Wciągają białko i grają w zielone

Katarzyna Kaczór
Przed komputerem, w klatce schodowej, „na górkach” - z braku lokali rozrywkowych młodzi mieszkańcy dzielnicy biorą gdzie się da, często pod okiem rodziców.

Przed komputerem, w klatce schodowej, „na górkach” - z braku lokali rozrywkowych młodzi mieszkańcy dzielnicy biorą gdzie się da, często pod okiem rodziców.

<!** Image 2 align=right alt="Image 39061" sub="Ryszard Częstochowski z Monaru od lat pomaga wyjść z uzależnienia. Zwraca uwagę na Fordon, w którym coraz więcej ludzi sięga po narkotyki. Według oceny Monaru, zażywa je tu ponad trzy tysiące osób">W tym roku policja z fordońskiego komisariatu wszczęła 22 postępowania w sprawie, m.in., posiadania niebezpiecznych używek. Zatrzymano 26 podejrzanych, w tym jedną osobę nieletnią.

Tu się ćpa w mieszkaniach

- Narkotyki zamawia się jak pizzę, na telefon, bo w Fordonie nie ma „lokali”, czyli skrzynek kontaktowych - mówi Ryszard Częstochowski, założyciel bydgoskiego Monaru. - Przypuszczamy, że żyje tam ponad 3 tysiące osób zażywających narkotyki nałogowo lub okazjonalnie. Anonimowe ankiety przeprowadzane w jednym z tamtejszych liceów wykazały, że połowa uczniów miała kontakt z używkami. Połowa, czyli kilkaset osób. Jeszcze dwa lata temu większość moich podopiecznych pochodziła z tej części miasta. W Fordonie raczej się ćpa w mieszkaniach, wciąga się „białko”, czyli amfetaminę, a potem siedzi się przed kompem, słucha się muzyki, ogląda filmy. Jak jest ciepło, to się wychodzi do lasu, na tak zwane „górki”. Latem młodzi wystają przed klatkami i palą trawę, „grają w zielone”. Zupełnie inaczej jest w Śródmieściu. „Zakupy” można tam zrobić w wielu klubach.

Oznaka snobizmu

Igor z Fordonu ma 23 lata. Amfetaminę brał od 15 roku życia. Rodzice prawnicy nie zauważyli problemu. - Żyłem na granicy prawa. Kradłem pieniądze z domu, potem gdzie się dało, trochę sprzedawałam amfę na ulicy. Na szczęście, nigdy nie zostałem przyłapany na gorącym uczynku. Udało mi się skończyć tylko podstawówkę. Mieszkam u obcych ludzi, nie z rodziną. Od dwóch tygodni chodzę na terapię, bo mam już dość takiego życia. Próbuję znaleźć pracę na jakiejś budowie.

<!** reklama left>Ingrid ma 17 lat. W Monarze leczy uzależnienie od marihuany. Dostała się w środowisko bywalców klubów, w którym palenie było oznaką snobizmu. - Ingrid bawiła się z „bananową” młodzieżą - wyjaśnia Ryszard Częstochowski. - Bywała na imprezach, w dyskotekach, głównie w Śródmieściu, szukała wrażeń. Przez narkotyki o wiele za szybko przeżyła różnego rodzaju inicjacje. Aktualnie jest po blisko rocznej terapii.

- Narkotyki dotyczą całego miasta. Nie tylko Fordonu - mówi Paulina Więcławska z Zespołu ds. Nieletnich Komendy Miejskiej Policji.

Rodzice nie wierzą

- Stale prowadzimy działania profilaktyczne. Szczególnie nasilamy je w weekendy. Mamy na oku kluby i dyskoteki. W dzień patrolujemy okolice szkół. Wiele zależy od rodziców. Często nie wierzą, że ich dziecko brało, nawet, gdy pokazujemy wyniki testu. Kiedyś brałam udział w akcji profilaktycznej właśnie w Fordonie. Zużyliśmy wtedy prawie wszystkie dostępne na posterunku narkotesty - dodaje Paulina Więcławska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie