Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Interwencja policji we Włocławku. Użyto siły i gazu wobec mężczyzny, sprawa jest w prokuraturze

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
W sprawie zajścia, które miało miejsce we Włocławku, prowadzone było wewnętrzne postępowanie w policji, którym stwierdzono, że funkcjonariusze nie przekroczyli uprawnień. Sytuację bada również prokuratura
W sprawie zajścia, które miało miejsce we Włocławku, prowadzone było wewnętrzne postępowanie w policji, którym stwierdzono, że funkcjonariusze nie przekroczyli uprawnień. Sytuację bada również prokuratura Aleksy Witwicki
Mieszkaniec Włocławka twierdzi, że został poturbowany przez policjantów. "Zaczęło się duszenie, przyciskanie kolanami i wykręcanie rąk", mówi mężczyzna. Jeden z mundurowych użył wobec niego gazu. Twierdzi również, że zabrano mu telefon. Policja odpiera te zarzuty, ale sprawą zajęła się też prokuratura.

- Zostałem pobity, zagazowany i okradziony z telefonu przez funkcjonariuszy policji na służbie - mówi pan Michał, mieszkaniec Włocłąwka. - Wszystko odbyło się pod kamerami z monitoringu i przy moim 3,5-letnim synku.

Mężczyzna przywołuje sytuację z 16 stycznia tego roku. Tego dnia szedł ulicą Kraszewskiego w pobliżu Placu Łokietka we Włocławku. Idąc, jak zaznacza, rozmawiał z żoną, która prowadziła ich wspólne dziecko. Para jest w trakcie rozwodu, w tle również postępowanie dotyczące opieki nad chłopcem. Michał tłumaczy, że rozmawiał z żoną na temat "wychowania" i roli ojca. W pewnym momencie kobieta zadzwoniła po policję.

- Z radiowozu wyszło trzech funkcjonariuszy policji, poinformowałem ich, że jestem zaniepokojony zachowaniem żony, boję się dziecko i mam podejrzenia, że żona może być pod wpływem jakichś środków odurzających. Policjant od razu zaczął się wydzierać, że zna swoje obowiązki. Powtórzyłem mu to drugi raz, oznajmiając, że jeśli coś się stanie mojemu synkowi, będzie za to odpowiedzialny, on jak i jego dwójka kolegów - relacjonuje włocławianin.

Co działo się po obezwładnieniu?

Po wylegitymowaniu, jak relacjonuje, mężczyzna miał "nagle" zostać uderzony ręką i "potraktowany gazem". Opowiada, że został następnie "przewrócony na ziemię". W tym momencie telefon miał mu wypaść z rąk. - Leżałem na ziemi skuty kajdankami, zostałem drugi raz „poczęstowany” gazem w twarz, z odległości kilku centymetrów - mówi.

Zaznacza, że wszystko to działo się na oczach syna, który siedział na sankach kilka metrów dalej. - Usłyszałem, że "na podłodze jest moje miejsce", mówi mężczyzna. Po czym dodaje, że "zaczęły się katorgi duszenia, przyciskania kolanami i wykręcanie rąk".

- Policjanci za wszelką cenę chcieli ode mnie kod do telefonu, by skasować nagranie, na którym widać ich napad na mnie - mówi. - Straszyli wywiezieniem na komendę. Ja cały czas leżałem na podłodze w radiowozie. Oznajmiłem, że mam problemy z oddychaniem i żeby otworzyli drzwi.

W końcu na miejsce wezwano pogotowie. Ratownicy mieli sugerować, by zawieźć mężczyznę do jego domu, ale ten - jak zaznacza - odmówił.

- Wtedy siedziałem na podłodze w radiowozie, a nogi miałem na ziemi na zewnątrz. Gdy wstałem dwa razy, żeby zaczerpnąć powietrza, zostałem dwa razy uderzony w brzuch - mówi. Ostatecznie zwolniono go do domu.

Pan Michał utrzymuje, że stracił telefon. Następnego dnia poszedł na obdukcję lekarską. Z badania wynika, że stwierdzono u niego "linijne otarcia w okolicy skroni", podobne w okolicy policzka, jak również otarcie na udzie, bolesność kostki lewej, żeber i przekrwienie gałek ocznych. Zgłosił się do policji, jaki prokuratury.

Policja: Bez przekroczenia uprawnień

- Potwierdzam, że mamy zarejestrowaną taką sprawę - mówi tylko krótko prokurator Tomasz Chechła, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej we Włocławku.

Niezależne od czynności zleconych przez prokuraturę, działania funkcjonariuszy badała również policja.

- Wewnętrzne czynności wyjaśniające w tej sprawie zostały zakończone - mówi mł. insp. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. - Nie stwierdzono żadnego przekroczenia uprawnień ze strony funkcjonariuszy Policji. Środki przymusu bezpośredniego, w tym użycie gazu, zostały zastosowane zgodnie z przepisami, w efekcie nie wykonywania poleceń wydawanych przez policjantów oraz utrudniania przebiegu interwencji.

- Nie potwierdziły się zarzuty formułowane przez mężczyznę, a mianowicie odnoszące się do przywłaszczenia, czy kradzieży telefonu komórkowego. Taka sytuacja nie miała miejsca. Zarzuty są po prostu nieprawdziwe - dodaje Monika Chlebicz.

od 7 lat
Wideo

21 kwietnia II tura wyborów. Ciekawe pojedynki

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Interwencja policji we Włocławku. Użyto siły i gazu wobec mężczyzny, sprawa jest w prokuraturze - Gazeta Pomorska