Płk Krzysztof Stańczyk: - Żołnierze WOT są dobrze postrzegani i zawsze można na nich liczyć

Grażyna Rakowicz
- W naszych strukturach mamy już trzy bataliony – w Toruniu, Inowrocławiu i najmłodszy w Grudziądzu. W przyszłym roku planujemy formowanie 84. Batalionu Lekkiej Piechoty we Włocławku, aktualnie na jego siedzibę jest przygotowywany budynek miejscowej szkoły. Natomiast dowództwo 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej jest w Bydgoszczy - - mówi w rozmowie z „Gazetą Pomorską” płk Krzysztof Stańczyk, dowódca 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej.
- W naszych strukturach mamy już trzy bataliony – w Toruniu, Inowrocławiu i najmłodszy w Grudziądzu. W przyszłym roku planujemy formowanie 84. Batalionu Lekkiej Piechoty we Włocławku, aktualnie na jego siedzibę jest przygotowywany budynek miejscowej szkoły. Natomiast dowództwo 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej jest w Bydgoszczy - - mówi w rozmowie z „Gazetą Pomorską” płk Krzysztof Stańczyk, dowódca 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej. nadesłane
- Dzisiaj żołnierze WOT są rozpoznawalni – ten oliwkowy beret już tak nie zaskakuje. Te cztery lata pokazały, że są dobrze postrzegani, że można na nich zawsze liczyć i że dobrze realizują swoje zadania. Mam ogromną satysfakcję i jestem dumny ze służby moich żołnierzy. Wielki szacunek do tego, jak ją wykonują, ale też radość, że te zamierzone cele udaje się nam wspólnie realizować zgodnie z planem - mówi w rozmowie z „Gazetą Pomorską” płk Krzysztof Stańczyk, dowódca 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej.

- Patrząc na Kujawsko-Pomorskie, jak minęły te cztery lata od powstania WOT?
- To był czas intensywnej pracy, a dotyczyła ona budowania struktur WOT w różnych lokalizacjach regionu, pozyskiwania infrastruktury oraz jej remontów i oczywiście, wsparcia lokalnej społeczności w Kujawsko-Pomorskiem.

- To jak blisko mieszkańców regionu są żołnierze WOT?
- Wyraźnie tę naszą bliskość pokazały, przede wszystkim, ostatnie dwa lata pandemii. W tym czasie byliśmy praktycznie w każdym miejscu, gdzie potrzebne było nasze wsparcie - mam tu na myśli szpitale, przychodnie, domy pomocy społecznej, ale i punkty wymazowe czy punkty szczepień. Także domy dziecka, na przykład w gminie Gostycyn dwóch moich żołnierzy przez tydzień opiekowało się podopiecznymi, bo personel tej placówki zachorował na COVID-19. To również dowożenie jedzenia seniorom, którzy podczas pandemii nie opuszczali swoich domów. Ich przewóz do lekarza, czy na szczepienie. Czy transport butli z tlenem do szpitali na terenie województwa. Tych zadań – jak widać, było w pandemii sporo.

- Według pana, jak żołnierze poradzili sobie z tymi trudnymi i zarazem niespodziewanymi wyzwaniami?
- Zgadza się, to były trudne i niespodziewane wyzwania. Można śmiało powiedzieć, że w tym czasie żołnierze WOT byli na pierwszej linii frontu, a szczególnie były na nim wtedy w regionie, oddziały covidowe w Grudziądzu i Radziejowie. W mojej ocenie, z tymi zadaniami poradzili sobie doskonale, a dowodem na to były też przesyłane podziękowania zarówno od osób indywidualnych, jak i z placówek medycznych. I co istotne - tu nie było przymusu, żołnierze zgłaszali się sami choć byli świadomi zagrożenia, ale i byli bardzo dobrze przeszkoleni do tych zadań. Oczywiście, szczególnie w tym pierwszym etapie pandemii, mieli pewne obawy – zresztą jak wszyscy, ale odpowiednie zabezpieczenie i właściwa dezynfekcja pozwoliła im uniknąć zachorowań.

