Ataki na chrześcijan. Ksiądz Marcin Iżycki: Porwanie księdza przebije się przez medialny szum

Anita Czupryn
Anita Czupryn
FOT. MATERIAŁY PRASOWE
Udostępnij:
Liczne napięcia etniczne, ale także ekonomiczne – jak chociażby konflikt rolników i pasterzy – często wybuchają w sposób niekontrolowany. Stanowią pożywkę dla zwykłych bandytów, ale także dla grup ekstremistycznych, jak np. grupa Boko Haram. Dochodzi do częstych napadów, porywań i mordów. Często ich ofiarami padają chrześcijanie. Boko Haram to grupa silnie związana z ogólnoświatowym terroryzmem islamskim. Tak jest nie tylko w Nigerii – mówi ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska.

W Nigerii chrześcijanie przeżywają dramatyczne chwile. Skąd bierze się ta eskalacja ataków na chrześcijan w Afryce?

Trzeba najpierw podkreślić, iż Nigeria to ogromny kraj – ponad 220 milionów ludności. Zarazem jednak określano go mianem „kolosa na glinianych nogach”, gdyż dziedzictwo kolonialnej przeszłości, silne napięcia etniczne (mieszkańcy Nigerii mówią 240 językami) oraz konflikty wewnętrzne uniemożliwiły jak dotąd zbudowanie zamożnego, demokratycznego państwa. Liczne napięcia etniczne, ale także ekonomiczne – jak chociażby konflikt rolników i pasterzy – często wybuchają w sposób niekontrolowany. Stanowią one pożywkę dla zwykłych bandytów, ale także dla grup ekstremistycznych, jak np. grupa Boko Haram. Dochodzi do częstych napadów, porywań i mordów. Często ich ofiarami padają właśnie chrześcijanie. Boko Haram to grupa silnie związana z ogólnoświatowym terroryzmem islamskim. Ale dzieje się tak nie tylko w Nigerii. Dochodzą do nas głosy o atakach na chrześcijan w różnych miejscach. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele.

Tego rodzaju tragiczne historie, jak te z końca maja tego roku: porwanie księży z kościoła, albo ukamienowanie dziewczyny i spalenie jej ciała zdarzały się w Afryce wcześniej?

Zdarzały się, choć nie było to normą, zwłaszcza w tym rejonie, który jest też bardzo różnorodny kulturowo, no i nie do końca jest kontrolowany przez władze. Stąd wszelkiego rodzaju organizacje terrorystyczne mają tam, kolokwialnie mówiąc, duże pole do popisu. Oczywiście, raz na jakiś czas zdarzają się podobne tragedie; wstrząsają na chwilę opinię publiczną, a później świat o nich zapomina. Terroryzm rozlał się praktycznie na cały świat, ale szczególnie zauważalny jest w tych krajach Afryki, które przechodzą różne trudności. Tam może się rozwijać bez przeszkód. Są nawet takie kraje w Afryce, gdzie rząd kontroluje jedynie stolicę, czy też wielkie miasta, a są obszary całkowicie pozbawione kontroli.

Wiem, że Ksiądz poznał Afrykę, podróżował po tym kontynencie. Czy są takie miejsca, gdzie dzisiaj chrześcijanie mogą się poczuć bezpiecznie, gdzie są polscy księża, polscy misjonarze?

Afryka jest ogromnym kontynentem i znaleźć w nich można państwa stabilne i demokratyczne, jak np. Zimbabwe. Chociaż niektórzy mówią pesymistycznie, że w większości są to kraje, w których wojna była, jest albo będzie. Niektóre kraje nazywa się upadłymi, jak np. Republikę Środkowoafrykańską. Można powiedzieć, że jest to kraj, w którym jedyną instytucją stabilną, ogarniającą całość terytorium, jest właśnie Kościół katolicki. W tym kraju pracuje wielu polskich misjonarzy i misjonarek. Miałem okazję być w tym kraju i to podczas wojny. Sąsiedni Kamerun jest znowu takim miejscem, gdzie na północy i na zachodzie jest niebezpiecznie, ale w centrum i na południu jest już bezpiecznie. Geografia różnych konfliktów się zmienia. Jakiś czas temu był zamach stanu w Burkina Faso (dawniej Górna Wolta); miałem okazję rozmawiać z kardynałem z Wagadugu, który akurat był naszym gościem, stąd wiem, że sytuacja polityczna tam powoli się stabilizuje. Ale za to uaktywniły się grupy islamistyczne i stąd to, co się tam dzieje można określić jednym słowem: kocioł. Z kolei w północnej Afryce od jakiegoś czasu panuje względny spokój; jest spokój w Egipcie, gdzie mieszkają liczni chrześcijanie, Koptowie. Ale są też i takie kraje w Afryce, jak na przykład Erytrea, do których nie możemy wjechać. Panują tam rządy autorytarne.

Czy księża, misjonarze, jadący do afrykańskich krajów są przeszkoleni na okoliczność konfliktów zbrojnych? Czy wiedzą, jak mają się zachowywać na przykład podczas porwania?

Misjonarze przed wyjazdem na misje zasadniczo przechodzą specjalny kurs w Centrum Formacji Misyjnych, ale tam uczą się przede wszystkim języka, poznają kulturę krajów, do których jadą. Ale jeśli już chodzi o bezpieczeństwo, to myślę, że nie. A to by się przydało. Na przykład dział zagraniczny w Caritas Polska musi być przeszkolony; pracownicy są przeszkoleni przez specjalistów, na szkoleniach uczą się, jak się zachować w sytuacji kryzysowej, w sytuacji porwania.

Czy ksiądz w tym czasie, kiedy przebywał w Afryce słyszał o dramatycznych sytuacjach dotyczących na przykład porwań księży? Dlaczego w ogóle księża są porywani?

Oczywiście, o porwaniach słyszałem, było o nich głośno. Kilka lat temu porwano polskiego kapłana w Republice Środkowoafrykańskiej. Na szczęście został uwolniony; powrócił do pracy. Dlaczego są porywani? Różne racje się za tym kryją. Często dla okupu. Bandyci uważają, że okup za „białego” będzie większy, że dostaną więcej pieniędzy. Często ten ksiądz czy misjonarz tam to są lokalni liderzy. Porywani są też po to, aby zwrócić uwagę świata na coś, bo wiadomo, że porwanie księdza przebije się przez medialny szum. Motywacje więc są różne, nie zawsze finansowe.

Pod koniec maja w Nigerii uprowadzono dwóch księży. Zostali porwani z plebanii kościoła świętego Patryka, wraz z nimi bandyci porwali dwóch chłopców. Jakie mają szansę na przeżycie?

Szczegółów nie znam, ale wiele było takich sytuacji, kiedy po zapłaceniu okupu porwane osoby są wypuszczane.

Jak wygląda dzień misjonarza, księdza w afrykańskiej parafii? Czy kiedy tam jedzie, to musi najpierw tę parafię zbudować od podstaw? Czy przyjeżdża do miejsca, w którym jest przynajmniej jakaś baza?

Bywa różnie. Jeżeli przyjeżdża młody misjonarz na swoją pierwszą misję, to zazwyczaj pierwsze tygodnie czy miesiące spędza wraz z innymi księżmi. Musi się sporo nauczyć, poznać zarówno kulturę danego miejsca, jak i lokalny język, bo angielski czy francuski, który często w tych krajach jest językiem urzędowym, to za mało. W wielu miejscach mówi się językiem lokalnym. Młody misjonarz musi też poznać ludzi. Zazwyczaj więc wygląda to tak, że on po prostu jest w pewnej wspólnocie, uczy się i poznaje realia dnia codziennego w danym miejscu. Misjonarze, księża, zakonnicy – oni zawsze są we wspólnotach, ale na przykład księża diecezjalni często są sami na misji. I wtedy to jest trochę inne życie.

Kiedy do Afryki przyjeżdżają misjonarze, jaka jest ich podstawowa rola? Mają głosić Dobrą Nowinę, czy są angażowani w to, by miejscowej społeczności pomagać, organizować dajmy na to budowę szkoły, szpitala czy studni dla wioski?

Przede wszystkim misjonarz jest od tego, żeby głosił Ewangelię. Ale Ewangelię głosi się nie tylko słowem. Głosi się też czynem. Głosi się swoją obecnością. Zatem głoszenie Słowa Bożego jest na pierwszym miejscu, po to misjonarz przyjechał. Na pewno łatwiej na misjach jest zakonnicom czy zakonnikom, bo oni z reguły żyją i pracują w grupie, mają zaplecze w kraju. Trudniej jest pracować misjonarzom – księżom diecezjalnym czy misjonarzom świeckim. Byłem w wielu miejscach w Afryce i widziałem, a to gabinet stomatologiczny przy misji, bo misjonarka jest dentystką. A to gabinet medyczny, bo misjonarz jest lekarzem. A to przy misjach zakonnych działają warsztaty, gdzie wykonuje się meble; spotkałem nawet warsztat samochodowy. Bardzo często misjonarze w ślad za głoszeniem Ewangelii starają się dać miejscowej ludności tę przysłowiową wędkę do łowienia ryb.

Pewnie w ten sposób, włączając się w życie lokalnej społeczności zdobywają równocześnie zaufanie.

Tak właśnie się dzieje.

Z jakimi trudnościami i to teraz, w tym współczesnym świecie spotykają się księża misjonarze? Chodzi mi tu zarówno o sprawy duchowe – czyli w jaki sposób miejscowi przyjmują Ewangelię, ale też z jakimi trudnościami w ogóle stykają się księża na misjach?

Znów to przypomnę – Afryka nie jest jednolitym kontynentem. W zależności od miejsca są różne trudności. Na pewno ważne jest poznanie kultury danego miejsca, plemienia, społeczności. Ważne jest nauczenie się lokalnego języka, aby się skomunikować i znaleźć wspólny język. Trudny z pewnością jest ten rodzaj osamotnienia, jakiego doświadczają misjonarze w obcym miejscu. Ale z drugiej strony, wszędzie tam, gdzie byłem w Afryce widziałem wdzięczność miejscowej społeczności dla misjonarza, za jego pracę i obecność. Często bywa on ratunkiem dla społeczności; w konfliktogennych miejscach misjonarz oznacza stabilizację, jest szanowany, bo głosi Ewangelię. Proszę pamiętać, że w ostatnim czasie, w wielu miejscach Afryka zaczyna już głodować; wojna w Ukrainie sprawiła, że do wielu miejsc nie dochodzą transporty zboża, żywności. Caritas Polska otrzymuje mnóstwo próśb o pomoc, o dofinansowanie zakupów żywności, staramy się oczywiście pomagać, ale chcę przez to powiedzieć, że misjonarz bardzo często dzieli dolę i niedolę z tymi ludźmi, którzy są jego parafianami, bądź są w misji, którą prowadzi.

Zdarza się, że księża misjonarze w Afryce pełnią funkcje negocjatorów, rozjemców między zwaśnionymi plemionami, wioskami?

Bywa różnie, ale mogę powiedzieć, że generalnie do księży, do misjonarzy, do sióstr przychodzą ludzie ze swoimi problemami, z różnymi trudnościami, czy to natury osobistej, prywatnej, czy lokalnej, społecznej. I pewnie są takie miejsca, gdzie misjonarz jest autorytetem, do którego idą i proszą go o radę.

Jakie jest księdza najsilniejsze doświadczenie związane z Afryką?

Doświadczyłem naprawdę wiele, ale tym, czego się nie da zapomnieć jest przeraźliwa bieda, którą widziałem w Republice Środkowoafrykańskiej, w Etiopii, w slumsach Nairobi w Kenii. To głód podstawowych rzeczy. Tymczasowość, do której się przyzwyczaili. Absolutny brak perspektyw. Nie rozwiążemy ich problemów, nie spełnimy wszystkich ich potrzeb, ale doraźnie możemy im pomóc. Ważne jest to, o czym już wspomniałem, żeby dawać tę wędkę. Staramy się wspierać takie projekty, które dadzą nie jednorazową pomoc, ale możliwość czy to w znalezieniu zawodu, czy usamodzielnieniu, czy w tym, by człowiek mógł utrzymać swoją rodzinę.

W jaki sposób Caritas Polska pomaga Afryce?

Jesteśmy obecni w ponad 40 krajach, realizujemy swoje projekty, w tym interwencyjne projekty w Afryce. Szczegóły można znaleźć na naszej stronie internetowej, ale dodam tu, że finansujemy na przykład budowę przedszkola, a następnie szkoły w Kamerunie. Przekazaliśmy już tam kwotę 500 tysięcy złotych; dla nas liczą się projekty edukacyjne. Ale oczywiście pierwszą rzeczą jest zapewnić jedzenie – i to są właśnie projekty interwencyjne. Realizacja projektów edukacyjnych jest ważna, bo zdobycie edukacji sprawia, że łatwiej można znaleźć pracę. Kolejna rzecz to projekty medyczne, prozdrowotne, co w różnych miejscach Afryki jest bardzo potrzebne. Ostatnio miałem okazję być w Egipcie, bo tam wspomagamy szkoły w Kairze – jedną dla dzieci uchodźców z Sudanu i Sudanu Południowego, a drugą dla dzieci uchodźców z Erytrei. Realizujemy kilka projektów w Rwandzie – wspomagamy hospicja. Ale są i mniejsze projekty jak na przykład transport mleka do Senegalu – wysłaliśmy tam 10 ton mleka w proszku dla dzieci.

Jeśli już wspomniał Ksiądz o tym, że Afryka zaczyna głodować i jest to już efekt wojny na Ukrainie, to jak w tej chwili wygląda życie chrześcijan i polskich księży na Ukrainie?

Miałem okazję w ubiegły poniedziałek wrócić z Ukrainy; byłem w Kijowie i we Lwowie. Tragiczna sytuacja jest zwłaszcza na wschodzie Ukrainy. Bardzo wielu katolików opuściło wschód Ukrainy. Kościół katolicki i greckokatolicki spieszy tam z ogromną pomocą. Jako Caritas przesłaliśmy do Ukrainy około 400 TIR-ów z pomocą: z żywnością, ze środkami higienicznymi, z generatorami prądu. Staramy się wspierać Kościół w Ukrainie; przygotowujemy paczki dla rodzin, to 18 kilogramów z najpotrzebniejszymi rzeczami. Wspieramy też kościół ukraiński w naszej sieci Caritas Internationalis, przekazujemy środki finansowe. Dajemy pieniądze na paliwo, żeby mieszkańcy wewnątrz Ukrainy mogli przewozić sobie towary tam, gdzie są potrzebne. Księża przezywają wojnę tak, jak przeżywa ją społeczeństwo, w rozmowach daje się odczuć traumę, która jest udziałem księży. Ale bardzo wielu księży wykonuje ten ogromny wysiłek, żeby pomóc, żeby wspierać. Tam, gdzie księża są w Charkowie, Kijowie i innych miejscach, tę pomoc widać.

Dziś głośno mówi się o tym, że chrześcijanie to najbardziej prześladowana grupa wyznaniowa na świecie. Zgodzi się Ksiądz z tą opinią?

Oczywiście, zgadzam się, tak faktycznie jest. Widać to w wielu miejscach. Nie tylko w Afryce, ale i na Bliskim Wschodzie, i w krajach azjatyckich.

Czy to, co dzieje się w Afryce, to wynik wojny religijnej, którą prowadzi islam?

Tak nie uważam. To splot różnych przyczyn, na które składają się też czynniki społeczne i gospodarcze, polityczne i towarzysząca im radykalizacja. Proszę zwrócić uwagę, ten exodus, który trwa, próba przedarcia się z Afryki do Europy związany jest z tym, że ludzie w Afryce – a każdy z nich ma telefon komórkowy, mają telewizory – widzą, jak żyje się w Europie. Ów pęd do polepszenia swojego losu jest oczywiście czymś naturalnym, ale bogate kraje Zachodu muszą mieć tę świadomość, że trzeba poprawić dolę ludzi w Afryce. Cała Afryka nie przeniesie się do Europy; trzeba stworzyć takie możliwości – i to jest długotrwały proces – żeby ludzie z Afryki nie uciekali, żeby mogli tam godnie żyć.

Na koniec zapytam o pomoc Caritasu uchodźcom i migrantom w Polsce.

Dla nas pomoc uchodźcom i migrantom to nie jest nowość, my takie centrum pomocy prowadzimy w Warszawie od 5 lat. W ostatnich latach pomagaliśmy uchodźcom i migrantom z Białorusi, Afganistanu, z Czeczenii i innych krajów. Wojna w Ukrainie sprawiła, że skala pomocy stała się nieporównywalnie większa, więc musieliśmy otworzyć większe biuro. W całej Polsce otworzyliśmy około 30 takich centrów dla uchodźców i migrantów. W centrach tych potrzebujący otrzymują pomoc finansową, najbiedniejsi dostają karty do sklepów albo e- kody, którymi mogą płacić w sklepach. Otrzymują też pomoc rzeczową, prawną, w dopłatach do mieszkań, pomoc w nauce języka polskiego i w wielu innych obszarach. Caritas diecezjalne towarzyszą potrzebującym, na przykład udzielają pomocy w znalezieniu pracy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Na czym najbardziej zaczęliśmy oszczędzać?

Wideo

Materiał oryginalny: Ataki na chrześcijan. Ksiądz Marcin Iżycki: Porwanie księdza przebije się przez medialny szum - Plus Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie