[break]
- Od dobrych kilku lat parkowałem w pewnym miejscu na Rybim Rynku, niekiedy auto stało tam kilka dni. Nigdy nikt nie robił z tym żadnych problemów. Ostatnio wracając do samochodu spotkałem stojących przy nim strażników miejskich - relacjonuje pan Wojciech. - Chwilę rozmawialiśmy, nawet miło, a gdy chciałem odjechać, to panowie powiedzieli - nie tak szybko, będzie mandacik za parkowanie w niedozwolonym miejscu. Na nic tłumaczenia i twierdzenia, że tam, skąd wjechałem w to miejsce, nie ma żadnego znaku zakazu, więc nawet nie mogłem wiedzieć, że jest tam zakaz. Poprosiłem o pouczenie.
Dziś tylko mandacik
- Kiedyś pewnie by się na tym skończyło, ale sytuacja się zmieniła i teraz czas pouczeń minął - powiedzieli strażnicy, którym wyraźnie zależało na wlepieniu mandatu - twierdzi nasz Czytelnik. - Poza tym, jak przez parę lat pan tu parkował zupełnie za darmo, to sto złotych mandatu pana nie zbawi - mówili strażnicy.
PRZECZYTAJ:Do diabła z blokadami!
- Nie jest prawdą, że jest jakieś polecenie, by wystawiać więcej mandatów za wykroczenia w ruchu rogowym. Statystyka pokazuje, że liczba pouczeń w tym zakresie w styczniu tego roku jest nawet większa niż w styczniu 2015 roku - podkreśla Jarosław Wolski ze Straży Miejskiej w Bydgoszczy. - Jeśli chodzi o liczbę mandatów za wykroczenia drogowe (w tym zakresie mieści się również nieprawidłowe parkowanie - przyp. red.) liczba mandatów w styczniu 2015 wyniosła 571, a w styczniu 2016 roku - 216 - wylicza Jarosław Wolski.
Spadła też nieznacznie liczba zakładanych na koła blokad. O ile w grudniu 2015 było ich 206, to w styczniu 2016 - 198.
Strażnicy w przedstawionym na wczorajszej sesji Rady Miasta Bydgoszczy raporcie wykazali gwałtowny spadek wpływów z mandatów za wykroczenia ujawnione przez fotoradary. W rekordowym roku 2012 wysokość mandatów wyniosła niemal 2 miliony złotych, rok temu - już tylko niewiele ponad 600 tysięcy. Dlaczego?
Piraci nieco zwolnili
- Pod koniec roku ograniczyliśmy działania w tym zakresie, bo wiedzieliśmy, że nie będziemy mogli kontynuować spraw mandatowych w 2016 roku. Kluczowa jest jednak zmiana zachowań kierowców - w 2012 roku średnio przekraczano prędkość w mieście o 35 km/h, teraz - o 26 km/h. Oznacza to większe bezpieczeństwo w Bydgoszczy, ale również niższe kwoty wystawianych mandatów - tłumaczy Jarosław Wolski.
Radni chwalili działania straży miejskiej, m. in. za kulturalne prowadzenie interwencji i regularne pojawianie się na dyżurach w radach osiedli. Część radnych zgłaszała jednak przeciwstawne wnioski do pracy strażników. Radni Marek Gralik i Jan Szopiński chcieli większej wstrzemięźliwości w karaniu kierowców parkujących przy Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy przy ul. Karłowicza, radny Jakub Mikołajczak wzywał do karania parkujących na chodnikach kierowców, którzy blokują przejścia pieszym.
Problem z ulicą Karłowicza polega jednak nie na pracy miejskich strażników, tylko na ciągle zmieniającym się w tym miejscu oznakowaniu - raz zakaz zatrzymywania się obowiązuje, innym razem jest usuwany, co powoduje, zwłaszcza u osób spoza miasta, problemy ze zorientowaniem się w przepisach.
O większą tolerancję strażników dla kupców, którzy muszą parkować na czas rozładunku na śródmiejskich ulicach, apelował z kolei radny Ireneusz Nitkiewicz.