„Żeby wygrać, trzeba grać”

Materiał informacyjny Totalizator Sportowy Sp. z o.o.
66 lat temu pojawiła się w Polsce instytucja, która miała łączyć rozrywkę i emocje z finansowaniem odbudowującej się po wojnie infrastruktury sportowej, a z czasem wspieraniem narodowej kultury. Przez kolejne dziesięciolecia Totalizator Sportowy jako mecenas stał za największymi sukcesami polskiego sportu.

Państwowe Przedsiębiorstwo Totalizator Sportowy powstało 25 stycznia 1956 r. na mocy zarządzenia Głównego Komitetu Kultury Fizycznej. Idea, aby część zysków z zakładów sportowych przeznaczać na szeroko pojęte sport i kulturę, okazała się trafna – już po paru miesiącach działalności spółka posiadała 17 oddziałów w całym kraju.

Pierwsza „szóstka”

Pierwsza kolektura Totalizatora Sportowego powstała w Warszawie u zbiegu Marszałkowskiej i Wspólnej. Był to niewielki kiosk z napisem „Kolektura TOTO”. To m.in. tam gracze mogli obstawiać wyniki Toto-Lotka, czyli skreślać – początkowo na specjalnie zaprojektowanym i wysyłanym pocztą kuponie – 6 z 49 numerów. Do dziś zachowały się charakterystyczne trójkątne znaczki pocztowe, którymi oklejano listy. Wygrywał każdy, kto skreślił choćby 3 poprawne liczby. Ale grający mogli także obstawiać wyniki meczów drużyn polskiej ligi piłkarskich. Już kilkanaście miesięcy później do oferty została dodana liga angielska. Pierwsze niedzielne losowanie Toto-Lotka, transmitowane przez radio, odbyło się 27 stycznia 1957 r. W mieszanym ręcznie bębnie krążyły tulejki ze zmiętymi karteczkami z numerami, bowiem kule pojawiły się dopiero kilkanaście lat później, w 1973 r. Pierwsza w historii szczęśliwa „6” składała się z liczb: 8, 12, 31, 39, 43 i 45.

Firma rośnie w siłę

Wraz z początkiem działalności Totalizatora Sportowego ruszyła akcja reklamowa. Początkowo w radiu – lektorzy czytali teksty wyjaśniające sens finansowania polskiego sportu (odbudowy zniszczonych stadionów, budowy nowych i finansowaniem klubów) z gier liczbowych – a później również w przestrzeni publicznej. Pojawiły się murale (największą powierzchnię zajmował ten o treści „Totolotek – naszą grą” na ścianach oficyn Targowej 14 w Warszawie, obejmujących aż 4 podwórka), ale przede wszystkim neony. I to nie tylko w stolicy – np. na jednej z kamienic Koszalina rozbłysnął ogromny napis: „Totalizator Sportowy buduje obiekty sportowe”. Drukowano też kolorowe ulotki dla klientów kolektur – na jednej z nich możemy przeczytać: „Nie ma już ograniczeń, byś stał się milionerem!”. Pod koniec lat 50. najpopularniejszym sloganem kojarzącym się z Totalizatorem Sportowym było hasło: „Żeby wygrać, trzeba grać”. O jego nośności świadczy fakt, że jest pamiętane do dziś.

Krótka tradycja gier

Totalizator Sportowy nie zaczynał w próżni. Pierwszą udokumentowaną w historii Polski grę, której dochód został przekazany na cele dobroczynne, zorganizowano już w 1748 r. W roku 1808, w ówczesnym Księstwie Warszawskim, założono Dyrekcję Generalną Loterii, która w 1884 r. została przekształcona w Urząd Loterii, zajmujący się organizacją loterii: tzw. klasycznej (z określoną liczbą wygranych) i liczbowej. Z kolei w 1920 r. ustawa powołała Polską Państwową Loterię Klasową, której dochód miał przechodzić do Skarbu Państwa. Był to zarazem pierwszy monopol skarbowy w Polsce. W 1936 r. utworzono przedsiębiorstwo Polski Monopol Loteryjny.

Pierwszą powojenną grą liczbową była Wielka Loteria Fantowa, która odbyła się 22 i 23 sierpnia 1948 r. Zyski ze sprzedaży kuponów zostały przekazane na odbudowę Katedry św. Jana oraz innych zburzonych kościołów powojennej Warszawy.

„Koziołki” i „Karolinka”

W 1956 r. Totalizator Sportowy miał dwoje popularnych lokalnych konkurentów. Pierwszym były poznańskie „Koziołki”, które w 1958 r. z inicjatywy społecznej zostały przekształcone w przedsiębiorstwo państwowe. Loteria ta cieszyła się wielką popularnością wśród graczy, istniała aż do początków lat 80. a jej ostatnie losowanie odbyło się 10 lutego 1982 r. Drugą loterią była śląska „Karolinka”, która zadebiutowała 6 stycznia 1957 r. i przetrwała aż do lat 90.

Zwłaszcza sukces „Karolinki” przyczynił się do powstania wielu innych regionalnych loterii, które reprezentowały każde województwo. Do najbardziej znanych należały: „Liczyrzepka” (Wrocław), „Syrenka” (Warszawa), „Lajkonik” (Kraków), „Karliczka” (Opole), „Łuczniczka” (Bydgoszcz) czy „Gryf” (Szczecin) i „Jantar” (Gdańsk). Niektóre zniknęły z rynku gier dopiero w III RP.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: „Żeby wygrać, trzeba grać” - Dziennik Bałtycki

Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie