Jazda polska po bandzie

Jarosław Jakubowski
Udostępnij:
Większość kierowców jest przekonana o swoich wysokich umiejętnościach. Ostatecznym sprawdzianem jest zawsze droga. Bywa, że bardzo dotkliwym.

Większość kierowców jest przekonana o swoich wysokich umiejętnościach. Ostatecznym sprawdzianem jest zawsze droga. Bywa, że bardzo dotkliwym.

<!** Image 2 alt="Image 155454" sub="Policyjna akcja „Święty Krzysztof”. W ramach profilaktyki kierowcy dostają maskotki, obrazki ze świętym i mają możliwość wyrażenia zgody na... transplantację narządów Fot. Tadeusz Pawłowski">- Osiemdziesiąt procent kierowców z kilkuletnim stażem nie zna aktualnych przepisów ruchu drogowego i nie dałoby sobie rady na egzaminie teoretycznym oraz podczas jazdy. Mimo to uważają się za mistrzów kierownicy - twierdzi Karol Jasiński z bydgoskiej szkoły jazdy „Elka”.

Zdaniem naszego rozmówcy, największym grzechem polskiego kierowcy jest brak kultury jazdy. - Chamstwo na drogach objawia się w postaci nieprzepuszczania innych samochodów czy parkowania w zbyt dużych odstępach od pozostałych pojazdów. Przy braku miejsc parkingowych na naszych osiedlach stanowi to spory problem - dodaje.

Nie myślą o innych

- Mnie na przykład denerwuje u polskich kierowców to, że na stacjach benzynowych zostawiają auta i idą zapłacić za tankowanie, zamiast przestawić pojazd na bok. W ten sposób tylko tworzą się niepotrzebne kolejki - mówi z kolei pani Julia, 20-letnia świeżo upieczona właścicielka prawa jazdy, która niedawno wróciła z pierwszej dłuższej trasy w Bieszczady.

<!** reklama>Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Bydgoszczy przeprowadza szkolenia dla kierowców naruszających przepisy. Zaliczenie takiego kursu powoduje skasowanie 6 punktów karnych. Jak nam powiedziała Magdalena Podolska, psycholog prowadząca te szkolenia, na początku ich uczestnicy starają się zrzucić swoje punkty karne na karb źle usytuowanych znaków drogowych i fatalnego stanu dróg. Wówczas prowadzący taki kurs stara się pokazać im, że właśnie z powodu niesprzyjających warunków muszą zachowywać się na drodze tak, jakby chcieli, żeby zachowywali się inni.

Dziewięciu na dziesięciu kierowców, którzy przychodzą na szkolenia kasujące punkty karne, trafia tam z powodu przekraczania prędkości. Pan Marek, kierowca z 12-letnim stażem, ma na razie na swoim koncie 5 punktów. Ma też swoją teorię dlaczego tak często polskim kierowcom noga zbyt ciężko spada na pedał gazu. - Polskie drogi wiadomo jakie są. Nawet drogi krajowe to najczęściej jednopasmówki i to jeszcze poprowadzone środkiem miejscowości. Więc kiedy tylko nadarza się okazja, żeby sobie depnąć, kierowcy wciskają gaz. Państwo zamiast ścigać nas, powinno zapewnić nam normalne drogi. Wtedy ludzie jeździliby spokojniej, tak jak jeżdżą na Zachodzie - uważa bydgoszczanin.

Rozmawiają przez telefon

Policjanci są innego zdania. Z ich obserwacji wynika, że w Bydgoszczy najwięcej zdarzeń drogowych ma miejsce nie na wąskich uliczkach, ale na głównych ciągach komunikacyjnych: Grunwaldzkiej, Fordońskiej oraz na rondach: Bernardyńskim i Skrzetuskim. - Nagminnym wykroczeniem, jakie się spotyka, jest rozmawianie przez telefon w czasie jazdy. Częste jest również wjeżdżanie na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Obserwujemy to głównie na skrzyżowaniu Łęczycka-Kazimierza Wielkiego i na węźle zachodnim. No i ciągle grzechem bydgoskich kierowców jest nadmierna prędkość - mówi nadkom. Andrzej Łoboda, zastępca naczelnika Wydziału Patrolowego i Ruchu Drogowego KMP w Bydgoszczy.

W osłupienie patrol bydgoskiej drogówki wprawił motocyklista, który w ciągu kilku minut zebrał rekordową kwotę 46 punktów karnych. Zdarzenie miało miejsce 14 lipca. Zaczęło się na ul. Bocznej, gdzie kierujący motocyklem „Honda” wyprzedził samochód w niedozwolonym miejscu. Widok radiowozu i policjantów dających sygnały do zatrzymania się nie zrobiły wrażenia na piracie, który rozpoczął szaleńczą ucieczkę ulicami Bartodziejów. Lista popełnionych przez niego wykroczeń jest imponująca. Nie reagował na sygnały do zatrzymania się, wyprzedzał w miejscach niedozwolonych, nie stosował się do sygnalizacji świetlnej, do znaków poziomych, jechał pod prąd. Policjanci, nie chcąc narażać bezpieczeństwa innych kierowców, zrezygnowali z dalszego pościgu, ale jeździec bez głowy po kilku minutach sam zgłosił się na komisariat Śródmieście. 40-letni bydgoszczanin próbował tłumaczyć swoje zachowanie tym, że na widok radiowozu spanikował.

Mamy też w Bydgoszczy innego rekordzistę. Jest nim... fotoradar, który niedawno jednego tylko dnia na al. Jana Pawła II zrobił 240 zdjęć pojazdów przekraczających dopuszczalną prędkość.

Statystyka

Porównanie bezpieczeństwa na drogach w okresie od stycznia do lipca na terenie Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy:

  • wypadki: 2009 - 244, 2010 - 220
  • zabici: 2009 - 22, 2010 - 17
  • ranni: 2009 - 303, 2010 - 277
  • kolizje: 2009 - 5000, 2010 - 4577
  • pijani kierowcy i rowerzyści: 2009 - 754, 2010 - 637

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie