraz więcej solidarności między nami. Bez względu na polityczne poglądy.

Nawiązując do Rosji i ewentualnego ataku nuklearnego. Wszystkie samorządy w regionie odebrały już tabletki z jodkiem potasu?
W naszym województwie, na 144 samorządy tabletek tych nie odebrała jedynie Bydgoszcz. Po prostu odmówiła ich przyjęcia, od PSP. W tej chwili trwa wymiana korespondencji między mną a prezydentem miasta. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie dojdziemy do porozumienia. Z mojej wiedzy wynika, że Bydgoszcz jest jedynym samorządem w kraju, który tych tabletek jeszcze nie odebrał. I mam nadzieję, że ostatecznie ustalimy ilość punktów w mieście, w których będą one ulokowane, bo chcemy, aby te tabletki były jak najbliżej mieszkańców. Bydgoszcz wskazywała najpierw 140 takich miejsc, teraz – jak wyczytałem w korespondencji, proponuje ich 40. Oczekujemy, że bydgoski samorząd dookreśli tę sytuację i nie będzie robił, w tak ważnym przypadku - problemu.

Czy wyda pan wojewoda polecenie odbioru tych tabletek przez samorząd Bydgoszczy? Na to, jak słyszymy, czeka prezydent miasta.
Nie ma powodów i podstaw do tego, abym takie polecenie miał wydawać. Tu działamy według pewnego schematu zarządzania kryzysowego, którego częścią jest właśnie ta dystrybucja tabletek. Został on zatwierdzony między prezydentem Bydgoszczy i jego sztabem kryzysowym a mną i wojewódzkim sztabem kryzysowym. W tym momencie tych tabletek mieszkańcom nie rozdajemy, tylko wszyscy, profilaktycznie, przygotowujemy się do sytuacji nagłego zagrożenia nuklearnego. Mam nadzieję, że tak się jednak nie stanie.

Natomiast prezydent Grudziądza zdecydował, że w tym samorządzie dystrybucją węgla zajmie się OPEC. Jaki jest odzew w tym zakresie w ogóle samorządów w regionie?
Rząd prosi o wsparcie samorządów w dystrybucji tego węgla, a jednocześnie stwarza możliwość jego zakupienia po niższej cenie, bo za 2 tys. zł za tonę. Potem samorząd może ten węgiel odsprzedać dalej, swoim mieszkańcom. To jest dobra możliwość i duża szansa na pomoc. Jak wiemy, kłopotem na rynku węgla jest zawyżanie ceny tego surowca, przez dostawców detalicznych i to głównie powoduje na nim kryzys. Tym samym, takie zniecierpliwienie, nawet złość w stosunku do rządu. A nie ma do tego powodu, bo samorządy dostają możliwość zakupu węgla, i to bez ograniczeń - w ramach spółek Skarbu Państwa, który teraz jest przywożony do kraju z różnych stron świata, w tym z Kolumbii i RPA. To jest początek tego procesu. Mam nadzieję, że jak najwięcej samorządów w regionie będzie tym rozwiązaniem zainteresowanych. Jestem już po rozmowach z kilkunastoma z nich. Nie szukajmy w tej chwili dziury w całym, tylko wspólnie rozwiązujmy trudne sytuacje, bo niestety, ciągle mamy wojnę. Mamy kryzys i pamiętajmy o tym.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ukraina w UE? - skrót

Materiał oryginalny: Wojewoda kujawsko-pomorski: - Można krytykować, ale są tu pewne granice - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Bezczelny pisowski aparatczyk partyjny - najpierw PIS de facto okradł samorządy z wpływów z podatków i zabrał im pieniądze do Warszawy, a teraz rozdaje jakieś ochłapy i każe się cieszyć, że w o gole coś dał.Typowe dla polityków PZPR i KPZR, jeżeli ktoś pamięta. Ja pamiętam.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie