Wysokie loty poniżej rekordu

Sławomir Kabat
Nadkomplet publiczności oglądał w hali „Łuczniczka” atak na rekord świata w skoku o tyczce Jeleny Isinbajewej. Niestety, Rosjance nie udało się pokonać poprzeczki.

Nadkomplet publiczności oglądał w hali „Łuczniczka” atak na rekord świata w skoku o tyczce Jeleny Isinbajewej. Niestety, Rosjance nie udało się pokonać poprzeczki.

<!** Image 2 align=right alt="Image 45298" sub="Wspólne podium skoczków i skoczkiń o tyczce">Tegoroczny mityng stał na najwyższym poziomie w historii. W obu konkurencjach poprawione zostały rekordy mityngu. Kibice przyszli przede wszystkim podziwiać carycę tyczki Jelenę Isinbajewą. I nie zawiedli się. Rosjanka wygrała ze świetnym wynikiem 4,84 m (drugi w tym roku na świecie).

Zabrakło odpoczynku

Następnie poprosiła sędziów o założenie poprzeczki na halowy rekord świata 4,94. Niestety, trzy próby były wyraźnie nie udane.

- Rekordów świata nie skacze się na zawołanie. Zbyt mało czasu upłynęło od sobotniego startu w Doniecku, gdzie poprawiłam ostatni rekord - powiedziała uśmiechnięta Jelena.

<!** Image 3 align=left alt="Image 45298" sub="Zwycięzca skoku wzwyż, Szwed Linus Thörnblad">Isinbajewa stoczyła walkę o zwycięstwo z byłą rekordzistką świata Swietłaną Fieofanową. Trzecie miejsce zajęła triumfatorka dwóch poprzednich edycji Anna Rogowska. - Jestem zadowolona z miejsca na podium, ale nie z wyniku - podsumowała.

Czwarte miejsce z nowym rekordem życiowym i rekordem Czech zajęła Pavla Hamackowa-Rybowa.

Zawodniczka pokonała wysokość 4,64, ale sędziowie za pierwszym razem nie uznali tej próby, choć poprzeczka nie spadła. W drugim podejściu Czeszka zaliczyła wysokość, ale w stronę sędziów pokazała gest Władysława Kozakiewicza, obecnego zresztą na zawodach w roli komentatora sportowego

- Przepisy mówią wyraźnie: poprzeczka musi utrzymać się na podporach poziomych, a była przesunięta. Ten gest był nie potrzebny. Czeszka nie zna przepisów - wyjaśnił trener Edward Szymczak.

Monika we łzach

Strumień łez po trzech nie udanych próbach na pierwszej wysokości (4,34) pojawił się na twarzy Moniki Pyrek. Wicemistrzyni świata nie doszła jeszcze do pełni formy po zabieg usunięcia osteofitu w prawej stopie jesienią ubiegłego roku.

<!** reklama right>Zaledwie po trzech godzinach snu konkurs skoku wzwyż wygrał Szwed Linus Thörnblad.

- Z powodu urodzin dziewczyny Linus miał wylądować w Bydgoszczy dopiero we wtorek po godzinie 23.00- mówi jego trener Paweł Szczyrba. - Niestety, samolot z Kopenhagi do Warszawy nie mógł z powodu mgły wylądować. 45 minut kołował nad Warszawą, po czym poleciał zatankować paliwo do Krakowa. Następnie wrócił do Warszawy o godzinie 2.30. Linus położył się na trzy godziny spać w hotelu, po czym rano przyleciał do Bydgoszczy. Był strasznie zdenerwowany. Uspokoiłem go i pozytywnie nastawiłem. Wygrał w bardzo silnej stawce zawodników.

Drugi w klasyfikacji mistrz świata Jurij Krimarenko osiągnął taki sam rezultat - 2,34, ale miał większą liczbę zrzutek. Trzecie miejsce zajął startujący po raz pierwszy w Bydgoszczy Tora Harris. Wszyscy uczestnicy dziękowali publiczności za wspaniałą zabawę i doping. Obiecali powrócić za rok, jeśli otrzymają zaproszenie od organizatorów.

Zobacz galerię: Wysokie loty poniżej rekordu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie