Zdeterminowane

Emilia Iwanciw
Tymon Markowski
Nie rozumieją, dlaczego powiedzenie grać jak baba miałoby oznaczać kiepską grę w nogę. Dziewczyny z KKP Bydgoszcz udowadniają, że dziś grać jak baba oznacza odnosić sukcesy.

Grają w ekstralidze. Mają lepsze wyniki niż wiele męskich zespołów. Godzą piłkę z nauką i pracą. Co dostają w zamian? 200 zł stypendium, miejsce w obskurnej szatni, dres, wyjazd na czterodniowy obóz sportowy, masaż raz w tygodniu, około 300 kibiców na meczach.
Kiedy znalazły się w ekstralidze, nie było wielkiej pompy. Nie powitało ich w Bydgoszczy kilka tysięcy fanów. A jednak żadna z nich nie zamieniłaby futbolowej pasji na żadną inną.
Na brak pieniędzy bydgoskie piłkarki nie narzekają, choć nie dostają wynagrodzenia za swoją grę. Dziewczyny z drużyny KKP Bydgoszcz trzymają przy piłce zupełnie inne wartości.

Zdecydowanie

Natalia Sieradzka, kapitan zespołu KKP Bydgoszcz, środkowy pomocnik, 4 bramki w tym sezonie, 25 lat, długie włosy związane w kucyk, zdecydowane spojrzenie, 171 cm wzrostu. Sport godzi ze studiami wychowania fizycznego i pracą w firmie Kolporter SA. Nim zamieszkała w Bydgoszczy, na treningi przyjeżdżała stopem z Gąsek pod Gniewkowem, pokonując dystans około 50 kilometrów i tracąc na to około 10 godzin dziennie. Dziś żyje w Bydgoszczy w wynajętym przez klub lokalu. Interesuje się piłką i tylko piłką. Po codziennej pracy przy zwrotach egzemplarzowych prasy, Natalia pędzi na trening. Partner? Podobnie jak jej koleżanki z zespołu, nie ma czasu na facetów. Przyjaźnie? Głównie z dziewczynami z drużyny.
Męskie mecze ligowe bydgoskie piłkarki oglądają wspólnie w pubie „Kubryk”. Starannie pomalowane, uczesane, kobiece. Męscy kibice nie dowierzają wtedy, że dziewczyny mogą mieć tak fachową wiedzę o futbolu. Jedni flirtują, inni się boją. Ci drudzy są pewni, że piłka nożna nie jest dla bab i już, choć nie byli nigdy na żadnym żeńskim meczu.
- Największy aplauz słyszymy podczas towarzyskich meczów z facetami - opowiada Natalia. - To jest nietypowe przeżycie dla widzów oglądać damsko-męską rozgrywkę. Szczególnie, dla tych, którzy żeńskiego meczu nigdy nie widzieli. Szczególnie wtedy, kiedy wygrywamy. A to się zdarza. Dziewczyny w Polsce często nie mają z kim grać, bo żeńskich drużyn w okolicy prawie nie ma. Kiedy więc chcemy się sprawdzić na towarzyskim meczu, gramy z chłopakami o podobnych możliwościach. Ci, którzy widzą kobiecy futbol po raz pierwszy, nie mogą uwierzyć, że nasza gra nie odstaje od męskiej, a czasem nawet jesteśmy lepsze.
Dziewczyny z KKP Bydgoszcz nie rozumieją, dlaczego powiedzenie „gra jak baba” ma oznaczać kiepska grę w nogę. One udowadniają, że dziś „grać jak baba” oznacza odnosić sukcesy.

Talent

Gdzie się zaczyna żeńska pasja piłkarska? Najczęściej na wsi lub w małym miasteczku. Zainteresowanie piłką nierzadko rodzi się z nudów. Dziewczyny w miastach mają wiele możliwości: mogą chodzić na balet, zumbę albo kółko teatralne. Możliwości dziewczyn na wsi są ograniczone: pomagać mamie w kuchni, prać braciom skarpety, czesać lalki, albo… kopać piłkę z chłopakami.
- Dziewczyńskie zajęcia to zawsze była dla mnie nuda - mówi Natalia. - Dziwiłam się siostrze, że nie chce iść ze mną pograć na dworze. Wolałam spędzać czas z o trzy lata starszym bratem. Początkowo chłopacy patrzyli na mnie z przymrużeniem oka. Z czasem jednak zaczęli traktować mnie jak równą sobie. Mając 11 lat wiedziałam, że chcę grać w piłkę nożną i już. Dziś mogę spokojnie powiedzieć, że nie żałuję tej decyzji, choć mam już świadomość konsekwencji.
Jakich? - Sporadyczny kontakt z rodziną, brak czasu dla siebie, brak piłkarskich perspektyw zawodowych - wymienia Natalia. - Mężczyźni na tym samym etapie sportowej kariery są w zupełnie innej sytuacji. Mogą żyć z grania w piłkę. A my najpierw osiem godzin spędzamy w pracy, potem kilka na treningu. Nie ma, że boli. Ale i tak warto. Marzę, że może w przyszłości, uda mi się jednak związać życie zawodowe z piłką. Chciałabym zostać trenerką żeńskiego zespołu.

Skromność

Anna Palińska, 19 lat, szczupła, bez makijażu, krótkie włosy, spokojne, duże oczy. Bramkarka, halowa mistrzyni Polski juniorek 2012, gra w pierwszej reprezentacji Polski. Wzorowa uczennica - XI LO ukończyła z wieloma dyplomami. Pochodzi z Rypina. Jak większość bydgoskich piłkarek, zawsze lubiła sport i była dobra z wuefu. Nauczyciele w gimnazjum przekonali ją, by dołączyła do bydgoskiej drużyny, bo „taki talent nie może się marnować”. - Miałam wątpliwości, bo żal mi było zostawić rodzinę - mówi. - W Bydgoszczy mieszkam teraz w internacie. Do rodziców jeżdżę raz na dwa miesiące. Tęsknię, ale nie żałuję. Od kiedy zostałam doceniona zdobywając złoty medal na mistrzostwach Polski, uwierzyłam w swoje możliwości, dostałam natchnienie do dalszej gry.
Bydgoskie piłkarki niechętnie mówią o sukcesach. Nie chwalą się osiągnięciami, choć je mają. Do pracy nie motywują ich pochwały, ale strzelone bramki, konkretne cyfry w tabelkach, medale. - Piłkarze często gwiazdorzą, niezależnie od swoich umiejętności i osiągnięć - mówi Kamila Rosińska, 26 lat, ciemne włosy, szeroki uśmiech, bramkarka. - My nie do końca wierzymy w swój potencjał. Nawet kiedy usłyszymy pochwałę od trenera. Nie wiem czy to kwestia wrodzonej kobiecej skromności, czy wychowania. W każdym razie my nie potrafimy gwiazdorzyć.
Remigiusz Kuś, trener KKP Bydgoszcz, uważa, że brak wiary w siebie to jedna z charakterystycznych cech żeńskich zespołów futbolowych. - To w ogóle cecha wszystkich kobiet. Spasiony facet z wielkim brzuchem staje przed lustrem, stwierdza, że wygląda całkiem nieźle. Przed tym samym lustrem staje dziewczyna o figurze modelki i jest niezadowolona. Podobnie jest z moimi dziewczynami. Dużo trzeba się starać, by piłkarki uwierzyły, że dobrze zagrały mecz.

Odwaga

Gabriela Daleszczyk, 20 lat, blondynka, włosy upięte w kok, łagodne rysy twarzy, delikatny makijaż, dziewczęcy uśmiech. Prawa obrończyni, studentka WSG w Bydgoszczy. Pochodzi z Sulejowa. Do bydgoskiej drużyny dołączyła z Dargfilu Tomaszów Mazowiecki. Ma cztery siostry. Dwie z nich też grają w piłkę. - Pasją zaraził nas tata - mówi Gabriela. - Chyba marzył o synu, urodziło mu się aż pięć córek, więc w nas zaszczepił odrobinę męskiego pierwiastka. Nim zaczęłyśmy grać w Bydgoszczy, tata woził nas codziennie 60 kilometrów w dwie strony z Sulejowa do Tomaszowa, czekał, aż skończy się trening i zabierał do domu. Bardzo się dla nas poświęcał i wspierał. Nie mówił: „To nie jest sport dla dziewczyn”, „Kobieta powinna gotować i wychowywać dzieci”. W odróżnieniu od większości znanych mi piłkarek, miałyśmy komfortową sytuację.
Kamila Rosińska ma odmienne doświadczenia. Jej kariera na bramce zaczęła się już w wieku 7 lat. - Bardzo chciałam grać z chłopakami, ale oni uważali, że im tylko zepsuję mecz. Jedynym sposobem, by ich przekonać było zgodzić się stanąć na bramce. Więc tak stałam. Na każdym meczu. Dziś zastanawiam się, na ile te początki z lat dzieciństwa mają znaczenie dla tego, co robię teraz.
Kamila często słyszała od znajomych i rodziny: „Po co ci ta piłka? Będziesz miała krzywe nogi, złapiesz kontuzję, połamiesz się, oszpecisz” - mówi. - Mimo że kobiety przełamały już prawie wszystkie bariery i udowodniły, że są dobre w męskich dziedzinach, wciąż jeszcze wielu rodziców myśli tradycyjnie. Dziewczynka na balet. Chłopak na piłkę. Trzeba mieć silny charakter, by nie dać się wbić w stereotypową kobiecą ramę.

Pasja

Czym różni się kobiecy futbol od znanego wszystkim futbolu męskiego? - Tym że trenerzy nigdy nie wchodzą do szatni, a zawodniczki nie wymieniają się koszulkami - śmieje się Remigiusz Kuś, trener KKP Bydgoszcz. - A tak serio, jedyna różnica w samej grze jest taka, że jest ona odrobinę wolniejsza. To wynika z warunków fizycznych kobiet i mężczyzn. Gra dziewczyn jest też o wiele czystsza od męskiej. Nie ma gwiazdorstwa i prób oszustwa. Mniej fauli, działań, których celem jest uszkodzenie przeciwnika. Mnóstwo w ich grze jest walki, serca, doskonałej techniki, kiwek, dobrych strzałów, wrzutek i tego wszystkiego, co stanowi o pięknie tego sportu.
W kobiecym futbolu jest więcej łez. - Mężczyźni duszą w sobie emocje, kobiety wyrzucają je na zewnątrz. Tak w sporcie, jak i w życiu. Płaczą jak wygrają, płaczą jak przegrają. Już się do tego przyzwyczaiłem, choć początkowo trudno mi było patrzeć na te łzy.
Remigiusz Kuś zaobserwował, że wśród piłkarek, jakie poznał w swojej karierze, nie ma leniwych zawodniczek. - W męskim futbolu takie przypadki zdarzają się częściej. Dziewczyny są niebywale zdeterminowane, systematyczne, uparte, słuchają rad. Kiedy wierzą w sukces, są w stanie powtarzać dany element treningu tysiąc razy. Są niesamowicie zmotywowane. W sensie materialnym, finansowym, nie mają nawet połowy tego, co mężczyźni z ich dorobkiem sportowym. Są dowodem na to, że do dobrej gry nie motywuje wcale kasa, ale pasja.

Miłość

Choć kobieca piłka nożna to najprężniej rozwijająca się dyscyplina sportu w Europie, niedoceniana jest przez Polski Związek Piłki Nożnej. Męskie zespoły z dużo mniejszymi osiągnięciami mają finansowe eldorado. Piłkarze ekstraklasy nie muszą pracować, bo otrzymują pensję w wysokości 2-50 tys. zł miesięcznie, a nawet dużo więcej. Piłkarze bydgoskiej Zawiszy (do niedawna niżej w rankingach niż bydgoskie piłkarki KKP) zarabiają po kilka tysięcy złotych. Pobyty w luksusowych hotelach, bicze wodne, solanki, masaże i inne luksusy to dla nich norma.
Budżet PZPN to ok. 100 mln zł. Na kobiecy futbol idzie niecałe 3 mln. Kobiety mają w PZPN tylko 2 swoich delegatów. Mężczyźni około 120. W projekcie statutu PZPN na walny zjazd zaproponowano jeszcze obniżenie liczby delegatów piłkarstwa kobiecego do jednego. Tymczasem we wszystkich pozostałych związkach gier zespołowych w Polsce aż połowę delegatów stanowią kobiety.
Polki w rankingu FIFA zajmują 31. miejsce. Mężczyźni - 63. Mimo to polski futbol kobiet pozostaje na marginesie.
- Nie doceniają was, nie płacą i każą wyciskać z siebie siódme poty. Jeszcze do tego wielu kibiców nie chce was oglądać, twierdząc, że to nie jest sport dla kobiet. Skąd wasza motywacja i determinacja? - pytam.
- My nie gramy dla kasy. To pasja. Prawdziwa miłość do piłki. Nic nie daje takiej frajdy, jak zwycięski mecz - mówi Natalia Sieradzka.
- O czym marzycie?
- O mistrzostwie Polski, a może później o Lidze Mistrzyń… Może także, żeby kibice wypełnili nasz stadion po same brzegi i głośno nam dopingowali.
Nic więcej?
No i może jeszcze fajnie by było wyjechać na dwutygodniowy obóz sportowy. Teraz jeździmy tylko na 4-5 dni, bo na więcej brakuje funduszy.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3