
Ultrasi zza bramki AZ przedarli się przez ogrodzenie i pobiegli do brytyjskich kibiców, którzy świętowali awans swojego zespołu do finału. Miejscowi kibole rozpętali bijatykę. Niektórzy piłkarze West Hamu, w tym kapitan Declan Rice, zdecydowali się pomóc swoim fanom.
Ultrasi AZ Alkmaar wygwizdani przez swoich kolegów
Policja i stewardzi szybko wkroczyli w miejsce zdarzenia, aby zapobiec dalszej konfrontacji. Po dziesięciu minutach sytuację opanowano i przywrócono spokój na stadionie. Inni fani AZ gwizdali, wyrażając dezaprobatę hańbiącego zachowania swoich pobratymców.
W zeszłym tygodniu AZ przegrał wyjazdowy mecz w Londynie 1:2. Krewni zawodników i członkowie sztabu technicznego AZ zostali wówczas zaatakowani w pierwszej połowie po zdobyciu bramki przez swój zespół.
Dyrektor AZ, Robert Eenhoorn był bliskim świadkiem zamieszek. Próbował uspokoić sytuację, ale generalny menedżer „Kaaskoppen” (Serowych Głów) nie dał sobie z tym rady.

– Wskoczyłem pomiędzy, ale to było dla mnie zbyt potężne. Natychmiast zdałem sobie z tego sprawę, kiedy zobaczyłem tych wszystkich ludzi. Do bójki przyłączyli się piłkarze West Hamu. I ja zrobiłbym dokładnie to samo. Przepraszam West Ham za to, co się stało. W zeszłym tygodniu doświadczyliśmy tego samego w Londynie, ale na szczęście udało nam się uniknąć konfrontacji
– powiedział Eenhoorn.
Piłkarze West Hamu bronili swoich bliskich w sektorze gości
Na wideo widać, że niektórzy piłkarze „Młotów” – Saïd Benrahma, Lucas Paqueta, Aaron Cresswell czy Michail Antonio włączyli się do bijatyki z kibolami AZ, aby bronić swoich bliskich i przyjaciół na głównej trybunie.
Trener AZ, Pascal, Jansen stwierdził, że jest mu wstyd za zamieszki na stadionie.
– Na początku tego nie zauważyłem. Potem spojrzałem w górę do tyłu i zobaczyłem, że zadano sporo ciosów. Po czym natychmiast skupiłem się na moich zawodnikach i członkach sztabu i starałem się trzymać ich z daleka. To irytujące, to nie pasuje do naszego stadionu. Czuję wstyd. Ludzie doświadczą przerażających chwil. Musimy kontrolować swoje emocje, nawet w noc porażki.
Szkoleniowiec West Hamu, David Moyes nie potrafił dokładnie wyjaśnić, co się stało, ale nie mógł też zrozumieć, dlaczego tak się stało.
– To się wydarzyło w rodzinnym sektorze. Nie ma mowy, żeby fani West Hamu chcieli zrujnować wieczór, ponieważ nie szukali kłopotów. Nie potrafię tego wyjaśnić.
Joe Cole apeluje o usunięcie na łobuzów z futbol
Joe Cole, były pomocnik West Hamu, Chelsea Londyn, Liverpoolu i Aston Villi oraz 56-krotny reprezentant Anglii, obecnie więzty ekspert piłkarski skomentował incydent na AFAS Stadion:
– Musimy zadać pytania UEFA i AZ. Wbiegnięcie na sektor gości w kominiarkach i machanie pięściami, to jakiś nonsens. Piłkarze słusznie się martwili. Mieli tam przecież rodziny, przyjaciół, dzieci. We współczesnym futbolu to absurdalny i żałosny widok. Mówi się o angielskich chuliganach, ale u nas tego nie ma, od dawna to się nie zdarza. Jednocześnie dzięki takim sytuacjom wyrobiliśmy sobie pewną reputację. Ale inne kluby w Europie... żałosny widok. Mieliśmy tam przyjaciół. Musimy znaleźć wichrzycieli na kamerach i wyrzucić ich na zawsze z futbolu. Jeśli wcześniej mówiliśmy o zabraniu dzieci na finał, to teraz musimy o tym pomyśleć dwa razy
– powiedział Cole w BT Sport.
Dawny napastnik Feyenoordu Rotterdam, Arsenalu Londyn i Manchesteru United, 102-krotny reprezentant „Oranje”, Robin van Persie także nie krył oburzenia zachowaniem holenderskich kiboli.
– Kibice West Hamu mieli prawo być szczęśliwi i świętować bramkę i zwycięstwo. To nigdy nie powinno się zdarzyć. Wielka szkoda, że taki incydent miał miejsce.
