reklama

Ruszyć wyobraźnią

MZaktualizowano 
Mózg, jak wiadomo, ma dwie półkule. I gdyby chcieć je - czysto hipotetycznie - wypełnić zawartością przekazów medialnych, wyszłoby, że wyobraźnią Polaków władały w tych dniach dwa tematy. Rocznica katyńska i... piłka nożna.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/czarnowska_ewa.jpg" >Mózg, jak wiadomo, ma dwie półkule. I gdyby chcieć je - czysto hipotetycznie - wypełnić zawartością przekazów medialnych, wyszłoby, że wyobraźnią Polaków władały w tych dniach dwa tematy. Rocznica katyńska i... piłka nożna. Może brzmi to obrazoburczo i bluźnierczo, ale liczbą informacji i tematów czołowych (jak płat mózgu) takie właśnie zestawienie nam zafundowano. Felietonistę z eksponowania tej tezy tłumaczy zaś tylko to, że nikt tu nie zachował się stosownie poważnie. Jak wcześniej medalistów siatkarzy, tak teraz okrągłą 70. rocznicę napaści Sowietów na Polskę i tragiczne tego konsekwencje usiłowali sobie wydzierać rządzący i opozycjoniści, wciągając w to (i dzieląc) nawet przedstawicieli Rodziny Katyńskiej. Stąd żałosne telewizyjne obrazki, przedstawiające biegnącego korytarzem sejmowym posła zza miedzy Girzyńskiego, podnoszącego do oczu posła Niesiołowskiego pewne dokumenty (w tych papierach było napisane, że kiedyś dla senatora Niesiołowskiego mord katyński nie był zbrodnią wojenną a ludobójstwem, a teraz jest inaczej). Stąd żenujący wyścig do tego, kto będzie autorem słuszniejszego apelu o potępienie i wskazanie winnych tej tragedii.

<!** reklama>Niewesoło bawiące się nami towarzystwo doprowadziło do tego, że niewielu ludzi było w stanie słuchać jeszcze czegokolwiek o Katyniu i rocznicy września ’39. A kiedy już znalazło się kanał, na którym o tym nie mówiono, innym korytarzem (a może raczej hallem, bo rzecz się toczyła w hotelu „Sheraton”) biegł równie jak poseł Girzyński niewysoki prezes PZPN (były piłkarz, były senator). Jak poseł Niesiołowski przed posłem Girzyńskim uciekający przed dziennikarzami żądnymi odpowiedzi, jak głębokie może być dno polskiej piłki (utopionej zresztą na dnie kieliszka - jeśli znowu wierzyć temu, o czym ostatnio trąbią bez przerwy media). Żurnaliści wlewają nam jeszcze do głowy zasadniczną wątpliwość - czy gorszy (bo przecież w lepszego nikt nie wierzy) będzie nowy selekcjoner kadry narodowej tutejszy czy znów zagraniczny. Tymczasowo padło na bydgoszczanina, Stefana Majewskiego, o którym (przez lokalną lojalność) nie powinno się pisać źle. Naszemu krajanowi nie powinno się też wieść źle, zważywszy, że przez najbliższe lata nasza reprezentacja będzie grała o... nic.

Pod większą presją byli koszykarze rosyjscy, których na polskich mistrzostwach Europy śledziło czujne oko wicepremiera Iwanowa. Nie był to chyba wzrok dostatecznie groźny, bo Rosjanie już nie obronią mistrzowskiego tytułu. Oczy odmówiły też chyba posłuszeństwa nie tylko rzucającym do kosza. Niektórzy w ogóle przeoczyli obecność premiera naszego potężnego sąsiada, zapalonego kibica basketu, który podróżował sobie po naszym kraju niemal incognito. Tak przynajmniej było w Bydgoszczy, gdzie - jak przekonują służby wojewody, przedstawiciela rządu na naszym terenie - Iwanow bardzo podkreślał swoją prywatność. Strzegło go, co prawda, 15 ochroniarzy, ale można go było nie zauważyć. Prezydent Bydgoszczy dostrzegł go przypadkiem i w ostatniej chwili, podczas kurtuazyjnego spotkania w „łuczniczkowym” sektorze VIP. Wojewodzie się to nie udało, bo od basketu woli... żużel. Czujniejsze były ponoć tuzy polskiego biznesu, które nad mecze polskiej kadry rozgrywane w Łodzi wybrały spotkania drużyny ze Wschodu, odbywające się przy pustawych trybunach w naszym mieście. Może więc, bezwiednie, okazaliśmy się gospodarzami bardzo dyskretnymi, co mogło się premierowi z zagranicy podobać. Niewykluczone więc, że zachowa on sobie Bydgoszcz w dobrej pamięci. I o to miało chodzić?

Wszystkie te sprawy bledną jednak przy tragedii, która wydarzyła się wczoraj w Rudzie Śląskiej. Dramatu, który sprowadza do właściwego poziomu wszystkie gierki. Wypada jednak mieć tylko nadzieję, że po historii katyńskiej i sporcie śmierć górników nie stanie się kolejną pożywką dla trybunów nie tyle niskiego wzrostu, co małej wyobraźni.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3