„Szóstka” wcale nie na szóstkę. Jakie atuty pokaże dyrektorka VI LO? - Kronika bydgoska

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Co poza odpieraniem krytyki będzie miała do zaproponowania szefowa „Szóstki”?
Co poza odpieraniem krytyki będzie miała do zaproponowania szefowa „Szóstki”? archiwum PPG
Udostępnij:
Dyrektor takiej szkoły, jak „Szóstka” powinien być nie tylko kompetentnym administratorem, lecz także dobrym dyplomatą i psychologiem. Deklaracje w rodzaju „Jestem dumna z mojej szkoły!”, którą ostatnio złożyła dyrektor Burlińska, brzmią efektownie, lecz napięcia w szkole i wokół niej nie obniżą.

Chyba nikogo w Bydgoszczy nie trzeba przekonywać, że VI LO to szkoła specyficzna, i to od wielu lat. Kiedy w połowie lat 70. jako świeżo upieczony absolwent drugiej klasy liceum we Włocławku przeprowadzałem się do kompletnie obcej mi Bydgoszczy, podpytywałem pierwszych znajomków znad Brdy o to, jaką szkołę wybrać. W odpowiedzi usłyszałem. - Tak naprawdę liczą się tu dwie. Jak chcesz mieć fajne towarzystwo, to idź do „Jedynki”, a jak nie chcesz mieć towarzystwa, tylko wyniki, to idź do „Szóstki”.

Byłem wtedy nastolatkiem prowadzonym przez rodziców na długiej smyczy. Nie trzeba dodawać, którą szkołę wybrałem. Dopowiem tylko, że nie żałuję...

Patrząc na licealną rzeczywistość Bydgoszczy z dzisiejszej perspektywy, zauważam, że trochę się perspektywa zmieniła. Przede wszystkim do „Jedynki i „Szóstki” dołączyło kilka innych liceów, które mogą pochwalić się i niezłymi wynikami, i sympatyczną atmosferą. Niemniej rywalizacja pomiędzy „Jedynką” i „Szóstką” trwa. Ta pierwsza szkoła wciąż ma do zaoferowania specyficzną, „arystokratyczną” aurę, ta druga - nadal oferuje perspektywę kariery, przede wszystkim naukowej, w zamian za ciężkie, czteroletnie przeorywanie książek.

Racja, 81. miejsce w Polsce w ostatnim rankingu „Perspektyw” to wynik poniżej ambicji „Szóstki”. Niemniej wciąż jest to najwyższa lokata spośród bydgoskich liceów („Jedynka” była 201.). Podobnie zresztą jak wyniki tegorocznej matury. Przypomnę, że „Szóstka” ze średnią 70,37 proc. z polskiego, 86,2 proc. z matematyki i 95,7 proc. z angielskiego ustąpiła w regionie pola jedynie Liceum Uniwersyteckiemu w Toruniu.

No właśnie, Liceum Uniwersyteckiemu w Toruniu. Mam wrażenie, że sytuacja w Bydgoszczy byłaby bardziej klarowna, gdyby podobna szkoła powstała i u nas. Parę lat temu sporo się na ten temat mówiło i VI LO najczęściej wskazywano jako liceum, które najłatwiej byłoby przekształcić w szkołę pozostającą w ścisłej współpracy z bydgoskimi uczelniami. Pomysł upadł m.in. z tego powodu, że wymagał poważnych wydatków, na przykład na budowę internatu dla uczniów spoza Bydgoszczy i pewnie też spoza regionu, których taka swoista kuźnia naukowych czempionów przyciągałaby. Szkoda, że się nie udało. A skoro nie udało się wtedy, to tym bardziej nie uda się dziś, w czasach zaciskania pasa. Tego stanu rzeczy nie zmienią też pojedyncze inicjatywy obejmowania opieką poszczególnych klas w szkołach przez naukowców z różnych instytutów bydgoskich uczelni.

Siłą rzeczy zatem „Szóstka” pozostaje naszą namiastką liceum uniwersyteckiego z wszystkimi dobrymi i złymi elementami towarzyszącymi. Do tych ostatnich należy wyścig szczurów, surowe wymagania nauczycieli, wybujałe ambicje uczniów i często jeszcze bardziej wybujałe ambicje rodziców. Nie wszyscy to wytrzymują. Znam przypadki uczniów, których „Szóstka” psychicznie rozbiła, zanim zdecydowali się odejść. Doskonale znam osobę, która w wieku 38 lat jest dziś wybitnym naukowcem po habilitacji, pracującym na Zachodzie, a która zaczynała licealną naukę w „Szóstce”, lecz po pewnym czasie ze względu na atmosferę przeniosła się do „Jedynki”. I działo się to oczywiście na wiele lat przed tym, kiedy Wiesława Burlińska wygrała konkurs na dyrektora VI LO.

To wszystko nie zmienia faktu, że dyrektor takiej szkoły, jak „Szóstka” powinien być nie tylko kompetentnym administratorem, lecz także dobrym dyplomatą i psychologiem. Deklaracje w rodzaju „Jestem dumna z mojej szkoły!”, którą ostatnio złożyła dyrektor Burlińska, brzmią efektownie, lecz napięcia w szkole i wokół niej nie obniżą. Nie podejrzewam, by udało się tego dokonać za pośrednictwem mediów, zarówno tradycyjnych, jak i społecznościowych. Bardzo jestem ciekaw, co poza odpieraniem krytyki będzie miała do zaproponowania szefowa „Szóstki”.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Bitwa Warszawska 1920. Polacy chcieli być wolnym narodem

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pisaniem o tym, że Burlińska wygrała konkurs pan Reszka pisze tylko półprawdę zupełnie "Ukraińska Prawda" o bohaterstwie swoich i tchórzostwie ruskich. Burlińska dostała najwięcej osób nie dlatego, że powaliła na kolana członków komisji, ale dlatego, że członkowie komisji dostali polecenie głosowania na Burlińską. Członkowie komisji desygnowani przez miasto nie reprezentują siebie, tylko wiceprezydenta.
G
Gość
Burlińska ma obowiązek bycia dumną ze szkoły, ale szkoła nie jest dumna z Burlińskiej.
Więcej informacji na stronie głównej Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie