Komunalne ogrzewanie po bydgosku - z kopciucha i za miliony złotych

Wojciech Mąka
Wojciech Mąka
Od 2019 roku obowiązuje uchwała Sejmiku Województwa, która z roku na rok nakłada na właścicieli nieruchomości i Admninistrację Domów Miejskich coraz bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące paliwa i źródeł ogrzewania.
Od 2019 roku obowiązuje uchwała Sejmiku Województwa, która z roku na rok nakłada na właścicieli nieruchomości i Admninistrację Domów Miejskich coraz bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące paliwa i źródeł ogrzewania. Dariusz Bloch
Bydgoszcz chce wymieniać stare piece kaflowe na ekologiczne ogrzewanie, ale jak na razie idzie to niemrawo, bo operacja jest droga. Samo ogrzewanie komunalnych mieszkań w skali miasta też idzie w miliony złotych.

Powiedzieć o smogu w Bydgoszczy, że jest, to za mało. Mimo to zarządzająca komunalnymi kamienicami Administracja Domów Miejskich nie zrezygnowała z remontu prawie czterdziestu starych kopciuchów. Nazwę przetargu - prawdopodobnie żeby nie kłuła w oczy - zmieniono. - Już nie będą ich przestawiać według przetargu, teraz będą je naprawiać. Zakres prac się jednak nie zmienia, należy piec rozebrać i postawić na nowo - podpowiada jeden z bydgoszczan.

Prace remontowe opiewają po wyborze najkorzystniejszej oferty na w sumie na prawie 70 tysięcy złotych. ADM uznała, że rozebranie starego pieca i posadowienie go w tym samym mieszkaniu, ale w nieco innym miejscu, jest tylko remontem "kaflaka". Bydgoski Alarm Smogowy uznaje jednak, że jest inaczej zinterpretował: jako budowę nowego pieca.

Nie wszystkich da się podłączyć

Problem w tym, że od 2019 roku obowiązuje uchwała Sejmiku Województwa, która za dwa lata będzie zakazywać używania, a zwłaszcza montażu pieców pozaklasowych - czyli takich, w których można prawie wszystko spalić. Magdalena Marszałek, rzecznik ADM, podkreśla, że spółka prowadzi działania mające na celu likwidację pieców na rzecz innych, ekologicznych źródeł ciepła. Tyle tylko, że nie wszystkie nieruchomości można podłączyć pod sieć gazową lub tę miejskiego c.o., choć w ostatnim przypadku możliwości jest coraz więcej. Wymiana pieców na dwufunkcyjne gazowe udała się ostatnio w czternastu kamienicach w rewitalizowanym Starym Fordonie.

Problem jak zwykle rozbija się o brak pieniędzy.

- W użytkowanych lokalach mieszkalnych aktualnie pozostaje do likwidacji ok. 4,5 tys. pieców. W okresie 2020/2021 udało się zlikwidować ok. 250 z nich - mówi Magdalena Marszałek, rzecznik ADM.

Ile kopciuchów zniknie w najbliższym roku, nie wiadomo. - Aktualnie spółka jest na etapie tworzenia planów remontowo-inwestycyjnych na rok 2022 - mówi rzecznik ADM. Szacunkowy koszt likwidacji pieców w lokalach mieszkalnych przeznaczonych do dalszego użytkowania w Bydgoszczy to około 110 milionów złotych, które nie wiadomo, skąd wziąć.

Ogrzewanie w miliony i... mandaty

Koszty ogrzewania w miejskich kamienicach podłączonych do gazu albo sieci komunalnej małe nie są. Rozlicza się je różnie - albo zaliczkowo w ciągu roku, ale w zależności od sezonu. W tym drugim przypadku mogą się trafić niespodzianki, jak ta ubiegłoroczna w Łęgnowie, kiedy lokatorzy do ogrzewania musieli nagle podopłacać np. po 2-3 tys. zł.

- Całkowite koszty z tytułu centralnego ogrzewania w ostatnich okresach rozliczeniowych dla zasobu gminnego to szacunkowo ok. 5,5 mln. zł - informuje rzecznik ADM.

Z ogrzewaniem jest jeszcze jeden kłopot - mandaty od Straży Miejskiej. Uchwała Sejmiku z września 2019 roku precyzuje, czym wolno, a nie wolno palić. Od 2023 roku mają zniknąć też piece kaflowe i źródła ogrzewania poniżej trzeciej klasy. W 2027 roku ten rygor będzie jeszcze większy.

Kwit na paliwo

Już w tej chwili nie wolno palić węglem brunatnym, miałem węglowym i drewnem, które ma powyżej 20 procent wilgotności.

- Paliwo musi mieć zaświadczenie wystawione przez sprzedawcę, że spełnia ono określone warunki, a posiadanie zaświadczenia to obowiązek właściciela korzystającego z pieca - przypomina Arkadiusz Beresztyński, rzecznik bydgoskich municypalnych. - Na początku za brak zaświadczenia pouczaliśmy, bo ktoś mógł mieć zmagazynowany opał z poprzednich lat. Teraz już to nie przejdzie.

Palący w piecach mogą spodziewać się kontroli 6-osobowej grupy strażników miejskich. W 2020 roku grupa interweniowała 2216 razy. Nałożono w tym okresie 425 mandatów na kwotę 65 tysięcy złotych. Do sądu skierowano 15 wniosków o ukaranie. I to za samo spalanie odpadów... Na podstawie uchwały sejmiku mandatów wlepiono 77 - głównie za brak zaświadczenia o opale i za brak homologacji lub montażu pieca. Wartość mandatów to prawie 9 tys. zł.

- Największym problemem jak dotąd jednak jest nie tyle nieodpowiedniej jakości paliwo, co zabronione spalanie odpadów - ocenia Arkadiusz Bereszyński, rzecznik strażników.

Jan Błachowicz, konferencja mistrza UFC

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie