reklama

Zawiszanie pod obserwacją

Marcin KarpińskiZaktualizowano 
Dobra w ostatnim czasie gra Zawiszy nie pozostała bez echa. Przedstawiciele klubów ekstraklasy oraz I ligi już wykazują zainteresowanie naszymi najlepszymi piłkarzami.

Dobra w ostatnim czasie gra Zawiszy nie pozostała bez echa. Przedstawiciele klubów ekstraklasy oraz I ligi już wykazują zainteresowanie naszymi najlepszymi piłkarzami.

<!** Image 2 align=right alt="Image 132536" sub="Sobotnie spotkanie z Górnikiem (na zdjęciu Rafał Piętka) przypominało momentami bicie głową w mur. - Nie wszystko da się wygrać - tłumaczy Lilo. Fot. Dariusz Bloch">W kręgu zainteresowanie, wg naszych informacji, znajduje się m.in. obrońca Cezary Stefańczyk - jeden z najbardziej wyróżniających się i wszechstronnych obrońców w drugiej lidze.

- Wcale się nie dziwię, że Czarek wpadł komuś „w oko” - twierdzi trener bydgoskiego zespołu Mariusz Kuras. - W rundzie jesiennej spisuje się dobrze i tylko szkoda, że musi pauzować za czerwoną kartkę, którą został ukarany w Grudziądzu. W ogóle, co zdążyłem zauważyć, dużo ludzi interesuje się naszymi meczami. Jeżdżą za nami różni trenerzy. Jednak w przypadku Stefańczyka nie po to zatrudniliśmy go w Zawiszy, by się go zaraz pozbyć. Wszyscy mamy wspólny cel i razem z Czarkiem chcemy awansować do wyższej klasy rozgrywkowej.

Brak Stefańczyka spowodował ostatnio zmiany personalne w bydgoskiej drużynie. Na spotkanie z Górnikiem, szkoleniowiec, czego można było się spodziewać, desygnował do obrony samych wysokich defensorów. Ponieważ na pozycję stopera powrócił Marcin Łukaszewski, na boku z konieczności musiał wystąpić Maciej Dąbrowski. Być może z tego powodu słabsze spotkanie rozegrał Lilo, który przy wsparciu Stefańczyka miał więcej miejsca na improwizację. W ataku brakowało także drugiego kartkowicza Marcina Sobczaka.

<!** reklama>- Wszystkie te czynniki złożyły się na to, że nie graliśmy tak widowiskowej piłki, do jakiej zdążyliśmy w kibiców przyzwyczaić. W żadnym klubie na tym poziomie nie jest łatwo zastąpić dwóch dobrych zawodników - uważa Kuras. - Zgadzam się natomiast z opinią, że nie było płynnych akcji, a podania były czasem kierowane do nikogo. Z upływającym czasem sięga się po najprostsze rozwiązania, stąd tak wiele górnych dośrodkowań na pole karne, po których trudno było znaleźć adresatów.

Kiedy bydgoszczanom zaczęło spoglądać w oczy widmo porażki, musieli jednak zaryzykować. Do jednego ze stałych fragmentów gry podłączyli się wszyscy defensorzy, a w obronie został jedynie filigranowy rozgrywający Tomasz Szczepan! Przyniosło to efekt w postaci bramki, przy której udział miał też stoper Tomasz Midzierski. Ale ryzyko, trzeba przyznać, było dość spore.

- Rzeczywiście, ten mecz mógł się różnie potoczyć - dodaje Kuras. - W końcówce ważne było, żeby go nie przegrać, ale była też szansa, kiedy wszyscy ruszyli do przodu, na wygraną. Myślę, że za drugą połowę chłopakom należą się brawa.

A w meczowym protokole po raz pierwszy pojawiło się nazwisko bramkarza Łukasza Zapały. Powodem tego była kontuzja, jakiej na treningu nabawił się Artur Gajewski.

Tymczasem na widowni do 50 minuty znów panowała „stypa”. Kiedy doping wrócił, obyło się na szczęście bez wulgarnych przyśpiewek, ale cała trybuna B pomachała szefowi klubu Michałowi Glińskiemu białymi chusteczkami. Wiceprezydent miasta Maciej Grześkowiak zapewnia, że spółka funkcjonuje prawidłowo. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy jeden klub i... dwa zarządy.

Wczoraj odbyło się spotkanie Rady Nadzorczej „WKS Zawisza Bydgoszcz SA”. Po nim szef tego gremium Jacek Masiota powiedział: - Pomimo sporów, klub w sensie sportowym i marketingowym rozwija się prawidłowo. Na efekty trzeba z kolei trochę poczekać. Irytuje mnie, że wszyscy chcą od razu jakichś zmian. Wierzę, że współpraca wewnątrz zarządu przejdzie na szersze pole i do końca tej rundy wypracujemy kompromis, mogący zażegnać konflikt kibiców z prezesem, którego sensowności nie rozumiem. Takich miejsc, jak w Bydgoszcz, do budowania silnej piłki w Polsce jest niewiele. Nie można takiego potencjału zmarnować! Dlatego uważam, że ambicje trzeba odstawić na bok.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3