Puszcza Bydgoska. Królestwo żywicznych lasów i śródlądowych wydm [zdjęcia]

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Biała Góra (użytek ekologiczny) na wschodnim skraju Otorowa, oddzielona od wsi Strugą Otorowską, to świadectwo niezwykłej przeszłości Puszczy Bydgoskiej, gdy ukształtowały się śródlądowe wydmy
Biała Góra (użytek ekologiczny) na wschodnim skraju Otorowa, oddzielona od wsi Strugą Otorowską, to świadectwo niezwykłej przeszłości Puszczy Bydgoskiej, gdy ukształtowały się śródlądowe wydmy Marek Weckwerth
Puszcza Bydgoska to rozległy kompleks leśny rozciągający się od Nakła i Bydgoszczy do Torunia, a nawet do przedmieść Aleksandrowa Kujawskiego, Gniewkowa i Złotnik Kujawskich. Ma ponad 45 tysięcy hektarów. Gdzieś tam w gęstwinie zieleni kryją jej najbardziej okazałe przykłady bogactwa natury – pomniki przyrody.

Zobacz wideo: To musisz wiedzieć przed wyjazdem na wakacje.

W internecie można przeczytać, iż zachodnią granicę Puszczy Bydgoskiej stanowi Kanał Górnonotecki, ale nie jest to cała prawda. Owszem, wspomniany kanał stanowi granicę puszczy, ale nie na całej długości. To sztuczna droga wodna, która w XIX wieku na ujściowym odcinku przecięła lasy, a przecież tych na zachodnim brzegu nie wycięto.

Pierwotnie szlak wodny prowadził rzeką, która dziś nosi nazwę Starej Noteci Rynarzewskiej. Ta, na wysokości jazu Dębinek, płynie niemal prosto do Nakła, czyli tak jak przed wiekami. Puszcza Bydgoska wcina się więc klinem w ramiona Starej Noteci i Kanału Bydgoskiego aż po Nakło.

Bogactwem Puszczy Bydgoskiej są rozległe wydmy śródlądowe, które porasta głównie sosnowy bór, ale też skupiska dębu, grabu i brzozy.

To też może Cię zainteresować

Skąd tu wydmy? - zapytacie. Odpowiedź jest prosta: powstały od 12 do 10 tys. lat temu u schyłku ostatniego zlodowacenia. Płynęła tędy na zachód jedna z odnóg Prawisły (druga ukształtowała dolinę, w której znajduje się m.in. Bydgoszcz). Zresztą współczesna dolina Wisły, a dalej Brdy i Kanału Bydgoskiego i tzw. Leniwej Noteci, wyznaczają duża część północnego zasięgu tej puszczy.

Po opadnięciu wód prastarej rzeki, gdy ta zmieniła kierunek na północy i pomknęła ku Bałtykowi, wyłoniły się ogromne ławice piasku, z których zachodnie wiatry w trwającym kolejne tysiąclecia procesie usypały wydmy. Ich bezwzględna wysokość (ponad poziom morza) sięga zwykle 70-75 m, ale też wyższe, jak Szwedzka Góra w pobliżu osady Chrośna (110 m).

Gdy klimat się ocieplił, pojawiła się roślinność, która utrwaliła je w zastanej formie. Dziś runo lasu stanowią mchy i porosty, wrzosy i borówki. Wydmy porastają trawy piaskowe, czy ogólnie mówiąc psammofity, czyli właśnie rośliny lubiące piaszczyste podłoże. Występują też lubiące bardziej wilgotne siedliska turzyce, bowiem pośród wydm zachowały się oczka wodne, bagna, a nawet niewielkie jeziora. Niskie piętro lasu stanowią zwłaszcza jałowce pospolite i jarzębiny.

Puszczę zamieszkują jelenie, sarny, dziki, zające i dzikie króliki, a nawet wilki. Najliczniejsze są ptaki – ornitolodzy doliczyli się 108 gatunków.

Wojciech – największy głaz w grodzie nad Brdą

Bydgoszcz znajduje się na obrzeżach Puszczy Bydgoskiej. Największym głazem w granicach miasta jest „Wojciech”. W obwodzie ma 15,5 m, zaś nad ziemię wystaje na 2,3 m. Imię Wojciech nadała mu grupa turystów w 2002 roku i taki napis widnieje na zamieszczonej tu tabliczce.

Ta grupa turystów wyprawiała się po przewodnictwem Wojciecha Sobolewskiego, znanego miłośnika historii i geografii Bydgoszczy, byłego nauczyciela i urzędnika miejskiego, przewodnika turystycznego, więc konotacje co do „właściciela” imienia wydają się oczywiste.

- Ależ tak. Co roku wybieraliśmy się do tego głazu z grupą turystów z Regionalnego Oddziału PTTK „Szlak Brdy” w Bydgoszczy. A potem szliśmy na Górę Szybowników, aby popatrzeć z góry na Fordon – wspomina pan Wojciech.

Głaz znajduje się nad brzegiem starej glinianki w Fordonie między ulicami Traktorzystów a Włościańską. Miejsce jest urocze, bo stara glinianka zarosła bujną zielenią. Niestety wokół głazu widać ślady biesiadowania – puste butelki i puszki po napojach, w tym wyskokowych. Może kiedyś miejsce to zostanie lepiej urządzone o oznakowane. Na razie trzeba się cieszyć tym, co jest.

- A głaz jest, rzecz jasna, świadectwem pobytu na tych terenach lądolodu skandynawskiego podczas jego ostatniej wędrówki przez te tereny, w tym przez Bydgoszcz, której oczywiście wtedy jeszcze nie było - przypomina Wojciech Sobolewski.

Nasz rozmówca wskazuje też na dwa inne głazy narzutowe, które plasują się na drugim i trzecim miejscu „podium” w Bydgoszczy – to okaz na terenie Szpitala Uniwersyteckiego im. Jurasza przy ul. Skłodowskiej – Curie (750 cm obwodu) i na osiedlu Glinki przy ul. Białogardzkiej (514 cm). Dwa duże głazy znajdują się również na terenie Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego im. Brudzińskiego przy ul. Chodkiewicza.

O ile głazy na terenach obu szpitali znajdują się w dolinie Brdy, to ten przy Białogardzkiej zdobi teren położony dalego nad tą doliną. To dowód na to, że najpierw przez Bydgoszcz przeszedł lodowiec, a dopiero potem ukształtowana została dolina rzeczna, na dno której opadły głazy.

Dąb Szafera na skraju puszczy

W Potulicach, w najdalszym północno- zachodnim skraju Puszczy Bydgoskiej, podziwiać można dąb szypułkowy im. Władysława Szafera. Ogromne i stare, około 900-letnie drzewo, rośnie przy drodze Bydgoszcz – Nakło (ul. Bydgoska), na południe od Kanału Bydgoskiego.

To pomnik przyrody od roku 1954, zaś od roku 1995 nosi imię Władysława Szafera. Trudno się dziwić, skoro to właśnie ten wybitny botanik, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, pionier ruchu ochrony przyrody w Polsce, zwrócił uwagę na okazałe drzewo, odkrył je dla społeczeństwa. Nie to jedyne, co prawda, bo wskazał wiele innych drzew w całej Polsce, które na miano pomnika przyrody zasługują. Był także współtwórcą pierwszych polskich parków narodowych. Żył w latach 1885-1970 .

Dąb Szafera jest wyjątkowo okazały – rozłożysty (ok. 25 m), co wskazuje, że długo rósł samotnie na otwartej polanie. To okazałe drzewo, posiadające szeroką koronę. Drzewo stało się pomnikiem przyrody w 1954 roku, zaś w 1995 otrzymał imię Władysława Szafera. Jego obwód w pierśnicy (mierzony 1,3 m nad gruntem, czyli na wysokości klatki piersiowej dorosłego człowieka) 736 cm (pomiar w 2011 r.), zaś wysokość ok. 35 m.

Wspaniałe drzewo nie jest jedyną atrakcją północno-zachodniego skraju Puszczy Bydgoskiej, które jest administrowane przez Nadleśnictwo Bydgoszcz. W tym rejonie znajduje się jeszcze wiele innych pomników przyrody ożywionej, głównie dęby szypułkowe i bezszypułkowe. W samych Potulicach i okolicy jest (oprócz „Szafera”) 46 dębów (na 4 stanowiskach).

Z kolei dwie pomnikowe lipy szerokolistne zdobią przestrzeń wsi Lipniki. Są tam też dwa dęby szypułkowe (w tym o imieniu Leśnik) i kasztanowiec. Dąb Napoleona został skreślony z listy pomników przyrody w Lipnikach. Kolejny dąb szypułkowy rośnie w Łochowicach, Smolnie i Bielicach.

A co jeszcze można zobaczyć w samych Potulicach? To przede wszystkim zespół pałacowo-parkowy z XIX wieku, dawna posiadłość Kazimierza Potulickiego. Pałac to budowla neogotycka, choć już o mocno zatartych cechach stylowych (poza wieżą), zaprojektowana przez włoskiego architekta Henryka Marconiego i Stanisława Hebanowskiego. Zainteresowanie turystów wzbudza też klasycystyczna bryła kościoła z 1868 roku pw. Zwiastowania NMP, w której znajduje się krypta rodowa Potulickich (spoczywa tu także ostatnia z rodu hr. Aniela Potulicka). Pierwotnie była to kaplica pałacowa.

Mroczne oblicze Potulic to historia byłego obozu przesiedleńczego i pracy zorganizowanego dla Polaków przez hitlerowców oraz takiegoż, w po wojnie polskie władze więziły Niemców. W obu przypadkach ginęli niewinni ludzie. Jest tu także Zakład Karny.

Jeremi to czy Napoleon? Bartek też ma coś do powiedzenia

Dąb „Jeremi” robi wielkie wrażenie, bo rośnie na górze nad bydgoskim Fordonem. Ponoć z tego miejsca na przeprawę swych wojsk przez Wisłę patrzył sam Napoleon. Ale to nie do tego drzewa należy palma pierwszeństwa wśród bydgoskich pomników przyrody – ta należy się dębowi „Bartek”.

Zacznijmy więc od tego około 500-letniego okazu przyrody ożywionej, najbardziej znanemu nad Brdą. Rośnie przy ulicy Toruńskiej 302, zatem we wschodniej części prawobrzeżnej Bydgoszczy. Można go uznać za „dziecko” Puszczy Bydgoskiej, skoro wychynął spod ziemi w XVI wieku. Puszcza pierwotnie dochodziła do tego miejsca. Ludzie „odsunęli” ją nieco od miasta.

To też może Cię zainteresować

„Bartek” ma w pierśnicy 625 cm. I właściwie tyle o nim wiadomo, bo ani osoba sadząca go nie jest znana, ani dokładnie daty narodzin nie znany. Pewniejsze jest jednak to, że drzewo jest samosiejką, bo kto wtedy myślał o sadzeniu drzew, gdy wokół lasy były rozległe? Jedynie pod tym, czy owym dębem – co utrwaliły legendy – siadywali zmęczeni po polowaniach, bądź trudach wojennych Chrobry lub Jagiełło.

Za konkurenta „Bartka” może uchodzić wspomniany „Jeremi”. Nie z powodu wielkości wszakże, gdy jego obwód zaledwie 278 centymetrów wynosi, ale położenia – drzewo rośnie na odosobnionym wzgórzu nad bydgoskim nowym Fordonem. Spogląda sobie z góry na krzyżujące się ulice Macieja Rataj i Lawinową. A nosi imię Przybory – poety, pisarza, satyryka i aktora, współtwórcy słynnego Kabaretu Starszych Panów. Jego ojciec kupił w 1924 roku majątek w ówczesnej wsi Miedzyń Wielki (są to północne obrzeża nowego Fordonu). Młody Jeremi dojeżdżał stamtąd codziennie do gimnazjum im. Kopernika w Bydgoszczy. Po wojnie osiedlił się czasowo w Bydgoszczy i pracował w Rozgłośni Pomorskiej Polskiego Radia (tradycje rozgłośni kultywuje dziś Radio PiK). Jeremi wspominał po latach pobyt w Bydgoszczy, w tym malowniczość fordońskich wzgórz, wspominał o dębie Napoleona.

Spod tego drzewa na wzgórzu cesarz Francuzów miał obserwować przeprawę swych wojsk na przeciwległy brzeg Wisły w czerwcu 1812 roku, czyli w przeddzień wyprawy na Rosję.

Nie jest to pewne, to raczej legenda. Trwają nawet dyskusje, czy to aby na tym wzgórzu rośnie Dąb Napoleona. Pewne jest zaś, że to dąb „Jeremi”. Ale dla ścisłości dodajmy, że maleńki dąb „Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego”, obu twórców kabaretu, rośnie sobie w Alejach Ossolińskich w Bydgoszczy, w pobliżu bazyliki. Zasadzono go w 2015 roku.

Wielkie daglezje w Alei Orłów

Są ogromne i tworzą Oleję Orłów. Można je znaleźć w Lasach Wałdowskich, a to kilka kilometrów „asfaltówką” na wschód od Ostromecka. Mowa o daglezjach zielonych.

To wyjątkowo malowniczy teren, jeden z najpiękniejszych w tej zielonej krainie na wschód od Bydgoszczy i zachód od Torunia. Nie jest to już Puszcza Bydgoska, ale gdy spojrzymy ze wzgórza w Wałdowie Królewskim na południe, otworzy się przed nami szeroka przestrzeń Pradoliny Toruńsko-Eberswaldzkiej, a na jej przeciwległym brzegu właśnie wspomniana puszcza. Łączność wzrokowa jest.

Daglezje rosną przy ścieżce edukacyjnej, przy której wyznaczono 11 przystanków. Można na nią wejść od góry – z centrum Wałdowa Królewskiego lub od dołu – od szosy Ostromecko – Wałdowo, blisko tablicy drogowej oznaczającej wjazd do tej miejscowości. Do daglezji bliżej jest z dołu – zobaczymy je już przy drugim przystanku. Ścieżka oznakowana jest jednak od góry, więc wyniosłe drzewa to przystanek nr 10. Sześć drzew znajduje się po wschodniej stronie ścieżki, a dwóch kolejnych (rosnących osobno) należy szukać w pewnej odległości na zachód.

Daglezje w Alei Orłów górują nad pozostałymi drzewami. Te wielkie drzewa dorastają w Ameryce Północnej, skąd pochodzą, do 80–110 metrów, zaś w Polsce, zaledwie kilkudziesięciu. Ale i tak robią ogromne wrażenie, zwłaszcza ich grube pnie pokryte czerwonobrązową korą o fakturze przypominającej skórę przedpotopowego gada.

Spoglądamy w czeluść Świętej Studni

Wysoka wydma, a u jej podnóża niewielkie jeziorko. Gdzieś tu miała być święta studnia – tak głęboka, że w żaden sposób nie można było zmierzyć dna.

To tylko legenda, ale jakże piękna. A tym piękniejsza, że widok roztaczający się u stóp obserwatora jest absolutnie niezwykły. Aż dziw bierze, że dotąd tego obszaru nie ujęto żadną formą ochrony prawnej. Nie ma też w pobliżu żadnego pomnika przyrody, choć lasy głębokie, a wokół mnóstwo śródlądowych wydm…

Wytłumaczenie dlaczego tak się dzieje jest w zasadzie proste – od kilku wieków ludzie gospodarzą na tutejszych łąkach, meliorują je, osuszają, by w ten sposób siano pozyskać, a i zwierzęta domowe wypasać. To tereny prywatne.

Serce Puszczy Bydgoskiej, a właśnie je opisujemy, w ogóle jest ubogie w pomniki przyrody. Te spotyka się za to, czasem wręcz gęsto, na jej obrzeżach. Nie możemy więc odmówić sobie przyjemności zaproszenia Państwa w tę ukrytą przed większością oczu krainę.

Nad odwodnieniem puszczy usilnie pracowali sprowadzani tu od XVII wieku z Niderlandów i Fryzji menonici, nazywani przez Polaków Olędrami (w pisowni także Olendrami). W okolicach wsi Chrośna wykopali kanał, którym spłynęła niemal cała woda z tamtejszego jeziora. Do naszych czasów zostały tylko podmokłe tereny zwane Łąkami Studzienieckimi, na które właśnie spoglądamy (zdjęcie!). Majestat przyrody został więc mocno naruszony, ale to co wcześniej natura swym szerokim gestem uczyniła, widać do dziś.

Zawdzięczamy to Prawiśle, która także tu odcisnęła swe piętno, opływając szerokim łukiem od południa i wyznaczając sobie drugie ramię, południowe, które dziś nazywamy Pradoliną Toruńsko- Eberswaldzką. Główny nurt płynął przez Bydgoszcz, której oczywiście wtedy – przed ok. 12 tysiącami lat - nie było. Wielka woda to efekt topnienia lodowca. Zostawił więc Prawisła po sobie nieoodległą stąd dolinę Zielonej Strugi i wiele jezior. To na które spoglądamy z wydmy, już praktycznie nie istnieje (poza oczkiem), ale na południe od Bydgoszczy ostało się Jezioro Jezuickie, zaś na północ od Gniewkowa Stare.

Martwy dąb pochyla się nad starym cmentarzem

Niezwykły, bo martwy pomnik przyrody (na jego pniu widnieje stosowna tabliczka), znajduje się na starym, XIX-wiecznym cmentarzu menonicko -ewangelickim w Przyłubiu koło Solca Kujawskiego, opodal drogi wojewódzkiej nr 394. Cmentarz ulokowano na niewielkim wzniesieniu nad doliną Wisły, aby nie dosięgły go powodzie.

Na zachód od cmentarza stoi budynek dawnej szkoły podstawowej z 1885 r., dziś prywatny dom, a także – w zachodnim skrzydle - świetlica wiejska. Na dziedzińcu rośnie 400-letni pomnikowy dąb szypułkowy.

Wideo

Materiał oryginalny: Puszcza Bydgoska. Królestwo żywicznych lasów i śródlądowych wydm [zdjęcia] - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Zaraz lasy Państwowe wytną, bo chcą mieć na premie czy coś tam
Dodaj ogłoszenie