<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/bednarczyk_piotr.jpg" >Agnieszka Radwańska pokonała pokonała Jelenę Janković 6:3, 7:5 i awansowała właśnie do czwartej rundy wielkoszlemowego US Open.
Mecz był trochę dziwny - rywalka Polki popełniała sporo nieoczekiwanych błędów, a w drugim secie co chwilę jedna zawodniczka „przełamywała” podanie drugiej. Ale liczy się końcowy efekt, a ten dla naszej tenisistki był dobry. Zwycięstwo przyszło jej łatwiej niż w poprzednim pojedynku.
<!** reklama>Wprawdzie usłyszałem w TV komentarz, że Radwańska „łatwo pokonała Hiszpankę Carlę Suarez Navarro 4:6, 6:3, 6:0”, ale się nim nie zgodzę. Bo jeśli ktoś przegrywa pierwszego seta, a w drugim jest 3:1 dla rywalki, to trudno powiedzieć, że wygrana przyszła łatwo. I nie zmienia tego fakt, że potem „Isia” zwyciężyła w 11 gemach z rzędu.
Co się strachu najadła, to najadła. Najlepszej polskiej tenisistce przydałby się dobry wynik na kortach Flushing Meadows, by zatrzeć fatalne wrażenie z igrzysk olimpijskich w Londynie. Wówczas po tragicznym wręcz występie lekceważyła swoje porażki, jakby nic się nie stało. Pozwalała sobie nawet na niestosowne żarty, które zupełnie nie przystawały komuś, kto był chorążym polskiej reprezentacji.
Niestety, Radwańska nie ochłonęła po Londynie. Ostatnio stwierdziła, że wszystkiemu winni są dziennikarze (jak zwykle zresztą...), którzy przyjechali do Londynu wietrzyć sensację.
Ale - Pani Agnieszko - to nie było tak. Tym razem nie wystarczy powiedzieć, że dziennikarz prasowy „przeinaczył słowa”, albo „ja nic takiego nie mówiłam”. Pani słowa nagrała telewizja, a widziała to i słyszała cała Polska. Gdyby dziś Pani powiedziała, że przeprasza, ale w tym szoku po porażkach wygadywała głupoty, pewnie każdy by to zrozumiał i zapomniał. Ale jeśli po tylu dniach zrzuca Pani winę na dziennikarzy, świadczy to tylko o bucie i arogancji.