Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Przestępca w domu, ale na smyczy

Piotr Schutta
Piotr Schutta
- Głupota i stracony czas. Niepotrzebnie tu siedzę - 53-letni Beniamin spogląda tęsknie w stronę zakratowanego okna. Poddałby się każdemu eksperymentowi, byle opuścić więzienie. Mówi, że elektroniczna obroża bardzo by mu pasowała.

- Głupota i stracony czas. Niepotrzebnie tu siedzę - 53-letni Beniamin spogląda tęsknie w stronę zakratowanego okna. Poddałby się każdemu eksperymentowi, byle opuścić więzienie. Mówi, że elektroniczna obroża bardzo by mu pasowała.

<!** Image 2 align=right alt="Image 37538" sub="Waldemar Woźniak trafił do więzienia na 3 miesiące, bo jest notorycznym piratem drogowym. Trzy razy łapany był na jeździe rowerem po pijanemu. Za rok tacy jak on, być może, nie będą już osadzani w zakładach karnych.">Wąsaty, chudy. Ma eleganckie buty, materiałowe spodnie w kancik i koszulę z kołnierzykiem. Do niedawna prowadził w Niemczech małą firmę budowlaną, teraz do łaźni i na spacer wychodzi wtedy, gdy mu pozwolą. Mówi, że cierpi na niedosłuch i że dokucza mu bolesna narośl na karku. W więzieniu jest pierwszy raz w życiu. Trafił tu na 6 miesięcy za jazdę po pijanemu. W lutym ma wyjść na wolność. Siedzi z młodymi przestępcami, dla których mógłby być ojcem. Mimo że cele na jego oddziale otwarte są przez cały dzień, na korytarz prawie nie wychodzi. Zamknął się w sobie. To jego sposób na przetrwanie.

- W ogóle się nie wynurzam. Leżę i czytam - opowiada.

W polskich więzieniach jest kilkanaście tysięcy takich jak on. Bo nie płacili alimentów albo nie spłacali kredytów, bo ukradli coś drobnego, złapano ich na rowerze lub w samochodzie, kiedy byli po kilku piwach. Mogliby nie trafić za kraty, gdyby zapłacili grzywnę albo wywiązali się z prac społecznych nałożonych im przez sąd. Ale tak się nie stało, więc znaleźli się tu. Jedni tylko na 3 miesiące, inni na pół roku.

Siedzą w zatłoczonych celach pośród kryminalistów, którzy nimi pogardzają. Przez całe dnie gapią się w telewizor albo w sufit i liczą dni do wyjścia. Niektórzy z nich są w podeszłym wieku, zdarzają się niepełnosprawni. Niedołężni, schorowani i zestresowani nie są w stanie odnaleźć się w więziennych realiach.

Dla kogo bransoletka?

To właśnie dla nich ma być SDE - system dozoru elektronicznego skazanych odbywających karę poza więzieniem. Jak zapowiada ministerstwo sprawiedliwości, program ma ruszyć w przyszłym roku. Gotowy jest już projekt ustawy i przepisy wykonawcze.

<!** Image 3 align=left alt="Image 37538" sub="Ta niewinnie wyglądająca bransoletka to nadajnik do monitoringu skazanych, używany w Wielkiej Brytanii.">Na początek monitoringiem zostanie objęta grupa 3 tysięcy osób skazanych na kary do 6 miesięcy pozbawienia wolności lub rok (pod warunkiem, że do końca nie zostało im więcej niż pół roku) oraz ci, którym wymierzono zastępczą karę więzienia. Większość z nich to kierowcy i rowerzyści przyłapani na jeździe pod wpływem alkoholu.

51-letni Waldemar Woźniak jeździł po „pijaku” na rowerze. Wpadł trzy razy. Skazano go na prace publiczne - 160 godzin. Do pracy się nie zgłosił, więc policja zgłosiła się po niego. Osadzono go na 3 miesiące. Jest po zawale, ma niesprawną dłoń, padaczkę i głównie leży na więziennym łóżku.

Daniel ma 21 lat i siedzi za grzywnę, której nie zapłacił - 3,3 tys. zł. Zżera go tęsknota i złość, że z powodu głupiego aktu wandalizmu trafił do więzienia.

Gdyby rządowy program obowiązywał dzisiaj, jeden i drugi skazany miałby szansę się do niego zakwalifikować. Zamiast leżeć bezczynnie na więziennej pryczy mógłby w miarę normalnie funkcjonować w warunkach wolnościowych. Na jego nadgarstku lub kostce u nogi założono by jedynie bransoletkę nadajnik, a w miejscu zamieszkania mężczyzny zostałby zamontowany odbiornik rejestrujący sygnały z bransoletki.

Skazany musiałby uzgodnić z sędzią penitencjarnym harmonogram swoich codziennych zajęć i ściśle się go trzymać. Od czasu do czasu byłby rozliczany przez kuratora sądowego, który, podobnie jak sędzia, miałby w swoim odpowiednio zabezpieczonym pokoju służbowym komputer rejestrujący pracę odbiornika. Mówiąc krótko - skazany byłby w areszcie domowym pod ścisłą kontrolą kuratora i sędziego. Mógłby chodzić do pracy, do kościoła, na spacer z dzieckiem, ale musiałby się meldować w domu o określonych godzinach.

Gdyby dodatkowo sąd nałożył na niego zakaz zbliżania się do określonych osób lub miejsc, również to byłoby monitorowane przez system dzięki odpowiedniemu rozmieszczeniu urządzeń odbiorczych.

- Podobne systemy funkcjonują z powodzeniem w kilku krajach i my też musimy wsiąść do tego pociągu, jeśli nie chcemy zostać w jaskini więziennej - mówi obrazowo o warunkach panujących w polskich zakładach karnych i aresztach Paweł Moczydłowski, były szef resortu więziennictwa.

Zbyt droga izolacja

A warunki są dramatyczne. We wrześniu tego roku zamkniętych było w Polsce prawie 88 tysięcy ludzi, a zgodnie z normami, powinno ich przebywać w celach o 16 tysięcy mniej. Ciasnota za kratą to nie wszystko. Tłoczno zrobiło się w ostatnich kilku latach także pod więzienną bramą. Na osadzenie czeka w tej chwili prawie 40 tysięcy skazanych. Dla większości z nich termin osadzenia już minął. Prawie połowa to sprawcy drobnych przestępstw. Co roku za czyny mniejszej wagi nasze sądy skazują ok. 20 tysięcy ludzi na krótkie kary więzienia, ale tylko garstka trafia do zakładów karnych, bo nie ma miejsc.

<!** Image 4 align=right alt="Image 37541" sub="21-letni Daniel (z lewej) i 51-letni Waldemar. W więzieniu nie pracują. Utrzymanie każdego z nich kosztuje podatników ok. 1500 zł miesięcznie.">- Takie systemy to przyszłość więziennictwa. Skazujemy ludzi na izolację, a potem chcemy, by dobrze funkcjonowali w społeczeństwie. Jak mają się tego nauczyć za kratami, w warunkach, gdzie społeczeństwa nie ma? To jest jak nauka pływania w basenie bez wody - dodaje Paweł Moczydłowski.

Przeludnienie w więzieniach to tylko jeden z problemów. Inne są równie poważne, choć mniej znane. Na ponad 150 jednostek penitencjarnych w Polsce, blisko 40 znajduje się w budynkach postawionych po II wojnie światowej. Reszta, czyli większość, to zabytki pochodzące nawet z XIII wieku (zakład dla recydywistów w Koronowie) - głównie są to dawne obozy jenieckie i klasztory.

Miesięczne utrzymanie osadzonego kosztuje w nich ok. 1500 zł, co jest niemałą kwotą i powoduje, że pod koniec każdego roku dyrektorzy zakładów walczą z długami.

Nie tylko pochwały

Dozór elektroniczny ma być odpowiedzią na wszystkie te bolączki. Przy jego wdrażaniu zostaną zapewne wykorzystane doświadczenia krajów, w których monitoring jest stosowany - Wielkiej Brytanii, Szwecji, Holandii, Francji i Belgii. Wszędzie tam potwierdza się jego opłacalność. W Wielkiej Brytanii wyliczono, że monitoring taki jest o 45 proc. tańszy niż trzymanie przestępcy w więzieniu. Eksperci ministerstwa sprawiedliwości obliczają, że w Polsce prowadzenie skazanego w SDE ma kosztować miesięcznie ok. 750 złotych.

<!** reklama left>- To rozwiązanie może się sprawdzić zwłaszcza w przypadku kobiet odsiadujących krótkie kary za niepłacenie alimentów i długi kredytowe, czasem tak niskie, że budzą zdziwienie - mówi Helena Reczek, rzeczniczka zakładu karnego dla kobiet w Grudziądzu. - Nie pochodzą z rodzin patologicznych, rokują dobrze. Zamiast siedzieć w zakładzie, lepiej, żeby były w domu z dziećmi.

Jak na razie, projekt ministerstwa zbiera prawie same pochwały. Są jednak i wątpliwości, głównie natury technicznej.

- Kiedy pomyślę o naszych policyjnych komisariatach, w których tłucze się jeszcze na maszynach do pisania, to boję się, że wkładamy elegancki cylinder na rozczochraną łepetynę - mówi prof. Marian Filar, karnista z UMK w Toruniu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3