Henka Gustafsson: W Bydgoszczy czułem się najlepiej [zdjęcia]

mz
Charakterystyczna fryzura, wielki luz w parku maszyn, świetny kontakt z kibicami - Henrik Gustafsson był jednym z najbardziej lubianych stranieri w polskiej lidze.

Był ceniony i lubiany przez wszystkim przez kibiców Polonii Bydgoszcz, bo to w tym klubie spędził siedem sezonów, najwięcej w polskiej lidze. Wyraz swojej sympatii bydgoscy kibice dali w minionym roku, wybierając Gustafssona - jako jedynego zagranicznego zawodnika - do drużyny 100-lecia Polonii.

Teraz mogli dowiedzieć się, jak potoczyły się dalsze losy popularnego Henki. Były żużlowiec wziął udział w programie "This is Speedway" na antenie nc+. Prowadzącemu Łukaszowi Benzowi zdradził, czym teraz się zajmuje.

- Przez niemal osiem lat prowadziliśmy z żoną restaurację - mówił. - Sprzedaliśmy ją niedawno. Teraz żona z synem chcą otworzyć kolejną, a ja będę im pomagał.

Z żużlem Gustafsson ma już niewiele wspólnego. - Prawie w ogóle o tym w domu nie rozmawiamy, w moim garażu wisi jeszcze kilka kevlarów z czasów moich startów, ale innych pamiątek już nie mam. Pomagam też trochę klubowi z Kumli, w którym spędziłem prawie całą moją karierę. Podpowiadam w sprawie toru, pomagam w kontaktach z zawodnikami. Oglądam ich domowe mecze na żywo. Oglądam również turnieje Grand Prix - dodał. - Bardzo lubię Taia Woffindena. To zawodnik, który się nigdy nie poddaje, zawsze walczy do końca.

Henka przyznał, że zdecydowanie wolał klimat lat 80. i 90. w żużlu. Sam znany był nie tylko ze świetnych wyników, ale też wielkiego luzu. - W trakcie meczów ligowych czasem nawet nie widziałem, czy wygrywamy, czy przegrywamy. Ani jakie przełożenie zastosował mój mechanik. Skupiałem się tylko na tym, by wsiąść na motocykl i odjechać dobry wyścig - mówił.

W polskiej lidze startował w Toruniu, Wrocławiu, Gdańsku czy Zielonej Górze, ale tylko z Polonią Bydgoszcz związał się na dłużej. - W Bydgoszczy było mi najlepiej - zapewnił. - Czułem się tam jak w domu.

ZOBACZ TEŻ: CO WIESZ O ŻUŻLOWEJ POLONII. QUIZ DLA PRAWDZIWYCH FANÓW

Gustafsson startował w Bydgoszczy w złotych czasach Polonii. - Mieliśmy mocną ekipę, z braćmi Tomaszem i Jackiem Gollobami, potem Piotrem Protasiewiczem. Wywalczyliśmy razem naprawdę dużo. Zawsze cieszyłam mnie jazda dla drużyny, atmosfera w była dla mnie mega ważna. Najlepiej dogadywałem się z Jackiem Gollobem, to świetny facet - mówił.

Najlepsze wspomnienia ze startów w Bydgoszczy? - Kiedy zdobyliśmy złoto drużynowych mistrzostw Polski, po meczu spóźniłem się na lawetę, która wiozła drużynę na dekorację. Pod trybunę główną musiałem iść pieszo. Kibice mnie tam zanieśli, po drodze straciłem swój kevlar - śmiał się. - To były wspaniałe czasy.

Henka wspominał też niesamowite derby między Polonią a Apatorem, a także podróże po polskich, niezbyt wtedy dobrych, drogach. - Czasem uciekaliśmy policji. Gdy chcieli nas zatrzymać, po prostu jechaliśmy dalej, bo nasze busy były wtedy szybsze od ich samochodów - zdradził.

Gustafsson często po parkingu przechadzał się z papierosem. - Kiedyś używałem szwedzkiej tabaki, a potem przerzuciłem się na papierosy i mocno się w nie wciągnąłem. Był czas, kiedy paliłem trzy paczki dziennie!

Luz Szweda potwierdza Leszek Tillinger, były prezes Polonii, w rozmowie z portalem sport.interia.pl. - Po meczu pierwsze co robił, to otwierał piwko. Złocisty napój uwielbiał. Jeszcze zanim wyjechał ze stadionu, krata zawsze czekała pod busem w parku maszyn. Ale widział, że kiedy jest robota do wykonania, oddawał na torze całego siebie. Kiedy był czas relaksu, potrafił się fanie odstresować.

Na meczach w Bydgoszczy Szwedowi towarzyszyła rodzina. - Znakomicie się u nas czuli - dodał Tillinger. - Po meczu Henka często wyciągał kuchenkę gazową, na której gotowali posiłki przed powrotem do domu. Gustafsson lubił walnąć browarka, więc za kierownicą siadał tata.

Dużo historii o nim było przesadzonych. Sprowadziłem go z Zielonej Góry i przez siedem lat nie miałem z nim żadnych przebojów. Za mojej prezesury w Bydgoszczy były lepsze ziółka - dodał Tillinger w rozmowie ze sport.interia.pl.

Gustafsson zapewnia teraz, że jest spełnionym zawodnikiem. - Może jedynego, czego mi brakuje, to tytuł indywidualnego mistrza świata - podsumował w programie "This is speedway." - Przełomowy był chyba 1995 rok, kiedy miałem dużo kłopotów sprzętowych. Zawsze byłem o jeden defekt od finału. Wtedy dałem sobie luz i stwierdziłem, że zadowala mnie miejsce w pierwszej piąte mistrzostwa świata. A jeśli już tak mówisz, to za chwile cieszy cię miejsce w dziesiątce, a potem to, że w ogóle startujesz w cyklu. Potem cieszyły mnie już same zawody ligowe - przyznał.

Gustafsson nie wyklucza, że w tym roku odwiedzi Polskę. - Być może wybierzemy się na finał mistrzostw świata do Torunia. Byliśmy tam dwa lata temu i świetnie się bawiliśmy - powiedział.

To miejsce to kawał historii bydgoskiego żużla [zdjęcia]

Kogo powoła nowy selekcjoner?

Wideo

Materiał oryginalny: Henka Gustafsson: W Bydgoszczy czułem się najlepiej [zdjęcia] - Gazeta Pomorska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
S

Jak pamiętam, to pod koniec jego przygody w Bydgoszczy to juz jednak same gwizdy...

j
justa3

Heniu, wracaj do nas.

Dodaj ogłoszenie