Były trener Zawiszy Mariusz Rumak: - Wyczerpała się pewna formuła [wywiad]

Marek Fabiszewski
Mariusz Rumak zespół Zawiszy poprowadził dokładnie w 39 oficjalnych meczach (30 w ekstraklasie, 7 w I lidze oraz 2 w Pucharze Polski).   Fot. Paweł Skraba
Mariusz Rumak zespół Zawiszy poprowadził dokładnie w 39 oficjalnych meczach (30 w ekstraklasie, 7 w I lidze oraz 2 w Pucharze Polski). Fot. Paweł Skraba Dariusz Bloch
Mariusz Rumak trenerem ekstraklasowego Zawiszy został 1 września 2014 roku. Pracę na Gdańskiej rozpoczął od przegranej 2:4 z Wisłą Kraków w Bydgoszczy, a zakończył zwycięstwem 3:2 w derbowym spotkaniu w Grudziądzu z Olimpią. Jest czwartym trenerem w I lidze, który opuszcza klub w tym sezonie. We wtorek przed południem pożegnał się z piłkarzami Zawiszy.

Człowiek przychodzi do pracy do redakcji, a tu taka niemiła informacja...

Dla niektórych niemiła, dla niektórych miła (śmiech). Zależy kto co lubi, no nie?

Dlaczego tak się stało, może Pan powiedzieć, kiedy to się zadecydowało?

Dojrzewało to od jakiegoś czasu, a konkretne rozmowy były przed meczem w Grudziądzu. Tak naprawdę rozwiązanie tego kontraktu było na mój wniosek. Za porozumieniem stron oczywiście. Spokojnie rozmawialiśmy i dochodziliśmy do tej decyzji, ale ja uznałem, że pewna formuła się wyczerpała. Przed drużyną są postawione cele, a żeby je zrealizować, trzeba wygrywać, zdobywać punkty. Powiedzmy, że drużynie potrzebny jest nowy trener.

Czy na Pana decyzję miało wpływ to, że ten zespół znowu był budowany praktycznie od zera?

Nie chcę rozwijać tego tematu. Po pierwsze dwie godziny temu rozstałem się z piłkarzami, jestem teraz w drodze do Poznania. Wiadomo, że są jeszcze we mnie emocje. Ci chłopcy dużo poświęcili, żeby od początku sezonu wypaść jak najlepiej. Choć nie zawsze się to udawało, ja w nich cały czas wierzę.

Czy piłkarze o Pana ewentualnym odejściu wiedzieli już wcześniej?

Nie. Bardzo mi zależało, żeby przed ważnym meczem w Grudziądzu nie zaprzątać ich głów takimi sprawami. Wiadomo, to derby, chciałem, żeby skoncentrowali się tylko na tym meczu i jak najlepiej w nim zagrali. Wygraliśmy 3:2 i to było wtedy najważniejsze.

A jak piłkarze zareagowali na wiadomość, że Pan odchodzi?

Na pewno byli zaskoczeni, przynajmniej widziałem to na ich twarzach. Po piątkowym meczu w Grudziądzu dostali zasłużone dwa dni wolnego, w końcu wygrali ciężki mecz derbowy. Pojawili się w klubie wypoczęci, pełni wiary i chęci do pracy przed następnym meczem, no i dostali na dzień dobry taką wiadomość. Ale to silni psychicznie chłopacy, niektórzy w ekstraklasie mieli z tym co jakiś czas do czynienia. Będą musieli sobie z tym poradzić. Pojawi się nowy trener i wszystko wróci na swoje tory. Trzeba będzie pracować na kolejne zwycięstwa w lidze i pucharze.

A domyśla się Pan, kto może być Pana następcą?

Pewnie są już jacyś kandydaci, ale żadnych nazwisk nie znam. Wiem tylko, że pierwszy trening beze mnie mieli prowadzić trenerzy Osiecki i Hermes.

Był Pan w Zawiszy równy rok, jak Pan oceni ten okres?

Przyszedłem do klubu, gdy zespół był w ciężkiej sytuacji i nie na wszystko miałem wpływ. Dopiero zimą poukładałem to po swojemu. Odchodząc chciałem, żebyśmy mieli dobre wspomnienia. I tych pozytywów jest na pewno więcej niż minusów, co nie znaczy, że nie ma co poprawiać w drużynie. Ale jedno jest pewne: każdy z tych piłkarzy zrobił postęp indywidualny, są na pewno innymi piłkarzami. A ci co odeszli latem grają teraz w innych klubach. Gdyby byli słabi, nie graliby w ekstraklasie. W ubiegłym sezonie celu nie osiągnęliśmy, ale oni nabrali doświadczenia. Oprócz tego, że nie udało się utrzymać, to miałem też powód do dumy, bo przecież środowisko nominowało mnie do Trenera Roku. I bardzo sobie to cenię. Odchodzę, ale nie zostawiam spalonej ziemi. Do zespołu doszli i grają w wyjściowym składzie wychowankowie, jak Jakub Łukowski, czy Maciej Kona, który jest dla mnie objawieniem. To zespół z ciekawymi piłkarzami i z perspektywą. Na pewno będzie walczył o awans.

Jest Pan ambitnym trenerem i prowadzenie zespołu w I lidze zapewne nie zaspokajało Pana ambicji. Miał Pan, a może ma teraz jakieś propozycje z klubów ekstraklasy?

Każdy trener powinien być ambitny, bo inaczej ta praca traci sens. Zresztą tak jest chyba w każdym zawodzie. Każdy trener ma ambicje, żeby poprowadzić klubowy zespół w Lidze Mistrzów i reprezentację. Nie było jednak tak, że gdy spadłem z zespołem z ekstraklasy, to nagle przestałem interesować się zespołem i uznałem to za ujmę. Praca w I lidze nie jest żadną hańbą dla trenera, w ekstraklasie jest tylko szesnaście zespołów, nie wszyscy mogą w niej pracować. A co do propozycji, to nie było takich sygnałów i na razie nie ma. Choć zdarzały się takie próby sondowania na zasadzie, co było, gdyby i zapytania: jaki jest teraz pański trenerski status?

PS We wtorek dziennikarz Polsatu Bożydar Iwanow na pisał na Twitterze, że jednym z kandydatów na trenera Podbeskidzia jest właśnie Mariusz Rumak. Były już szkoleniowiec Zawiszy miałby zastąpić Dariusza Kubickiego.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lutnia
No i krzyżyk na drogę. I liga za słaba dla takiego trenera, który nie wygrał kluczowych meczy.
Powodzenia w Podbeskidziu.
Dodaj ogłoszenie