Biznesowe zagrywki i fałszywki

Grażyna Ostropolska
Ktoś sfałszował podpis Krzysztofa Gotowskiego na ważnym dokumencie. Mogło to skutkować roszczeniem w wysokości 8 mln zł. Czy ten fakt ma jakiś związek ze śmiercią bydgoskiego biznesmena, który zginął od strzału z broni myśliwskiej?

Ktoś sfałszował podpis Krzysztofa Gotowskiego na ważnym dokumencie. Mogło to skutkować roszczeniem w wysokości 8 mln zł. Czy ten fakt ma jakiś związek ze śmiercią bydgoskiego biznesmena, który zginął od strzału z broni myśliwskiej?

<!** Image 2 align=right alt="Image 25491" >Fałszerz podpisał się nazwiskiem Gotowskiego pod deklaracją do weksli in blanco. Przystawił na niej pieczątkę firmy „Rawex”. Usankcjonował wypełnienie weksli do wysokości 2 mln euro. Jeden z nich pojawił się na trzy miesiące przed śmiercią biznesmena. Wypełniła go spółka BRE Leasing z Warszawy. Żądała, by „Rawex”, jako poręczyciel umowy ze żnińskim Zakładem Energetyki Cieplnej, zapłacił jej 373 705 złotych. Z tytułu zaległych rat lesingowych.

Tej wpłaty BRE Leasing nigdy się nie doczekał, za to... - Szef się wściekł! - taką reakcję Gotowskiego zapamiętali pracownicy.

Zabrakło mu pieniędzy? A może odkrył, że coś z tym poręczeniem dla ZEC jest nie tak? To jedna z tajemnic, które zabrał...

do grobu.

20 października 2003 roku Krzysztof Gotowski zginął od strzału z broni myśliwskiej. W swoim domu w Gliszczu niedaleko Bydgoszczy. Śledztwo w tej zagadkowej sprawie wciąż trwa. Prokuratura w Gdańsku sprawdza, czy do śmierci znanego przedsiębiorcy ktoś się przyczynił.

<!** reklama left>Donos o sfałszowaniu podpisu na deklaracji wekslowej złożył w prokuraturze syndyk „Raweksu”. Tuż po tym, jak warszawska centrala BRE Leasing zgłosiła mu wierzytelność: 8 785 773 zł. Miała ona wynikać z umowy leasingowej z Zakładem Energetyki Cieplnej w Żninie, którą Gotowski w imieniu „Raweksu” poręczył. Wekslami in blanco i dołączoną do nich deklaracją z 12 sierpnia 2002 r.

- Na drugiej stronie tej deklaracji - donosi syndyk - pod oświadczeniem i firmową pieczątką poręczyciela widnieje czytelny podpis Krzysztofa Gotowskiego, który, w ocenie współpracowników, nie został przez niego złożony. Jego wątpliwość pogłębia fakt, że w dokumentach upadłej firmy nie znalazł kopii tej deklaracji.

Prokuratura wszczyna śledztwo. Przesłuchuje świadków. Odkrywa, że w podejrzanym dokumencie nie tylko podpis się nie zgadza. Wątpliwa jest też...

pieczęć

Ta, którą Gotowski zwykł przystawiać na ważnych dokumentach, była inna. Imienna. Zamykał ją w szafie i tylko on oraz księgowa mieli do niej dostęp.

Podpis pod deklaracją bada biegły. Wyklucza, by złożył go Krzysztof Gotowski. Porównuje go z próbkami pisma przesłuchiwanych w sprawie: pracowników „Rawexu”, poręczycieli oraz przedstawicieli bydgoskiego oddziału BRE Leasing. Tych, którzy zawierali umowę z ZEC.

Ówczesny dyrektor bydgoskiego BRE Leasing, Jan B., pojawiał się ze swoimi klientami w najróżniejszych konfiguracjach. Towarzyskich i biznesowych. Tworzył z nimi spółki, a swoje udziały przekazywał rodzinie.

- Wtedy nic o tym nie wiedzieliśmy - przekonują nas w warszawskiej centrali BRE Leasing. A dyrektor Marzena Kowalska tak ujmuje skutek pozyskania spóźnionej wiedzy: - Z panem B. rozstaliśmy się na początku 2003 r. i nie kryjemy powodu. Utracił on nasze zaufanie jako pracownik i jako szef bydgoskiego oddziału. Dotyczyło to zresztą kilku spraw, ale nie chcemy o nich mówić.

Dla BRE Leasing sprawa ZEC, weksli i sfałszowanej deklaracji jest zamknięta, a pan B. jest już...

poza firmą.

Jan B. jest też poza podejrzeniami prokuratury. To nie on podrobił podpis na deklaracji - stwierdził biegły, badając próbki jego pisma. A sam dyrektor tak się tłumaczył w prokuraturze z wysłania do centrali sfałszowanej deklaracji wekslowej:

- Prowadziłem sprawę ZEC od 2001 r. Spółka ta przestała płacić leasing wobec BRE. W związku z tym podjęto działania, w celu zrestrukturyzowania długu. Ich elementem było poręczenie firmy „Rawex”. Uzgodniłem to z centralą w Warszawie. Uczestniczyłem w przygotowaniu deklaracji wekslowej, lecz sporządzała ją inna pracownica BRE Leasing - Monika K. Pan Gotowski nie chciał poręczyć za tę transakcję, lecz wtedy centrala nie zgodziłaby się zrestrukturyzować umowy. Jeśli chodzi o deklarację z 12 sierpnia 2002 r., to dwa podpisy na jej pierwszej stronie: Jana G. z Fluid Corporation i Zbigniewa W. - prezesa ZEC zostały złożone w mojej obecności, a podpis Krzysztofa Gotowskiego na stronie drugiej deklaracji - w obecności Moniki K. To ona miała obowiązek wysłać ten dokument do centrali, bo ja przebywałem w tym czasie...

na urlopie.

Przesłuchiwany Jan B. ogląda podpis na deklaracji. Potwierdza, że nie należy on do Gotowskiego. Nie ma pojęcia, kto go sfałszował. Prokuratura sprawę umarza. Uzasadnia to „wyczerpaniem procesowych możliwości kontynuowania śledztwa”. Nadmienia, że sprawa „nadal pozostaje w jej zainteresowaniu, a z chwilą uzyskania nowych informacji, mogących przyczynić się do ustalenia sprawcy przestępstwa - zostanie podjęta”.

Wyłącza z niej jedynie wątek poświadczenia nieprawdy w dokumencie. Taki zarzut stawia pracownicy BRE Leasing Monice K. I tę sprawę też umarza. Z uwagi na niską szkodliwość czynu. To pani K. potwierdziła w deklaracji, że Gotowski podpisał się w jej obecności. Jak się z tego tłumaczy?

- Bałam się stracić pracę. Otrzymałam drugą stronę deklaracji z podpisem Krzysztofa Gotowskiego od dyrektora Jana B. - twierdzi. - Nie miałam żadnego interesu, żeby ta transakcja doszła do skutku, bo to była...

transakcja pana B.

Sięgamy do korzeni tej transakcji. Jest wrzesień 2001 roku. Jan G., prezes krakowskiej spółki Fluid Corporation, sprzedaje warszawskiej spółce BRE Leasing instalację spalania fluidalnego (to technologia produkcji ciepła ze spalania węglowego miału). Jej użytkownikiem ma być żniński ZEC. Fluid Corporation kupił rok wcześniej 90 proc. udziałów w tej ciepłowni od gminy Żnin. Za... 900 zł i obietnicę jej modernizacji za 9, 6 mln zł. Zaciągnie kredyt i postawi w ZEC dwa kotły fluidalne. Jan G. był kiedyś pracownikiem sędziszowskiej firmy „Sefako”, która je produkuje. Potem pośredniczył w ich sprzedaży. Zakup ZEC był dla niego drogą do łatwego zarobku. Kredyty będzie spłacał ZEC, a on na instalacji kotłów zarobi - kalkulował.

Tuż po przejęciu ZEC, Fluid Corporation zawiera z jego nowym zarządem umowę na wykonanie modernizacji. Musi szybko pozyskać kredyt na inwestycję. Umowa z gminą przewiduje zakończenie modernizacji w pierwszym kwartale 2002 r. Złamanie warunków umowy skutkuje odszkodowaniem w wysokości 100 mln zł. Zakup instalacji przez BRE Leasing dla ZEC, jako jej użytkownika, sprawę częściowo załatwia. Jan G. w imieniu Fluid Corporation dostanie kasę za instalowanie, a ZEC obciążą rachunki.

Ale deklarowane raty za leasing nie wpływają. Centrala BRE Leasing obiecuje restrukturyzację długu ZEC, ale stawia warunek. Umowę leasingu muszą poręczyć osoby...

znane i szanowane

Jan B. szybko takie namierza. Krzysztof Gotowski, prezes „Raweksu”, uważany jest za człowieka sukcesu. Buduje mosty, inwestuje, udziela się społecznie, ma wpływy. Jan B. snuje przed nim wizję ogromnych zysków ze sprzedaży ciepła. Żniński ZEC po modernizacji będzie taniej produkować i więcej zarabiać. Warto w niego zainwestować - przekonuje. On też też chce mieć w ZEC udziały.

Pośpiesznie zakładają spółkę, a właściwie przejmują udziały założonej niegdyś przez bydgoskich pocztowców spółki „Łączność”. Gotowski obejmuje w niej 30 proc, tyle samo Urszula J. - żona byłego prezydenta Bydgoszczy. Pozostałe 40 proc. trafia do teścia Jana B. - Kazimierza R.

Jan B. zostaje prezesem „Łączności”. Łączy kierowanie spółką z funkcją dyrektora bydgoskiego oddziału BRE Leasing i przewodzeniem radzie nadzorczej szubińskiego „Ibisu” . 27 lutego 2002 r. „Łączność” kupuje od Fluid Corporation 676 udziałów w żnińskim ZEC. Ich wartość określa się w umowie na ponad 3,8 mln zł. Po tej transakcji ma w żnińskiej ciepłowni 70, Fluid - 20, a gmina Żnin - 10 procent.

- Dał się Krzysztof wpuścić w kanał - kwitują tę transakcję jego przyjaciele. - Wykorzystano jego zaufanie do ludzi.

Mija rok 2002 i ZEC nadal przynosi...

straty.

W 2003 r. Jan B. rezygnuje z prezesury w „Łączności”. Zastępuje go Gotowski. 27 marca nowy prezes wysyła do BRE Leasing pismo: „Rawex w sierpniu 2002 r. nie wyraził zgody na poręczenie umowy leasingowej z 2001 r. w całości, co najwyżej do wysokości 2 500 tys. zł”- pisze nieświadom podrobienia jego podpisu na tym dokumencie.

A żniński ZEC podupada. Fluidalna technologia chłonie fikcyjne koszty i nigdy w Żninie nie zadziała. W „Łączności” też zachodzą zmiany. Urszula J. sprzedaje swoje udziały teściowi Jana B. Sam dyrektor traci pracę w BRE Lesing i mości sobie gniazdo w szubińskim „Ibisie”.

BRE Leasing zmierza do wypowiedzenia ZEC umowy. W lipcu wypełnia pierwszy weksel na poręczyciela. Kilka dni po śmierci Gotowskiego do „Raweksu” wpływa sądowy nakaz zapłaty. Po prokuratorskim śledztwie w sprawie fałszerstwa, nikt już należności z weksli od „Raweksu” nie egzekwuje.

BRE Leasing ma inne kłopoty. Przedmiotu leasingu nie da się z ZEC wynieść. Trzeba go sprzedać. Przez cały rok 2004 wyznaczeni przez BRE Leasing ludzie czyszczą teren. „Łączność” przejmuje udziały Fluid Corporation, potem BRE Leasing kupuje od niej 90 proc. ZEC i sprzedaje je poznańskiej spółce „Dalkia”.

W lutym tego roku spółka „Łączność” zostaje rozwiązana. Sprawa podrobionego podpisu Krzysztofa Gotowskiego i jego śmierci nadal czekają na wyjaśnienie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie