Sprawa Tomasza Grodzkiego. Mało znane fakty ze śledztwa dotyczącego korupcji

Marcin Koziestański
Marcin Koziestański
fot. Adam Jankowski
Udostępnij:
Prokuratura Regionalna w Szczecinie chciałaby postawić zarzuty korupcyjne marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu. Jednak jest to niemożliwe, gdyż ten wciąż zasłania się immunitetem. Tymczasem już trzech innych lekarzy związanych z fundacją założoną przez Grodzkiego usłyszało zarzuty. Jeden z nich - Krzysztof K. - żalił się na to, że został zatrzymany, miał rewizję w domu i zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe. Ostatnio sąd odrzucił jego zażalenie.

W czwartek 7 lipca prokuratura otrzymała uzasadnienie sądu, który zdecydował o odrzuceniu zażalenia Krzysztofa K. na działania prokuratury i CBA. Szczeciński chirurg powiązany z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim, został zatrzymany m.in. za korupcję i pranie pieniędzy.

166 zarzutów, 250 świadków

Krzysztof K. został zatrzymany w maju br. i usłyszał aż 166 zarzutów, dotyczących m.in. korupcji i prania brudnych pieniędzy, w czasie gdy pełnił funkcję ordynatora w szpitalu Szczecin-Zdunowo. Lekarz miał informować pacjentów, że czas oczekiwania na zabiegi to ok. 2 lata, jednak może ulec znacznemu skróceniu po wpłacie odpowiedniej kwoty.

„W tym przypadku niezbędna była partycypacja pacjenta w kosztach rzędu 10 tys. złotych. Kwota miała być wpłacana na konto Fundacji Pomocy Transplantologii. Wpłaty pochodzące od pacjentów w ramach wewnętrznych rozliczeń fundacji były przyporządkowane do oddziału szpitalnego prowadzonego przez podejrzanego Krzysztofa K., a następnie m.in. w kwocie prawie 450 tys. złotych trafiły na jego prywatne konto” – informuje Prokuratura Regionalna w Szczecinie. Śledczy opierali się na zeznaniach ponad 250 świadków. Według szczecińskiej prokuratury, fundacja była wykorzystywana do tzw. prania brudnych pieniędzy. Pieniędzy pochodzących z czynów zabronionych, a dokładnie z wręczania łapówek.

Wobec Krzysztofa K. zastosowano środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego. Początkowo jego wysokość ustalono na 600 tys. zł, jednak później zostało obniżone do 100 tys. zł. Sam podejrzany twierdził, że jest niewinny. Dlatego złożył zażalenie na działania prokuratury i CBA. Sąd właśnie je rozpatrzył i uznał, że na obecnym etapie zachodzi duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstw przez podejrzanego.

W ocenie szczecińskiego sądu wszystkie czynności podjęte wobec Krzysztofa K., takie jak zatrzymanie, przeszukanie i postanowienie o żądaniu wydania rzeczy, były jak najbardziej zasadne. W uzasadnieniu postanowienia podkreślono także, że wpływu na ocenę nie miało medialne zainteresowanie sprawą.

„Zorganizowana grupa przestępcza”

Zarzuty w tej sprawie usłyszało również dwóch innych lekarzy związanych z fundacją, którą założył były dyrektor szpitala w Zdunowie Tomasz Grodzki. Do ich zatrzymania doszło w ostatnich dniach maja. Zarówno chirurg Bartosz K., jak i pulmonolog Juliusz P., usłyszeli zarzuty, jednak przebywają na wolności. Zdaniem śledczych lekarze mieli być członkami zorganizowanej grupy przestępczej, która zajmowała się m.in. korupcją i praniem brudnych pieniędzy.

Jak podkreślają szczecińscy prokuratorzy, „prowadzone śledztwo dotyczy między innymi podejrzenia podejmowania czynności, które mogły udaremnić lub znacznie utrudnić stwierdzenie przestępnego pochodzenia środków płatniczych pochodzących z oszustw oraz korzyści majątkowych przyjmowanych w związku z pełnieniem funkcji publicznych, poprzez przyjmowanie tych środków na rzecz Fundacji Pomocy Transplantologii w Szczecinie pod pozorem dobrowolnych wpłat na cele statutowe Fundacji”. Łączna suma uzyskanych w ten sposób korzyści mogła przekroczyć nawet 1,5 mln zł!

W toku prowadzonego śledztwa zebrano obszerny materiał dowodowy, w tym dokumentację bankową oraz zeznania świadków, które w wysokim stopniu uzasadniają podejrzenie popełnienia przestępstw przez dawnych współpracowników marszałka Senatu. Jak podkreślają prokuratorzy, śledztwo ma charakter rozwojowy.

Materiały tej sprawy wyłączono jednak ze śledztwa, w którym Prokuratura Regionalna w Szczecinie zamierza przedstawić zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych od pacjentów lub ich bliskich Tomaszowi Grodzkiemu w okresie, gdy był dyrektorem w Specjalistycznym Szpitalu im prof. Sokołowskiego w Szczecinie i ordynatorem tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej. Zarzuty wciąż nie mogą zostać Grodzkiemu postawione, gdyż nadal chroni go immunitet.

Marszałek zasłania się immunitetem

Przypomnijmy, że wniosek Prokuratury Regionalnej w Szczecinie o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka Senatu Tomasza Grodzkiemu został przekazany do Senatu RP jeszcze w marcu 2021 roku. Dotyczył on podejrzenia przyjęcia korzyści majątkowych od pacjentów lub ich bliskich w czasie, gdy Tomasz Grodzki był dyrektorem szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatorem tamtejszego Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej.

Prokuratura zamierzała już wtedy postawić Tomaszowi Grodzkiemu cztery zarzuty przyjęcia korzyści majątkowych – w latach 2006, 2009 i 2012 roku. Jak wynika z ustaleń śledztwa, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w złotówkach i dolarach – w wysokości od 1500 do 7000 zł – lekarz przyjmował w kopertach. W zamian zobowiązywał się do osobistego przeprowadzenia operacji lub ich szybkiego wykonania, a także do zapewnienia dobrej opieki lekarskiej.

W toku postępowania przygotowawczego prokuratura ustaliła, że w marcu 2012 r. Tomasz Grodzki miał przyjąć 7 tys. zł od żony starszego mężczyzny chorującego na nowotwór za osobiste przeprowadzenie operacji. Z kolei, według prokuratury, we wrześniu 2009 r. Tomasz Grodzki zażądał od pacjenta za przyspieszenie operacji kwoty 10 tys. zł. Pacjent przed operacją miał przekazać lekarzowi 3 tys. złotych i 500 dolarów. Do zapłaty pozostałej części nie doszło, ponieważ po operacji u pacjenta wystąpiły komplikacje zdrowotne i lekarz nie upomniał się o drugą transzę pieniędzy.

Z materiału dowodowego wynika również, że w marcu 2009 r. Tomasz Grodzki przyjmując innego pacjenta w prywatnym gabinecie miał poinformować go, że może osobiście operować w publicznym szpitalu w zamian za korzyść majątkową. Z akt sprawy wynika, że podczas kolejnej wizyty pacjent przekazał lekarzowi kopertę z 2 tys. zł w zamian za osobiste przeprowadzenie zabiegu operacyjnego przez Tomasza Grodzkiego.

Tomasz Grodzki miał też przyjąć w maju 2006 r. korzyść majątkową w wysokości 1500 zł od syna jednego z pacjentów w zamian za zapewnienie mu dobrej opieki. Z zeznań świadków wynikało, że na oddziale szpitalnym wiedza o tym, że doktor Grodzki przyjmuje łapówki była powszechna. Panowało również przekonanie, że uiszczenie łapówki jest konieczne, aby pacjent był dobrze leczony.

W toku postępowania prokuratura przesłuchała 15 świadków spośród pacjentów (oraz członków ich rodzin) hospitalizowanych na oddziale kierowanym przez Tomasza Grodzkiego, według których lekarz przyjmował od nich korzyści majątkowe także przed 2006 rokiem. Przestępstwa te uległy przedawnieniu, ale według śledczych zeznania te są ważnym dowodem dla oceny wiarygodności świadków, którzy zeznawali na okoliczność zdarzeń objętych zarzutami.

Przestępstwa przyjęcia korzyści majątkowej (art. 228 §1 kk) zagrożone są karą do 8 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, do ogłoszenia zarzutów posłom i senatorom niezbędne jest uchylenie immunitetu. To jednak, w przypadku Tomasza Grodzkiego, nie nastąpiło.

Brak uchylenia immunitetu

Jeszcze w październiku 2021 roku, Prokuratura Krajowa informowała, że decyzja wicemarszałka Senatu o pozostawieniu bez rozpoznania wniosku o uchylenie immunitetu marszałkowi Senatu jest bezpodstawna i ma na celu blokowanie procedury zmierzającej do postawienia korupcyjnych zarzutów marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu. Według śledczych był to dowód na sabotowanie przez Senat prokuratorskiego postępowania.

„Podobny cel miało wezwanie prokuratury do poprawienia, ze względu na rzekome braki formalne, pierwszego wniosku w tej sprawie skierowanego do Senatu w marcu 2021 r. Kierując się przekonaniem, że rozpoznanie wniosku bez zbędnej zwłoki jest warunkiem sprawnego biegu postępowania, prokuratura zmodyfikowała wniosek zgodnie z uwagami Senatu i w kwietniu 2021 r. ponownie skierowała go do tej Izby” – informowała PK.

Nierozpoznanie przez Senat kolejnego wniosku pod identycznym pretekstem braków formalnych, mimo, że jego uwagi zostały uwzględnione, świadczyło, według prokuratury, o celowym działaniu, które ma chronić marszałka Tomasza Grodzkiego przed postawieniem mu zarzutu przyjmowania korzyści majątkowych. Tym bardziej, że wnioski prokuratury dotyczące innych parlamentarzystów i kierowane do Sejmu i Senatu w analogicznej formie nie były kwestionowane.

Dlatego w grudniu 2021 r. sam Prokurator Generalny skierował do Senatu RP kolejny wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Marszałka Senatu RP Tomasza Grodzkiego. „Wicemarszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz w październiku bezzasadnie pozostawił wniosek bez biegu, nie uzasadniając w piśmie skierowanym do prokuratury podstaw takiej decyzji” – podkreślono we wniosku Prokuratora Generalnego.

„Nagonka w celu odzyskania Senatu”

Dopiero po prawie pół roku, bo dokładnie 17 maja, Senacka Komisja Regulaminowa, Etyki i Spraw Senatorskich rozpatrywała wniosek o uchylenie immunitetu marszałka Grodzkiego. - Nigdy nie było wobec mnie zastrzeżeń natury korupcyjnej. Dokładnie dzień po moim wyborze na marszałka Senatu rozpoczęła się na mnie nagonka. Zawiadomienie do prokuratury złożył człowiek, który nawet nie był moim pacjentem. CBA zatrudniła 100 agentów, którzy przesłuchali 200 osób. Prawicowe media wydały już dawno na mnie wyrok. W międzyczasie zgłosił się do mnie mój pacjent, który przyznał, że pewne osoby zaproponowały mu 5 tys. zł za zgłoszenie, że przed operacją domagałem się od niego łapówki - mówił podczas posiedzenia komisji Tomasz Grodzki. - Traktuję to wszystko jako nagonkę nie tyle na moją osobę, co na Senat RP w celu odzyskania większości przez partię rządząca i to metodami niedemokratycznymi – dodał.

Do jego słów odniósł się śledczy z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. - Wypowiedzi pana marszałka są niesprawiedliwe i niestosowne. Nie jest prawdą, że przesłuchano setki świadków. W trakcie trwania śledztwa przesłuchano zaledwie 49 osób, z czego 20 osób stwierdziło, że albo sami, albo ich krewni złożyli Tomaszowi Grodzkiemu pieniądze - odpowiedział podczas prac komisji prokurator Artur Maludy. Po długiej i dość burzliwej dyskusji nastąpiło głosowanie. Za odrzuceniem wniosku o uchylenie immunitetu było 7 członków komisji, przeciwnego zdania było 5 osób.

Spójne i wiarygodne dowody

Dzień później doszło w Senacie do głosowania w tej sprawie. Jak można było się spodziewać, przeważająca liczba senatorów przychylnych Grodzkiemu zdecydowała, by nie uchylać mu immunitetu. Za wnioskiem zagłosowało 47 senatorów, przeciw było 52.

- Decyzja Senatu o braku zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka tej izby uniemożliwia sądową weryfikację korupcyjnych zarzutów, które zamierzała mu przedstawić prokuratura. Jest niezrozumiała, biorąc pod uwagę, że autorytet praworządnego państwa prawa wymaga, aby jedna z najważniejszych osób w kraju pozostawała poza wszelkimi podejrzeniami - powiedział, poproszony o komentarz przez portal polskatimes.pl, Łukasz Łapczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej.

Według prokuratora Łapczyńskiego decyzja ta jest też obciążeniem dla samego marszałka, który ukrywając się za parlamentarnym immunitetem, pozbawia się możliwości procesowego odniesienia się do formułowanych wobec niego zarzutów. Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej zaznaczył również, że "zdarzenia objęte wnioskiem miały miejsce na długo przed tym, gdy Tomasz Grodzki zaangażował się w życie polityczne i nie mają nic wspólnego z wykonywaną obecnie przez niego funkcją". - Dowody zebrane przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie, która domagała się uchylenia immunitetu marszałkowi Senatu, są spójne, logiczne i wiarygodne – dodał.

Źródło: Polska Times, Prokuratura Krajowa, Prokuratura Regionalna, Radio Szczecin

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Garmin

Garmin Venu Czarny (0100217313)

1 859,00 zł899,00 zł-52%
miejsce #2

Amazfit

Amazfit GTR 3 Czarny

1 117,80 zł569,00 zł-49%
miejsce #3

Garmin

Garmin Fenix 6 Srebrny (0100215800)

2 987,14 zł1 680,00 zł-44%
Materiały promocyjne partnera

Rusza gazociąg Baltic Pipe - flesz

Materiał oryginalny: Sprawa Tomasza Grodzkiego. Mało znane fakty ze śledztwa dotyczącego korupcji - Portal i.pl

Komentarze 26

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
13 lipca, 20:42, Gość:

TA GAZETA TO KOLEJNA TUBA PISOWSKIEJ PROPAGANDY I SIAN*IA NIENAWIŚCI W S T Y D !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Teraz wszyscy wiedzą dlaczego pospolici przestępcy w zakładach karnych głosują na oPOzycję.

G
Gość
TA GAZETA TO KOLEJNA TUBA PISOWSKIEJ PROPAGANDY I SIAN*IA NIENAWIŚCI W S T Y D !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
G
Gość
11 lipca, 18:31, Jan Borowy:

Jak komu. Są tacy, co to i owo wiedzą. Np - kto dał Jarosławowi Kaczyńskiemu słynne zdjęcie (z "szafy Lesiaka"), na którym miał być Wachowski na kursie eSBe a rozpoznał się Arnold Superczyński. Jego kariera po tym przypominała kometę. Tożsamość na zdjęciu miał potwierdzić Macierewicz. Też podejrzewany, że "kocha inaczej". (Alfabet braci Kaczyńskich" )

11 lipca, 20:42, Gość:

cuchniesz putinem rosyjski faszysto

Ssij jak twój guru sekty

G
Gość
11 lipca, 18:31, Jan Borowy:

Jak komu. Są tacy, co to i owo wiedzą. Np - kto dał Jarosławowi Kaczyńskiemu słynne zdjęcie (z "szafy Lesiaka"), na którym miał być Wachowski na kursie eSBe a rozpoznał się Arnold Superczyński. Jego kariera po tym przypominała kometę. Tożsamość na zdjęciu miał potwierdzić Macierewicz. Też podejrzewany, że "kocha inaczej". (Alfabet braci Kaczyńskich" )

cuchniesz putinem rosyjski faszysto

J
Jan Borowy
Jak komu. Są tacy, co to i owo wiedzą. Np - kto dał Jarosławowi Kaczyńskiemu słynne zdjęcie (z "szafy Lesiaka"), na którym miał być Wachowski na kursie eSBe a rozpoznał się Arnold Superczyński. Jego kariera po tym przypominała kometę. Tożsamość na zdjęciu miał potwierdzić Macierewicz. Też podejrzewany, że "kocha inaczej". (Alfabet braci Kaczyńskich" )
S
Stanisław Stępień
11 lipca, 09:49, Jan Borowy:

Grodzki miał brać łapówki w 2006r. Mamy 2022. To wcześniej prokuratura nie mogła zebrać dowodów i postawić zarzutów?! Nie zostałby senatorem, można było prowadzić dochodzenie a nie teraz labidzić, że nie chce oddać immunitetu. Dla przypomnienia - w 2007 zatrzymano dr Mirosława Garlickiego. Pod zarzutami brania łapówek zniszczono świetną klinikę, na czym zyskał prof Religa (ksywa "profesor Gąbka"), bo jego klinika pozbyła się konkurencji. Dziwnym trafem - prof Religa był ministrem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Media pokazały te "łapówki" - zestawy "Zenith". spinki do mankietów, koniaki.... Wręczane po operacji, przez wdzięcznych pacjentów i ich rodziny.

Rządząca koalicja powinna na prof Grodzkiego chuchać i dmuchać, wręcz modlić się, aby nijaka krzywda mu się nie stała. Ma go tylko jednego i do końca kadencji musi wystarczyć. Zaś opozycja ma tyle afer w PiSie, że jest w czym wybierać.

..toto ziobrkowate niby miało jakieś zarzuty, ale - nic z tego nie wyszło...kica toto małe z czerwonym ryjaczkiem do wszystkich, a zwłaszcza do tych, którzy z Unii mogą otrzymać kasę. Nie kuma toto, że chla z naszej ręki!!!

S
Stanisław Stępień
11 lipca, 14:57, Gość:

Hiena żerująca na nieszczęściu. Wyjątkowo odrażająca POstać.

...tak - jeśli widzę albo tego mułłę z krzywym ryjaczkiem albo tego oślinionego konusa, to śmierdzi z monitora...masz rację> Tępić to bydło...

S
Stanisław Stępień
...czyli toto zioberkowate dalej kica niczym pikuś na "troczku"???
G
Gość
Mało znane to są fakty o gejostwie Jarosława Kaczyńskiego
P
Platforma GRM
KOrupcja to gangrena. Bezkarność to rak. Bezkarni przestępcy w polityce to mafia.
z
z ukosa......
11 lipca, 8:33, Katarzyna:

Kiedyś GP24 było typową gazetą lokalną, teraz stało się PISowską tubą propagandową. Po to PISowi potrzebne są media, które zagarniają, żeby zrobić z nich taki sam ściek jak TVP!

KIedy z takim rozmachem i z taką precyzją GK24 napisze o stanie realizacji nowego dworca PKP, albo o budowie nowego wiaduktu nad Dzierżęcinką, albo zajmie się losami budynku MPiK, albo ...., albo .....

G
Gość
dlaczego on jeszcze nie siedzi za kratami?
G
Gość
Słabo się modlą skoro mamy prawie najwyższą inflację w UE 15,6% realnie ok 35% przy średniej unijnej 8,5%

https://www.onet.pl/informacje/onetslask/nie-tylko-prezydent-ci-politycy-byli-na-pielgrzymce-radia-maryja-zdjecia/9gwmcbj,79cfc278
G
Gość
kiedyś bez koperty nawet nie było po co wchodzić. Dziwne że dopiero teraz się tym zajęli.
J
Jan Borowy
Grodzki miał brać łapówki w 2006r. Mamy 2022. To wcześniej prokuratura nie mogła zebrać dowodów i postawić zarzutów?! Nie zostałby senatorem, można było prowadzić dochodzenie a nie teraz labidzić, że nie chce oddać immunitetu. Dla przypomnienia - w 2007 zatrzymano dr Mirosława Garlickiego. Pod zarzutami brania łapówek zniszczono świetną klinikę, na czym zyskał prof Religa (ksywa "profesor Gąbka"), bo jego klinika pozbyła się konkurencji. Dziwnym trafem - prof Religa był ministrem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Media pokazały te "łapówki" - zestawy "Zenith". spinki do mankietów, koniaki.... Wręczane po operacji, przez wdzięcznych pacjentów i ich rodziny.

Rządząca koalicja powinna na prof Grodzkiego chuchać i dmuchać, wręcz modlić się, aby nijaka krzywda mu się nie stała. Ma go tylko jednego i do końca kadencji musi wystarczyć. Zaś opozycja ma tyle afer w PiSie, że jest w czym wybierać.
Więcej informacji na stronie głównej Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie