Tak wyglądają góry w Kujawsko-Pomorskiem. Moce nieczyste nad doliną Wisły

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Na stokach Diabelców koło Świecia nad Wisłą urządzono kładki i schody ułatwiające turystom poruszanie się w trudnym, iście górskim terenie.
Na stokach Diabelców koło Świecia nad Wisłą urządzono kładki i schody ułatwiające turystom poruszanie się w trudnym, iście górskim terenie. Marek Weckwerth
Kontynuujemy nasz co sobotni cykl „Góry, nasze góry” na Kujawach i Pomorzu. Nie są zbyt wysokie, ale na tyle duże, że zasługują na własne nazwy wzgórz, a nawet całych pasm górskich.

Są to zwykle – przypomnijmy - polodowcowe wzgórza usypane z piasków i kamieni siłami skandynawskiego lądolodu. W naszym regionie nie sięgają wyżej niż 206,2 metrów ponad poziom morza, tak jak w przypadku Góry Wolność koło Chojnic, ale i tak stanowią znaczącą kulminację w krajobrazie i zachęcają do wejścia na szczyt – nieco bliżej nieba.

W minioną sobotę opisaliśmy takie właśnie twory geologiczne, zaś dziś skupimy się na innych – wyrastających stromymi zboczami nad lewym brzegiem Wisły między Świeciem a Sartowicami (a to ok. 10 km).

Geneza ich powstania jest inna niż typowych wzgórz morenowych – tu ogromną rolę odegrała Wisła, która ok. 12 tysięcy lat temu po przedarciu się przez czoło lądolodu w okolicach dzisiejszego Fordonu i Ostromecka, wyżłobiła w wysoczyźnie ogromną rynnę znaną nam jako Dolina Dolnej Wisły.

Jej lewy brzeg jest szczególnie okazały (choć i prawy robi wrażenia i będziemy go jeszcze opisywać), bo nieprzebrane ilości wody, płynąc łukiem w prawo, drenowały szczególnie intensywnie ten właśnie brzeg – wschodnią krawędź Wysoczyzny Świeckiej. Całość tworzy niezwykły krajobraz, tyle malowniczy co demoniczny i dlatego postrzępionym pasmom wzgórz od Świecia do Sartowic nadano demoniczne nazwy.

Diabelce i Czarcia Kazalnica

Jeśli przejdziemy urwistymi nadwiślańskimi stokami ze Świecia nad Wisłą do Sartowic, a te noszą demoniczne nazwy i z perspektywy szerokiej rzeki przypominają góry, przeżyjesz przygodę niezwykłą.

To też może Cię zainteresować

W rzeczy samej – wystarczy też spojrzeć na mapę regionu, by zorientować się, że to najprawdziwsze góry, skoro tak są nazywane. W tym miejscu Wysoczyzna Świecka opada niezwykle stromo ku rzece, bo jej bystry nurt podmywa lewy brzeg, i z klifów ześlizgują się setki tysięcy ton piasku i żwiru, unoszone zaraz w drogę ku Bałtykowi.

Demoniczne nazwy noszą postrzępione wzgórza od Świecia po Sartowice, a dokładniej trzy pasma o nazwach gór. Pierwsze z nich znajduje się jeszcze w granicach Świecia nad Wisłą. Ten kto tam wstępuje, może poczuć się nieswojo – to Diabelce!

Na ich stokach wytyczono szlak turystyczny o iście górskim charakterze - z pomostami i kładkami ułatwiającymi przejście i poprawiającym bezpieczeństwo. N trasie do Sartowic jest 12 punktów dydaktycznych. Najlepszy widok – iście bajkowy – na lewobrzeżne stoki roztacza się z wieży dawnego zamku krzyżackiego. Dobrym punktem widokowym na dolinę Wisły jest ten zlokalizowany na zapleczu „Nowego Szpitala” i Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia.

Szlak prowadzi wzdłuż starorzecza Wdy, potem zakręca pod ostrym kątem i trawersuje zbocze. Najwyższym punktem Diabelców jest Czarcia Kazalnica (92 m.n.p.m.), która zawdzięcza nazwę diabłu nękającemu okolicznych mieszkańców i ukazującemu się na szczycie urwiska flisakom płynącym Wisłą. To oczywiście tylko legenda, ale w dawnych czasach, przynajmniej kilka wieków temu, gdy wiara w najprzeróżniejsze demony była znacznie większa niż dziś, zabobonni ludzie mogli widzieć na poszarpanych siłami natury wzgórzach jakieś postacie. Widywali więc niby to głoszącego kazanie mnicha w powiewnych szatach, niby to postać w skórze samego diabła złorzeczącego flisakom. Ponoć harcowały tam też czarownice. Tak czy inaczej najwyższy szczyt Diabelców ochrzczono Kazalnicą lub Diabelską Kazalnicą.

Na samej górze i na dzikich ścieżkach poniżej szczytu często można ujrzeć watahy dzików. Może i przed stuleciami były to dziki, które z oddala można wziąć za nieziemskie istoty.

Stoki Diabelców były wykorzystywane w wiekach XVII i XVIII przez bernardynów z pobliskiego Świecia do uprawy chmielu i winorośli. Chmiel rośnie tu zresztą dziko do dziś.

Gór Wiąskie

Te zapożyczyły nazwę od miejscowości Wiąg leżącej na północny wschód od Świecia przy kończonej na tym odcinku drogi ekspresowej S5 (centrum wsi położone jest po północnej stronie drogi).

Nazwa jest więc wyjątkiem pośród demonicznych wzgórz – Diabelców i Gór Czarcich - ale i Góry Wiąskie nie odbiegają charakterem od sąsiednich formacji. To także południowo- wschodni skraj Wysoczyzny Świeckiej i krainy etnograficznej - Kociewia.

