<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/walenczykowska_hanna.jpg" >Cudze pieniądze oraz nie swój majątek wywołują skrajne emocje - niczym w kolorach tęczy ułożone od barwy lekkiej zawiści do ostrej nienawiści. Emocje te przybierają na sile, kiedy ludzie zaczynają podejrzewać, że ktoś inny niesłusznie otrzymuje więcej od pozostałych.
Myślę, że z podobną sytuacją mamy do czynienia w bydgoskim ratuszu i w szpitalu miejskim. Jeśli prawdziwe są doniesienia o tym, że urzędnicy wiedzieli o niezgodności zapisów ustawy o zakładach opieki zdrowotnej z treścią ustawy kominowej i mimo to zgodzili się na wypłatę pani Annie Lewandowskiej nagrody jubileuszowej, a prezydent się pod tym podpisał, to nie ma się czemu dziwić - w takich przypadkach oprócz zawiści szybko pojawia się poczucie niesprawiedliwości społecznej. A ono, nieuchronnie, wywołuje bunt. Kto ponosi winę za prawny kociokwik? Ustawodawca. <!** reklama>
To parlament stworzył sprzeczne z sobą przepisy i sprawił, że nawet organy państwa wydają niespójne z sobą opinie. Tak jest, chociaż ustawa „kominowa” funkcjonuje od lat. Podobnie jak ta regulująca funkcjonowanie opieki zdrowotnej. Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych mówią „wypłacajcie nagrody”, a Sąd Najwyższy udowadnia niezgodność z prawem dawania takich bonusów. W tej całej sprawie jest jeszcze jedna zastanawiająca mnie rzecz. Odnoszę wrażenie, że prezydent coraz częściej nie bierze (przynajmniej oficjalnie) odpowiedzialności za podległe miastu jednostki. Nie jestem pewna, czy stosowanie uników zapewni prezydentowi Rafałowi Bruskiemu sukces w najbliższych wyborach.