Do bezceremonialnych, hucpiarskich ataków w polityce przyzwyczajano nas od wielu lat, a ściślej biorąc od 2005 roku, gdy Donald Tusk po przegranych wyborach prezydenckich wybrał retorykę podziału i konfliktu.
Nie trzeba być mistrzem internetu, by znaleźć wypowiedzi świadczące o rosnącym przemyśle pogardy, w co włączyły się także media. Nie wszystkie, ale spora część z nich uznała, że grając na negatywnych emocjach zdobędą odbiorców i pomogą swoim politycznym przyjaciołom. Wystarczy obejrzeć nie tak dawne programu TVN-u lub poczytać wydania Gazety Wyborczej, Onetu, Newsweeka czy Wirtualnej Polski, gdzie opanowano do perfekcji sztukę odwracania pojęć i zacierania granic pomiędzy rzeczywistością a przekazem jak powinno być, i jak powinno się myśleć.
Podobnie jest w świecie polityków opozycji, którzy uznali, że przepisem na zwycięstwo jest bezpardonowa walka z przeciwnikiem. Nie ma miejsca na rzeczową dyskusję i argumenty - króluje za to ignorancja, niewiedza i kłamstwo.
Przykładów jest mnóstwo, a jeden z ostatnich to wywiad byłej wiceminister finansów w rządzie PO - PSL Izabeli Leszczyny, która mówiąc, że 500 plus nie poprawiło jakości życia polskich dzieci, nie oparła się na żadnych racjonalnych przesłankach, nie sięgnęła po żadne badania. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta: chodzi o rozgrzanie emocji i konflikt. I chociaż media bardzo szybko przypomniały pani poseł słowa jej partyjnych kolegów, którzy mówili, że Ewa Kopacz miała już przygotowany projekt podobny do 500 plus, to jednak nie zrobiło żadnego wrażenia ani na pani poseł, ani na jej kolegach także Parlamentu Europejskiego.
Obserwując ich aktywność chociażby w mediach społecznościowych mam nieodparte wrażenie, ze dawno pożegnali się z wyczuciem politycznym a głównym paliwem jest chęć zniszczenia przeciwnika. Nie pokonania, ale całkowitego zniszczenia, o czym dobitnie świadczą słowa Donalda Tuska, który publicznie stwierdził, że "żelazną miotłą” zrobi porządek z „pisowskimi funkcjonariuszami”. Tę retorykę Platforma Obywatelska zastosowała już w przeszłości, wystarczy przypomnieć chociażby słynne "dorżnięcie watahy" przez Radosława Sikorskiego. A także spot PO z ubiegłego roku, w którym padały wulgaryzmy.
Czy politycy opozycji liczą na to, że ten styl przekona większość wyborców? Na pewno teraz chcą utrzymać swój żelazny elektorat: między innymi działaczy KOD czy środowisko Marty Lempart; ludzi, którzy mówią tym samym językiem. Utrzymujące się na tym samym poziomie sondaże poparcia pokazują, że nowych wyborców Platformie Obywatelskiej nie przybywa. Ale także pokazują, że większość Polaków nie chce polityki w takim właśnie wydaniu, gdzie króluje hejt i agresja.
Dorota Kania, Redaktor Naczelny Polska Press