Do końca II wojny światowej wieś zamieszkiwali głównie koloniści niemieccy i wtedy nosiła nazwę Jungen. Zachował się budynek dawnej ponad 100-letniej szkoły pruskiej. Najbardziej znanym mieszkańcem Jungen był urodzony tam w roku 1884 Oskar Loerke, późniejszy poeta ekspresjonizmu i tzw. realizmu magicznego. Zmarł w roku 1941 w Berlinie i tam został pochowany.

Wieś położona jest na wysoczyźnie – na płaskim terenie. O tym, że dała nazwę górom można się przekonać dopiero dochodząc do krawędzi wysoczyzny, gdzie jej stoki opadają ku dolinie Wisły, albo obserwując wzgórza płynąc z nurtem Wisły, jak przed wiekami flisacy.

To też może Cię zainteresować

U podnóża Gór Wiąskich nad brzegiem Wisły znajduje się prawdziwe uroczysko - dzikie, zalesione, ciemne. Wtulone w podmokłe zbocza tłoczą się kolonie osiągającego spore rozmiary skrzypu, a po starych drzewach wspina się bluszcz pospolity. Obie rośliny zachwycają intensywną zielenią przez cały rok. Ale i człowiek zapuścił tu korzenie – stara, opuszczona chata rybacka zajmuje niewielki taras zboczowy, w gąszczu zieleni kryją się ruiny innych domostw, studni, nawet stare słupy telegraficzne. Opodal jest zatoczka Filaretów i Filomatów, gdzie w pierwszej połowie XIX wieku, a więc podczas zaboru pruskiego, przybijały łodzie młodych polskich patriotów. Na brzegu czytano w tajemnicy przed wścibskimi uszami literaturę romantyczną.

Dalej zaczyna się północna część Basenu Grudziądzkiego – olbrzymia, przedzielona wstęgą Wisły, misa w terenie, którą utworzyły wody topniejącego przed tysiącami lat lodowca. Współczesna rzeka odsuwa się teraz od stromych stoków i turyści wędrujący szlakiem wchodzą na rozległe łąki. Ten fragment wędrówki w żaden sposób nie przypomina wcześniejszej, iście górskiej – czy to wysoko nad doliną czy też pod stromymi urwiskami. Teraz spaceruje się po równym terenie, spokojnie… Ale widoki wciąż zachwycają

Czarcimi Górami do Sartowic

Od wschodu wyraźną granicę Gór Wiąskich wyznacza Jar Czerwonej Wody – ogromna rozpadlina w Ziemi wyżłobiona przez maleńki obecnie strumień. Ten płynie z rezerwatu "Śnieżynka" leżącego za szosą gdańską (S5). Wejście kilkadziesiąt metrów z dna jaru na krawędź Czarcich Gór przypomina beskidzki szlak i wymaga sporo wysiłku.

Czarcie Góry to ostatnie wydatne i urwiste wzniesienie w pasie pomiędzy Świeciem a Sartowicami, choć w literaturze nazwa ta często obejmuje też całość wzgórz na tym 10-kilometrowym odcinku, a zatem także Diabelce i Wiąskie. Czarcie Góry zapożyczyły nazwę bezpośrednio od miejscowości Sartowice, jako że pierwotnie mówiono o niej Czartowice. W ludowych podaniach uważano ją za siedzibę diabłów.

Tu, już po ponownym wejściu na nadwiślańskie wzgórze, kończy się oznakowany 12 punktami od Świecia szlak dydaktyczny. Znajdzie tu Urwisko Krystyny, którego nazwa przypomina tragedię córki hrabiego Schwanenfelda - dawnego właściciela Sartowic - która zakochała się nieszczęśliwie w synu chłopa i rzuciła w otchłań. Opodal znajduje się stary cmentarz ewangelicki z częściowo zachowanymi nagrobkami, na którym spoczywają dawni mieszkańcy Sartowic.

Na terenie wsi znajdują się też inne ciekawe obiekty historyczne. Od XIII wieku na jednym z wyodrębnionych wzgórz znajdował się warowny gród pomorski. W nocy z 3 na 4 grudnia 1242 roku (w wigilię św. Barbary) gród został zdobyty i spalony przez niewielki oddział krzyżacki, który przeprawił się przez Wisłę z zamku w Starogrodzie. Krzyżacy skradli przechowywaną w grodowej kaplicy relikwię św. Barbary (była to cała czaszka). Na grodowym wzgórzu w roku 1850 zbudowano kościół pw. św. Barbary.

Od roku 1792 w Sartowicach wznosi się pałac o mocno zatartych poprzez przebudowy w latach 60. XX wieku cechach klasycystycznych. Całość otacza park krajobrazowy z przełomu XVIII i XIX stulecia. W parku zachowała się kaplica grobowa dawnych właścicieli pałacu.

* Atrakcje czarcich wzgórz nad Wisłą będzie można poznać uczestnicząc w wycieczce rowerowej organizowanej 28 sierpnia pod przewodnictwem Sławomira Grabowskiego. Trasa: Chełmno - Świecie - Wiąg - Sartowice - Świecie - Głogówko - Chełmno. Zbiórka na chełmińskim rynku przed ratuszem o godz. 10.30. Informacje i zapisy: Tadeusz Frymark, tel. 602 239 253, e-mail szlakitadeusza@gmail.com

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mundial 2022. Sonda przed meczem Polska-Francja

Materiał oryginalny: Tak wyglądają góry w Kujawsko-Pomorskiem. Moce nieczyste nad doliną Wisły - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie