Starsze od "žWspółczesnej"

Starsze od "žWspółczesnej"

Joanna Tyka

Express Bydgoski

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Starsze od "žWspółczesnej"
Pierwsze polskie księgarnie powstały w Bydgoszczy jeszcze przed 1918, z czego dwie doczekały czasów II RP. Były ważnym świadectwem budzącego się życia umysłowego w naszym mieście.
Starsze od "žWspółczesnej"

Pierwsze polskie księgarnie powstały w Bydgoszczy jeszcze przed 1918, z czego dwie doczekały czasów II RP. Były ważnym świadectwem budzącego się życia umysłowego w naszym mieście.


Większość z nich upadła jeszcze przed wybuchem II wojny światowej.


Problemem były wysokie ceny książek.

Jak wspomina bydgoszczanka, Waleria Bukolt („Opowieści Bydgoskie” pod redakcją Walerii Drygałowej): - Na kupno książek nie starczało pieniędzy. A tyle książek leżało w witrynie polskiej księgarni Leona Posłusznego przy ulicy Niedźwiedziej. Potrafiłam stać przed nimi godzinami, starając się z tytułów odgadnąć treść.


Książki ukryte wśród cygar


Pierwsza polska księgarnia założona została jeszcze w XIX w. przez Tomasza Śniegockiego, byłego uczestnika powstania styczniowego, ale działała zaledwie kilka lat. Drugą z kolei była księgarnia prowadzona przez Franciszka Kiedrowskiego przy ul. Frydrychowskiej. Zachowany spis asortymentu pokazuje, że handel książkami nie przynosił dochodów. Na składzie u Kiedrowskiego przeważały różańce, artykuły piśmienne, kałamarze, etui do cygar, pocztówki z polskimi krajobrazami, wagi do listów, atrament, skarbonki i albumy do fotografii. Interes księgarski pojawił się tam z czysto patriotycznych pobudek.


Podobnie było w przypadku innych placówek otwartych wtedy w Bydgoszczy. Aleksander Modlibowski, współzałożyciel Księgarni Ludowej, zasłużył się jako powstaniec wielkopolski i zaangażowany patriotycznie nauczyciel. W jego wspomnieniach znajdziemy fragment dotyczący sytuacji z roku 1918: „Ponieważ jedyna istniejąca w Bydgoszczy księgarnia Leona Posłusznego nastawiona była raczej na dewocjonalia, założyłem wspólnie z siostrami Walerią i Heleną Księgarnię Ludową przy ulicy Batorego. Sprowadzałem polskie gazety, podręczniki szkolne z Warszawy, Krakowa i Poznania przez powstańczą linie bojową pod Rynarzewem”.


Bażańscy contra Bydgoska


Zdaniem Jerzego Derendy z TMMB, międzywojenni księgarze starali się trzymać na składzie różnorodny asortyment, zdając sobie sprawę z tego, że same książki nie przyniosą spodziewanego dochodu. - Z moich rozmów z ludźmi, którzy pamiętali tamte czasy, wynika, że nie było wtedy typowych księgarni - mówi. - Handlowano materiałami biurowymi i innymi przedmiotami, by jakoś się utrzymać. W dodatku książki były drogie. Ciekawostką może wydać się fakt, że niektórzy księgarze sprytnie bronili się przed konkurencją: Bażańscy przed rozpoczęciem roku szkolnego rozpoczynali akcję obdarowywania dzieci darmowymi kalendarzykami, by zachęcać je do przyjścia - opowiada Jerzy Derenda. - Stąd było u nich więcej młodzieży szkolnej niż w innych miejscach. - Na potwierdzenie tego, to właśnie u Bażańskich zakupiono podręczniki do szkoły dla małego Jerzego Sulimy-Kamińskiego, o czym pisarz wspomina w autobiograficznej powieści „Most Królowej Jadwigi”.


Księgarnia ta działała aż do wybuchu II światowej. Jeden z braci zginął podczas wojny. Drugi z nich rozpoczął po wojnie pracę w Domu Książki. - Pamiętam Bażańskiego jako jednego z kilku przedwojennych księgarzy, którzy wrócili do pracy - wspomina Wojciech Sobolewski, wieloletni zastępca dyrektora „Współczesnej”. - Wtedy potrzebne były umiejętności, a mało kto na tym się znał. Kiedyś mistrzowie szkolili młodych adeptów, po wojnie wszystko się zmieniło na niekorzyść tego fachu.


Księgarnia Braci Bażańskich mogła poszczycić się wspaniałą lokalizacją przy zbiegu trzech ulic: Pomorskiej, Gdańskiej i Dworcowej. Ale już w 1920 roku w równie atrakcyjnym miejscu przy placu Teatralnym pojawił się jej najgroźniejszy konkurent - Księgarnia Bydgoska. Jej późniejszy właściciel, Narcyz Gieryn, słynął z ogromnej przedsiębiorczości. Na półkach leżały tam niespotykane w innych miejscach książki, sprowadzone z Londynu, Paryża i Warszawy. Na ladzie rozłożone były zagraniczne czasopisma i żurnale mód. Stałymi bywalcami tego miejsca byli Leon Barciszewski, Leon Wyczółkowski i Witold Bełza.


Resztę zabrała władza ludu


W okresie Dwudziestolecia Międzywojennego w Bydgoszczy naliczyć można było 30 księgarń polskich i niemieckich, z czego trzecia część upadła na kilka lat przed wybuchem wojny. Powodem był trwający wówczas światowy kryzys gospodarczy.


Podczas wojny wszystkie księgarnie zamknięto, a wielu kupców aresztowano. Kilkoro z nich w porę uciekło z Bydgoszczy. Wśród nich Narcyz Gieryn, który powrócił w 1945 roku. W swoim dawnym miejscu sprzedawał nowości wydawnicze oraz pozycje ukryte podczas okupacji. Wkrótce potem władze ludowe oskarżyły go o gromadzenie nadmiernych zysków, co było podstawą aresztowania. W 1950 roku całe mienie Księgarni Bydgoskiej przekazano państwowemu Domowi Książki i punkt zamknięto. Dopiero od 2005 roku pod Savoyem znowu można kupić książki.

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Wideo