Cała Polska już dziś słyszy. Pierwsza liga jest Zawiszy - skandowali kibice 10 lat temu

Dariusz Knopik
Dariusz Knopik
Jakub Stykowski
Jakub Stykowski
Tak Zawisza Bydgoszcz świętował 10 lat temu awans do pierwszej ligi. Jarosław Pruss - archiwum Polska Press Bydgoszcz
Benek Imeh szalał jak kiedyś Emmanuel Olisadebe. Jego akcje były na wagę awansu Zawiszy Bydgoszcz do pierwszej ligi! - tak pisaliśmy dokładnie 10 lat temu, gdy Zawisza Bydgoszcz awansował do pierwszej ligi. Przypominamy pomeczową relację z pamiętnego meczu niebiesko-czarnych z Czarnymi Żagań.

To było trzynaście długich lat. Jeździłem nawet na piątą ligę. A teraz mam swój dzień. Dzięki Zawiszo! To słowa Piotra z bydgoskich Wyżyn. Jest związany z bydgoskim klubem na dobre i na złe. Takich jest wielu. Większość z nich, około 6-7 tysięcy, zasiadła dziś na trybunach stadionu. To był najważniejszy mecz w sezonie. Wielu zapewne przed telewizorami i komputerami. Jak zwykle, tuż pod głównym skupiskiem kibiców na stadionie czarny napis: Wojowniczy Klub Sportowy. Przygotowana wielka flaga w niebiesko-czarno-białe barwy klubu. I prawie 95 minut wielkich nerwów. Zawisza musiał wygrać, a przegrywał 0:1 niemal przez 70 minut! - Myślałem, że serce wyskoczy mi z piersi. Chciałem biegać, skakać, pomóc. Tyle lat czekania, a tu widmo porażki zaglądało w oczy. Nie wierzyłem i nie chciałem wierzyć, że tak może się zakończyć. I tak nie zakończyło - mówi uradowany Piotr, niemal przerywając naszą rozmowę.

Zawiszanie mecz o wszystko zaczęli mocno zdeterminowani. Przejęli inicjatywę, prowadzili grę i zepchnęli Czarnych do obrony. Efektem przewagi były rzuty rożne. Jednak nie udało się ich zamienić na gola. Bydgoszczanie atakowali głównie prawą stroną, ale piłka po dośrodkowaniach Cezarego Stefańczyka nie dochodziła do napastników. Zawodnicy z Żagania dobrze się bronili.

Przez pół godziny meczu piłkarze Czarnych ledwie tylko kilka razy przekroczyli połowę. Niestety, jedna z akcji zakończyła się powodzeniem. Po dośrodkowaniu Felipe celną główką popisał się Piotr Burski. Dodatkowo kontuzji doznał Marcin Łukaszewski, którego zastąpił Galdino. Stracony gol wprowadził w szeregi zawiszan dużą niepewność, dlatego mecz się wyrównał. Bydgoszczanie sprawiali wrażenie, jak bokser po otrzymaniu celnego ciosu.

Po przerwie trener Topolski zaordynował kolejną zmianę. Tarnowskiego zastąpił Jakub Wójcicki. Po kolejnym kwadransie postawił wszystko na jedną kartę, przeprowadzając trzecią zmianę (Patryka Klofika zastąpił Paweł Kanik). Zmiany przyniosły skutek, bo przewaga gospodarzy jeszcze bardziej się uwidoczniła.

Nadszedł wtedy czas na fetę. Choć na zwycięstwo zapracowała cała drużyna, kibice powinni na rękach nosić przede wszystkim Benjamina Imeha. Przed pierwszym gwizdkiem modliłem się o nasze zwycięstwo - mówił nam po meczu. Jego modły zostały wysłuchane. Po faulu na napastniku Zawiszy sędzia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Szymon Maziarz. Potem Imeh po indywidualnej akcji zdobył bramkę, która dała bydgoskiej drużynie wymarzony awans.

Stała się rzecz historyczna. Po 13 latach tułaczki Zawisza ponownie znalazł się w drugiej klasie rozgrywkowej, wrócił więc na krajowe salony. W 1998 r. po zajęciu 8. miejsca w ówczesnej II lidze zespół został wycofany z rozgrywek i grał w IV lidze. Marsz ku szczeblowi centralnemu rozpoczął się kilka lat temu. Przed 3 laty niebiesko -czarni wywalczyli awans do zreformowanej II ligi (trzeci szczebel rozgrywkowy). Działo się to za prezesury Bogdana Pultyna, który od pół roku jest ponownie prezesem klubu. - Jestem przeszczęśliwy - mówił nam szef Zawiszy. - Tych dwóch awansów nie da się porównać. Wtedy pracowaliśmy dłużej i w innych okolicznościach. Teraz była bardzo duża presja - dodał.

Swój udział w tym sukcesie ma także Piotr Burlikowski, wiceprezes klubu i zarazem dyrektor sportowy. To on optował za tym, aby dać szansę powrotu Imehowi do zawodowego futbolu. - Powiem tylko tyle, że bardzo się cieszę i ten awans dedykuję mojej zmarłej mamie, która zawsze mi wierzyła - stwierdził.

Z kolei Łukaszewski przyznał, że bardzo trudno było mu utrzymać nerwy na wodzy, gdy musiał zejść z boiska z powodu kontuzji. - Awans dedykujemy Piotrkowi Rembowieckiemu i prawdziwym kibicom Zawiszy - stwierdził.

Zawisza Bydgoszcz - Czarni Żagań 2:1 (0:1)

Bramki: Maziarz (63, z karnego), Imeh (73) - Burski (29).
ZAWISZA: Witan - Stefańczyk, Łukaszewski (35. Galdino), Jankowski, P. Cuper - Klofik (60. P. Kanik), Maziarz, Piętka, Tarnowski (46. Wójcicki) - Okińczyc, Imeh. Sędziował: Szymon Lizak (Poznań). Żółte kartki: Imeh, Stefańczyk, Wójcicki, Witan - Galuś, Rejmer. Widzów: 7000.

Wideo

Materiał oryginalny: Cała Polska już dziś słyszy. Pierwsza liga jest Zawiszy - skandowali kibice 10 lat temu - Gazeta Pomorska

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
WKS
13 czerwca, 11:21, KRIS:

Fajnie było

Szkoda że dla kiełbasy towarzystwo to zniszczyło

Bruski konsekwentnie powinien TĘPIĆ tą zarazę, a MUKS zgłosić do 4 ligi

jesteś zwykłym frajerem gdyby nie kibice Zawisza znikłby z mapy Polski co tak Ci przeszkadzało ,że pieniądze szły na oprawy itp itd ,szoruj na polonie [wulgaryzm]

K
KRIS

Fajnie było

Szkoda że dla kiełbasy towarzystwo to zniszczyło

Bruski konsekwentnie powinien TĘPIĆ tą zarazę, a MUKS zgłosić do 4 ligi

Dodaj ogłoszenie