- A jak ich służbę zmieniła wojna w Ukrainie?
- Zacznę od tego, że ta wojna mocno zwiększyła zainteresowanie służbą w 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej, które argumentowano głównie chęcią sprawdzenia się w obronie Polski. W naszych szeregach mamy już ponad 1,8 tys. ochotników. Poza tym na miejscu w regionie, w ramach akcji „Niezawodna pomoc”, moi żołnierze wspierali wolontariuszy w Bydgoskim Centrum Targowo–Wystawienniczym. Tu, przez półtora miesiąca sortowali, pakowali i przygotowywali paczki z darami na Ukrainę. Byli obecni w punktach recepcyjnych i informacyjnych na terenie dworca w Bydgoszczy i w Toruniu, także w hotelach, gdzie przebywali uchodźcy z Ukrainy. Jednocześnie wspierali Straż Graniczną, przy granicy polsko-białoruskiej. Tam żołnierze WOT z Kujawsko-Pomorskiego, tuż po 1 Podlaskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej, pojawili się jako pierwsi i od listopada 2021 roku przez cały czas obserwują i patrolują ten przygraniczny rejon. A w przypadku jakiegokolwiek naruszenia granicy, reagują wspólnie ze Strażą Graniczną zgodnie z zasadą „Lokalizuj, izoluj, zabezpiecz i przekaż”.

- Jak żołnierze są przygotowywani do takiego wyjazdu?
- Do wyjazdu na wschodnią granicę żołnierze przygotowują się przez siedem dni, w tym także do patroli łodziami płaskodennymi na rzece Bug. I to wystarcza. Potem tam wyjeżdżają na dwa tygodnie. Za każdą rotację odpowiada jeden batalion, ale oczywiście jeśli żołnierz dysponuje czasem, a przede wszystkim chęciami, to nie ma problemu, aby został wysłany powtórnie. Mam już takich rekordzistów, którzy na wschodniej granicy byli 60 a nawet 80 dni.

- Od tego roku żołnierzy WOT włączono ustawowo do działań przeciwkryzysowych, nie militarnych.
- Od zawsze wspieraliśmy działania kryzysowe na terenie województwa, ale teraz – faktycznie, reguluje je ustawa.

- Coś w tym zakresie ona zmienia?
- Przyspiesza nasz udział w tych kryzysowych działaniach. Teraz szefem Centrum Zarządzania Kryzysowego MON jest gen. broni Wiesław Kukuła, jednocześnie dowódca WOT. Natomiast dowódcy brygad – w tym ja w Kujawsko-Pomorskiem, zostali członkami stałych zespołów reagowania kryzysowego wojewodów. Zmiany te wyraźnie skracają to decyzyjne ramię, ale też wojewoda - poprzez brygadę WOT, ma dostęp do środków i sił, niemalże w trybie natychmiastowym. A chodzi tu o takie zadania jak przeciwdziałanie powodziom, zasilanie energią elektryczną w sytuacjach, kiedy jest ona potrzebna - ostatnio na wniosek sołtysa Bysławia, w ramach ćwiczeń zasilaliśmy taką energią kilka gospodarstw. Chodzi także o pilarzy, których - w porozumieniu z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych szkolimy po to, aby byli gotowi do wsparcia lokalnej społeczności i innych służb, biorących udział w przeciwkryzysowych działaniach.

- WOT włącza się także w akcje charytatywne, przykładem jest ta na rzecz dziewczynki chorej na SMA.
- Eskortujemy trzech panów z regionu, w tym tatę małej Zosi, którzy przemierzają całą Polskę, aby zebrać pieniądze na leczenie chorej na SMA dziewczynki. Poza tym podarowaliśmy ryngraf i inne pamiątki na licytację, aby wesprzeć zbiórkę tych jakże bardzo potrzebnych 9 mln zł.

- Te zadania żołnierzy WOT są mocno zróżnicowane, jak się do nich szkolą?
- Ochotnicy szkolą się w trybie trzyletnim. Po 16-dniowym, podstawowym szkoleniu i tym wyrównawczym mają jeszcze szkolenie indywidualne, a później - na drugim roku, specjalistyczne. Na trzecim roku uczą się współdziałania w sekcji, w plutonie i kompanii. To jest ich podstawowe zadanie w ramach szkoleń, które realizujemy w systemie rotacyjnym, czyli przez dwa dni w miesiącu. A przez więcej dni, w ramach szkoleń zintegrowanych odbywają się zajęcia na poligonie w Toruniu. Tu żołnierze uczą się strzelania, udzielania pierwszej pomocy medycznej na polu walki, taktyki - w tym izolacji przeciwnika w rejonie, zabezpieczania dróg, wsparcia i ochrony infrastruktury krytycznej. Przypomnę, że żołnierzem WOT może zostać osoba, która skończyła 18 lat, ma polskie obywatelstwo, nie jest karana i ma minimum wykształcenie podstawowe. W naszych strukturach mamy już trzy bataliony – w Toruniu, Inowrocławiu i najmłodszy w Grudziądzu. W przyszłym roku planujemy formowanie 84. Batalionu Lekkiej Piechoty we Włocławku, aktualnie na jego siedzibę jest przygotowywany budynek miejscowej szkoły. Natomiast dowództwo 8 Kujawsko-Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej jest w Bydgoszczy.

- Udaje się połączyć tę służbę z codziennym życiem?
- Kalendarz szkoleń - po ukończeniu tego podstawowego, żołnierze otrzymują z rocznym wyprzedzeniem, a są to – jak już wspomniałem – dwa dni w miesiącu. Za to bardziej elastyczni muszą być ci żołnierze, którzy wspierają wschodnią granicę Polski. Ale także ich pracodawcy, którym za wyrozumiałość i za to wsparcie teraz dziękuję, bo niekiedy pogodzenie tej służby z pracą czy ze studiami bywa trudne. W szeregach mamy m.in. 16 pracowników Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu, są kucharze, budowlańcy, fotografowie, dyrektorki szkół, fryzjerki, lekarze i naukowcy. To cały wachlarz społeczeństwa. Poza tym, nie da się zamknąć tego naszego czasu pracy w godzinach, od 7 do 15. 30.

- Gdy powstawał WOT pojawiały się i opinie sceptyczne „Po co?” Jak jest dzisiaj?
- Dzisiaj nie ma pytania „Po co?” – tylko takie, czym jeszcze mogą się zająć żołnierze WOT. Mamy już brygady o specjalnościach górskich, a w batalionie, który powstanie we Włocławku jedna z kompanii – także ze względu na miejscową tamę, będzie wodną. Dzisiaj żołnierze WOT są rozpoznawalni – ten oliwkowy beret już nie zaskakuje. Te cztery lata pokazały, że są dobrze postrzegani, że można na nich zawsze liczyć i że dobrze realizują swoje zadania. Mam ogromną satysfakcję i jestem dumny ze służby moich żołnierzy. Wielki szacunek do tego, jak ją wykonują, ale też radość, że te zamierzone cele udaje się nam wspólnie realizować, zgodnie z planem. Mogę śmiało powiedzieć, że 8 Kujawsko-Pomorska Brygada Obrony Terytorialnej rozwija się bardzo dobrze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wysokie dopłaty do węgla – kończy się termin składania wniosków

Materiał oryginalny: Płk Krzysztof Stańczyk: - Żołnierze WOT są dobrze postrzegani i zawsze można na nich liczyć - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Tania monowska propaganda, a jak wybuchnie prawdziwa wojna, to okazuje się, że różne formacje OT, to nie prawdziwe wojsko, które broni naszych granic. Bo i czym mieliby bronic - rowerami i strzelbami Grot, które nie nadawały się dla prawdziwego wojska, więc dla ratowania firmy Macierewicz kupił je dla Wociarzy?

A wyławiania zdechłych ryb i noszenie paczek emerytom powinny być normalne firmy w Polsce, a nie koniecznie podmioty mundurowe.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie