Trener "Zawiszy" nie lubi... dostawać prezentów

Marek Fabiszewski
Trener Ryszard Tarasiewicz z kapitanem zespołu Łukaszem Skrzyńskim
Trener Ryszard Tarasiewicz z kapitanem zespołu Łukaszem Skrzyńskim Dariusz Bloch
Ryszard Tarasiewicz, trener piłkarzy Zawiszy, dla „Expressu Bydgoskiego”: prywatnie i świątecznie

Kibice Zawiszy znają Ryszarda Tarasiewicza z zachowań przy ławce trenerskiej i z jego przed- albo pomeczowych wypowiedzi. Dziś jest okazja, żeby szkoleniowiec piłkarzy bydgoskiego beniaminka dał się poznać jako prywatna osoba.

Naszą telefoniczną rozmowę (trener, podobnie jak jego podopieczni był już w domu, we Wrocławiu na zasłużonym świątecznym urlopie) rozpocząłem od potrójnego pytania.

Ryszard Tarasiewicz (51 lat, rówieśnik przepytującego) w trzech osobach:
na boisku: - przywódca.
na ławce trenerskiej: - kiedyś impulsywny, teraz trzeźwo oceniający sytuację.
w życiu prywatnym: - racjonalny.

A potem było już z górki i przyjemnie (bo Ryszard Tarasiewicz jest ciekawym rozmówcą)...

O tym kim chciał być, gdy miał 5, 7, 10 lat:
- Strażak, policjant, kosmonauta? Nie, nic z tych rzeczy. Już w wieku 7-8 lat grałem w piłkę na podwórkach, przed blokami. Wtedy nie było innych przyjemności, czy możliwości spędzania wolnego czasu, jak teraz. Jeden program telewizyjny, nie było komputerów i Internetu. Grało się od rana do wieczora w piłkę. Nie miałem 10 lat, gdy dołączyłem do trampkarzy Śląska. Sam nalegałem, żeby rodzice poszli ze mną do klubu i mnie zapisali. Można powiedzieć, że urodziłem się piłkarzem.

O tym, czy kibicuje biało-czerwonym w innych dyscyplinach i czy ogląda inne sporty w telewizji: - Gdy jeszcze pozwalało zdrowie i nie dokuczała mi kontuzja kolana, to pogrywałem sobie w piłkę w oldbojach. Lubiłem też grać w tenisa ziemnego, dlatego, gdy jest w telewizji, oglądam. Kiedyś oczywiście Fibaka, ale też innych zawodników, jak Connors, Nastase, Borg, Villas, Lendl. Oczywiście lubię się podłączyć pod tzw. dyscypliny narodowe, bo każdy chyba lubi oglądać sukcesy naszych sportowców i drużyn. Skoki narciarskie, Justyna Kowalczyk, a ostatnio oczywiście piłkarski ręczne na mistrzostwach świata.

O tym, czego oczekuje od piłkarzy na boisku i poza nim: - Przede wszystkim pozytywnego myślenia i wiary w to, co chcę im przekazać.

O „dyskusjach” z sędziami w trakcie meczu: - Może jest to jakiś sposób na odreagowanie, ale często będą dalej od akcji widzę lepiej niż sędziowie i muszę to przekazać, aby sędzia miał na uwadze pewne sprawy i nie popełniał tych samych błędów. Potem po meczu okazuje się, że miałem rację.

O grze i pobycie we Francji i Szwajcarii: - Zapamiętałem na pewno rzesze kibiców na trybunach oraz stadiony i bazę treningową, których w tamtym okresie w Polsce nie było. Lubię jeździć do Francji, bo tam ludzie są spokojni, otwarci i nie dają odczuć, że jesteś innym, obcokrajowcem. Czuję się tam swobodnie. Zdarzało mi się spędzać tam święta.

O świętach Bożego Narodzenia: - To jest taki moment nostalgii, bardzo rodzinny. Ze względu na to, że jako piłkarz, a potem trener bardzo rzadko przebywałem w domu, to te trzy-cztery dni, to dla mnie bardzo ważny okres, w którym mogę spotkać się z najbliższymi.

O wierze (kamery telewizyjne często pokazują go z różańcem i świętymi obrazkami w dłoni): - Ja się tego nie wstydzę, ale też nie chce się z tym afiszować. Każdy ma prawo wierzyć, albo nie wierzyć. Jestem katolikiem praktykującym i wiara pozwala mi funkcjonować w życiu z zasadami, wewnętrznie porządkować swoje sprawy i przemyślenia.

O ulubionych świątecznych potrawach: - Kiedyś mówiłem sobie, że jak skończę 40 lat, to zacznę gotować tak jak świętej pamięci mój tata, ale jakoś mnie nie ciągnie do kuchni. Z potraw wigilijnych, świątecznych, to ja nie jestem raczej skomplikowany. Tak jak lubię owoce morza, wszystkie ryby, to do tej pory nie przekonałem się do karpia. Za dużo z nim roboty na talerzu, za dużo ości, nie daję rady, żadna przyjemność z jedzenia.

O prezentach: - Z odbieraniem prezentów mam jakiś problem. To nie to, że nie lubię ich otrzymywać, ale - może to jest dziwne - czuję się wtedy skrępowany, jakoś zażenowany. Bardziej lubię dawać. Od kilku lat mamy taki zwyczaj w rodzinie, wiemy mniej więcej kto będzie na wigilii, losujemy się w pary i obdarowujemy nawzajem, jak dzieci w szkole. To jest bardzo praktyczne.

O pieniądzach: - Są środkiem potrzebnym do życia. I nic więcej.

O polityce:
- Interesuję się nią, może nie od rana do wieczora, ale jestem na bieżąco. Nie czytam o niej, ale wystarczy na 10 czy 15 minut włączyć telewizor, żeby wiedzieć, co się dzieje w Polsce albo na świecie.

O nałogach: - Niestety papierosy. Na pewno nie jest to dobre, ale - przykro mi to mówić - czerpię przyjemność z palenia. No bo jak można wypić kawę i nie zapalić? Zawsze żartuję, że 1 stycznia rzucę ten nałóg, ale to trwa już ponad 30 lat. Taki już jestem konsekwentny.
O zainteresowaniach, hobby: - „Złotą rączką” na pewno nie jestem, mam krecie ręce. Lubię za to powędkować, choć teraz to zaniedbałem, jako piłkarz miałem na to więcej czasu.

O filmach, muzyce, książkach:
- Lubię filmy takich reżyserów jak Martin Scorsese, Oliver Stone, Brian De Palma. Z muzyki pop, rock, słucham Barry’ego White’a, Michaela Jacksona, Whitney Houston, Bryana Adamsa, Rolling Stonesów. Jak jadę samochodem, to lubię słuchać Luciano Pavarottiego. Z książek ostatnio przeczytałem „Elementarz Jana Pawła II”. Wcześniej lubiłem sięgać po Fredericka Forsythe’a, Stephena Kinga.

O największej życiowej porażce i sukcesie: - Porażką jest to, że w 1982 roku mogłem być mistrzem Polski ze Śląskiem Wrocław, ale nie z mojej winy tak się nie stało. Z kolei moim życiowym sukcesem jest to, że na mojej drodze spotkałem przyszłą żonę, bo powiem szczerze, że gdyby nie ona, to nie wiem, jak by się potoczyla moja dalsza kariera. Spotkaliśmy się, gdy miałem 17 lat, szybko się pobraliśmy. To były inne czasy, w latach 80. piłkarze inaczej funkcjonowali. Jej zachowanie, sposób perswazji i bliskość między nami spowodawały, że miałem z kim przebywać, do kogo wracać. Nie ma małżeństwa bez kompromisów, a nam się udało.

O tym, czy zdążył już poznać Bydgoszcz:
- Powiem szczerze, że rzadko wychodzę poza obiekt Zawiszy, do centrum. Najczęściej chyba odwiedzam supermarket obok stadionu, bo muszę kupić sobie coś na śniadanie. Lubię croissanty, francuskie rogale, naturalne albo z czekoladą. Dalej w Bydgoszcz, to tylko Wyspa Młyńska, która fajnie wygląda. Może kiedyś to nadrobię, bo przemieszczając się widzę tylko hotel i stadion. Ale taka moja praca, przeważnie od rana do wieczora przebywam w klubie.

Ryszard Tarasiewicz o najbliższych

Rodzice: mama Danuta, tata Jerzy. - Tato był generalnie usposobiony sportowo, mama też uprawiała lekką atletykę. To miało duży wpływ na to, że wybrałem piłkę nożną.

Żona Joanna. - Kiedyś zgrupowania nie trwały 7-8 dni, tylko dwa-trzy tygodnie, jak nie obozy klubowe, to reprezentacyjne. Teraz te rozłąki są krótsze, ale żona po 30 latach małżeństwa już się przyzwyczaiła, że bywam gościem we własnym domu.

Dzieci. - Jestem jedynakiem, a ci są podobno egoistami. Chciałem mieć piątkę dzieci, nie udało się (śmiech), mam trójkę synów. Paweł ma 32 lata, ukończył Akademię Sztuk Pięknych; Daniel, 28 lat, pracuje w firmie IBM; najmłodszy Maxime ma 17 lat, urodził się we Francji, dobrze się uczy i jako jedyny jest w sporcie, uprawia floret, jest reprezentantem Polski.

O innym domowniku, psie Ikarze: - Mieliśmy wal teriera, żył 14 lat. Do tej pory nie mogę pogodzić się z tym, że go już nie ma. Przywiązuję się do rzeczy, a co dopiero do psa, który tak długo był z nami. Nie mogę się oswoić z tą myślą i trudno mi się zdecydować na kolejnego zwierzaka.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3