Bydgoski Festiwal Operowy 2022. Verdi na wysokości, czyli lekki szok dla publiczności

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Istotnym rekwizytem na scenie jest flaga w kolorach niebieskim i żółtym. Tak się składa, że były to zarazem barwy Flandrii Zachodniej
Istotnym rekwizytem na scenie jest flaga w kolorach niebieskim i żółtym. Tak się składa, że były to zarazem barwy Flandrii Zachodniej Martynas Aleksa
Przedostatni spektakl na XXVIII Bydgoskim Festiwalu Operowym był zarazem najbardziej zaskakującym, jeśli chodzi o stronę wizualną dzieła. W litewskim „Don Carlo” tytułowy bohater połowę spektaklu spędza na wąskim siedzisku trzy metry nad sceną, ubrany w kaftan bezpieczeństwa i podłączony do kroplówki.

W cyrkowym numerze następcy hiszpańskiego tronu towarzyszy wierny druh, markiz Posa. Być może te ekstraordynaryjne warunki do śpiewania spowodowały, że do bydgoskiej publiczności bardziej trafiały partie kobiece w operze Verdiego. Warto przy tym dodać, że królowej Elżbiecie w wykonaniu Viktorii Miškūnaitė w czwartek (20.10.) skradła show nagrodzona największymi oklaskami za słynną arię, w której przeklina swą urodę, księżna Eboli. W tę postać wcieliła się mezzosopranistka z naprawdę wielkim głosem - Eglė Šidlauskaitė.

Litewski Teatr Opery i Baletu to doskonały zespół, jeżdżący ze swymi spektaklami po całym świecie. „Don Carla”, najdłuższą operę Verdiego, wyreżyserował na Litwie Niemiec, Günter Krämer, zaś scenografię opracował jego rodak, Herbert Schaefer. Wiszący nad sceną na potężnej płycie ze sklejki bohaterowie „Don Carla” nie byli jedyną niespodzianką dla publiczności. Cały pierwszy akt i większość aktu drugiego toczą się na proscenium, chwilami wypełnionym artystami do granic możliwości (solistom towarzyszy 40-osobowy chór).

Różne reakcje mogą też budzić kostiumy. Próżno wśród nich szukać strojów „z epoki”. Artyści noszą współczesne, czarne płaszcze. Markiz Posa pod płaszcz włożył dresową bluzę z kapturem. Królowa Elżbieta i król Filip II strojem przypominają prezesów korporacji, natomiast księżna Eboli wbiła się kostium asystentki prezesa. De gustibus…

Litewski „Don Carlo” miał premierę już 6,5 roku temu. Najprawdopodobniej jednak został nieco zmieniony w tym roku – ze względu na wojnę w Ukrainie. Istotnym rekwizytem na scenie jest flaga w kolorach niebieskim i żółtym. Tak się składa, że były to zarazem barwy Flandrii Zachodniej, za której wolność gotowi byli oddać życie Don Carlo i markiz Posa.

Jeszcze bardziej jednoznaczna w wymowie jest końcowa scena, w której wraz z Wielkim Inkwizytorem pojawia się na scenie postać w stroju prawosławnego patriarchy. Postać ta po chwili przejmuje kontrolę nad despotycznym królem Hiszpanii…

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wystawa "Biczowani" w galerii ORAC

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie