Pierwsza idzie ręka

Piotr Schutta
Piotr Schutta
- Nie można być miękkim - Marika uśmiecha się uroczo i lewą dłonią poprawia kosmyk ciemnych włosów. Na prawej ma skórzaną rękawicę chroniącą przed uderzeniami klingą. Co prawda nie doznała jeszcze poważnej kontuzji, ale wszystko może się zdarzyć. Taki jest floret. Sport dla twardych dziewcząt.

- Nie można być miękkim - Marika uśmiecha się uroczo i lewą dłonią poprawia kosmyk ciemnych włosów. Na prawej ma skórzaną rękawicę chroniącą przed uderzeniami klingą. Co prawda nie doznała jeszcze poważnej kontuzji, ale wszystko może się zdarzyć. Taki jest floret. Sport dla twardych dziewcząt.

Zobacz zdjęcia »

Ci, którzy wiedzą, o co chodzi, twierdzą, że szermierka zaczyna się od głowy. To głowa podpowiada, kiedy wykonać natarcie sunięciem, kiedy zaryzykować rzut, a kiedy ustawić zasłonę i odpowiedzieć prostym pchnięciem. To

szare komórki

przypominają, że ręka szermierza zawsze wychodzi pierwsza i że przeciwnik właśnie się odsłonił, bo wyszedł nogami. Jasne, że wszystko można wytrenować. Zwinność, szybkość, siłę. Poza jednym - sprytem.

<!** reklama>Hala toruńskiego klubu Budowlani. Czwartek, wieczór. Dziewięć profesjonalnych plansz do walki, zegary do punktacji trafień, lustra, sporo przestrzeni. Jeden z najlepszych obiektów szermierczych w Polsce. Walkę białą bronią uprawia się tu nieprzerwanie od ponad 50 lat.

Na skraju jednej z plansz ustawia się krępy mężczyzna w czarnym plastronie obszytym skórą na brzuchu i klatce piersiowej. Na twarzy ma maskę (spod siatki widać tylko zarys okularów). To Andrzej Borkowski, jeden z pierwszych zawodników klubu, dziś trener. Naprzeciwko staje filigranowa dziesięciolatka. Ma na imię Zuzia. Trenuje od dwóch lat. Dlaczego? Bo się jej spodobało. A co najbardziej? Walki oczywiście. Dziewczynka nie ma na sobie szermierczego stroju tylko różową koszulkę i dresowe spodnie. Ma za to maskę i floret. Będzie lekcja indywidualna, czyli to, na co trenerom zawsze brakuje czasu, a co chcieliby wykonywać jak najczęściej.

- Zasłona i przeciwnatarcie. Tak, tak, spokojnie. I jeszcze raz. Zasłona czwarta, przeciwszósta i odpowiedź. Dobrze, tak - Borkowski ustawia nadgarstek Zuzi i jeszcze raz. Powtórzenia to klucz do sukcesu. Układy ćwiczone indywidualnie, z trenerem i w parach z innymi zawodniczkami. Aż do zmęczenia, setki razy. Wypady, zasłony, natarcia, zagrania taktyczne. Początkujące tego nie znoszą, zaawansowane zawodniczki w tym się lubują.

Sandra Sulik zdejmuje maskę, spod której wypadają blond włosy. Ukazuje się twarz pełna uroku i werwy. Zaczęła trenować w wieku 6 lat, dziś ma czternaście i wygrywa z dużo starszymi od siebie. Jej

ulubiona zasłona

to czwarta, specjalność w ataku, to rzut, dość ryzykowne zagranie, które najlepiej opisuje jej prawdziwy charakter. Zwinna, zadziorna, obdarzona znakomitym wyczuciem momentu trafienia. Trenerzy mówią, że potrafi nie wiadomo kiedy wykonać wyminięcie i zejście pod rękę przeciwniczki, zakończone ważnym trafieniem. Rok temu wygrała dziewięć turniejów pod rząd. Dodatkowym jej atutem jest leworęczność.

- Tak się mówi o wielu dyscyplinach, że leworęczny ma większe szanse. Ale szermierka to taki specyficzny sport, w którym szansę ma właściwie każdy. Wysoki i niski, choleryk i flegmatyk, ten z długą ręką, ale i ten z krótką - przekonuje były drużynowy mistrz Europy do lat 20 we florecie, Aleksander Borkowski. Trenuje w Toruniu kwiat polskiego floretu. Od pięciu lat jego dziewczyny wygrywają z najlepszymi w Polsce i za granicą, stanowią trzon juniorskiej reprezentacji kraju i pchają się do kadry seniorek, budząc tam uznanie i respekt.

Wolne walki. W parze z Sandrą ćwiczy starsza o 4 lata Patrycja Sarnowska. Uzdolniona 18-latka z Bydgoszczy, wielokrotna medalistka Mistrzostw Polski postanowiła postawić wszystko na szermierkę i przeniosła się do Torunia (zaczynała w sekcji przy MDK nr 5 w bydgoskim Fordonie). Uczy się w jednym z toruńskich liceów. Jej najbliższe sportowe plany - dostać się do kadry i pojechać

na Mistrzostwa Europy

w listopadzie.

Pary się zmieniają. Sandra dostaje inną zawodniczkę i nie zostawia jej żadnego pola manewru. Bez respektu od razu narzuca swój ofensywny styl i kłuje tępo zakończoną puntą floretu. Ale przeciwniczce nic się nie może stać. Twarz ochrania maska, a ręce, nogi i korpus opina biały strój z grubego i twardego kewlaru (robi się z niego kombinezony dla żużlowców i kamizelki kuloodporne). Kompletne wyposażenie profesjonalnej juniorki to wydatek około 3000 zł (większość kosztów pokrywają rodzice).

- Muszę być blisko przeciwniczki i wyczuć taki moment, kiedy ona się zagapi, żebym mogła trafić bez zasłony - tuż po walce dziewczyna tłumaczy na gorąco swoją ulubioną formę ataku. Ma czerwone policzki, po twarzy spływają krople potu.

Bojowość i nieustępliwość są na planszy ważne. Ale - jak mawiają doświadczeni w tym sporcie - agresja i odwaga to jeszcze nie wszystko. Nie wystarczy wystawić floret przed siebie i lecieć na przeciwnika. - Na planszy zawodnik zostaje sam na sam z przeciwnikiem. Myśl przeciw myśli, ruch przeciw ruchowi. Decyduje nie tylko szybkość, ale i sprawność myślenia, lepiej przygotowana akcja, lepsze manewrowanie po planszy, szukanie różnych rozwiązań taktycznych - wyjaśnia Andrzej Borkowski, tłumacząc jednocześnie fenomen szermierki, którą uważa się za domenę ludzi myślących. Mówi się wręcz, że szermierka uczy życia i ten, kto zetknął się z nią na poziomie zawodniczym, na pewno

sobie w życiu poradzi.

- Coś w tym jest. Szermierka to zwycięstwa, ale też porażki. Nie jest tak, że zawodnik przegrał jedną walkę czy turniej i koniec. Wraca do klubu, trenuje jeszcze ciężej i walczy dalej. Potem w dorosłym życiu to się przydaje. Człowiek nie poddaje się byle problemowi - mówi trener.

Przedturniejowe emocje potrafią rozłożyć na łopatki nawet najlepiej przygotowaną florecistkę. Czasem z ich powodu wielomiesięczny trening idzie na marne. Nie chodzi tu wcale o obawę przed rywalką ani tremę związaną z występem przed publicznością. Najgorszy jest podobno strach przed przegraną. Trzeba go wyciszyć. Jedne dziewczyny zabijają stres rozmową, inne się śmieją i żartują, wiele zakłada słuchawki i ładuje się energetyczną muzyką pop. - Mówię sobie, że moja najbliższa przeciwniczka jest najsłabszą osobą na zawodach. Powtarzam jedno zdanie: Jesteś słabsza, jesteś słabsza - mówi Marika Chrzanowska, skończyła 14 lat, ale startuje w zawodach do lat 17 i 20 i wygrywa ze starszymi. Mierzyła się już nawet z seniorkami i schodziła z planszy jako pogromczyni. Z kadrą juniorek młodszych zdobyła w drużynie brązowy medal na ostatnich Mistrzostwach Europy. Jej tropem idzie młodsza o dwa lata siostra Julia. Też kandydatka do kadry i przyszła mistrzyni.- Ja się jeszcze bardziej stresuję. Jestem jedną z lepszych, a przegrać mogę - przyznaje Julia.

- Noooo! Niektórzy tego nie wytrzymują. Naprawdę - kiwa głową Marika. - Ale trzeba iść i wygrać. Nie dać się. Bo jak się przegra ze słabszą, to się czasem śmieją - dodaje.

Martyna Jelińska (18 lat), licealistka z Torunia, zna już smak dużego zwycięstwa. Brązowa medalistka Mistrzostw Świata juniorów (w drużynie z Emilią Rygielską oraz siostrami Martą i Hanna Łyczbińskimi - wszystkie są wychowankami TKS-T Budowlani Toruń) i Pucharu Polski seniorów. Właśnie wróciła ze zgrupowania dorosłej reprezentacji kraju. Pod koniec czerwca czeka ją

poważna próba

- Mistrzostwa Polski seniorów. - Chciałabym się przebić do tej trójki - nie ukrywa śmiałych planów. - Deprymuje mnie jeszcze doświadczenie starszych dziewczyn, ale jakoś się udaje - dodaje skromnie. Jej patent na stres: śmiech i muzyka Beyoncé w słuchawkach.

Podbydgoski Fordon. Minęła 18.00. Niewielka salka w domu kultury przy ul. Krysiewiczowej 8 wypełnia się zawodniczkami. Warunki dużo skromniejsze niż w Toruniu, ale w powietrzu ta sama sportowa pasja i duch walki. Plansze wymalowane są na parkiecie, wisi profesjonalny zegar, jest ściana luster. Wystarczy, by trenować i osiągać wyniki.

Dominika Sieńska, srebro w szpadzie na Mistrzostwach Województwa do lat 15, na planszę trafiła za sprawą kuzynki. Dla szpady i floretu rozstała się z pływaniem. Ma 14 lat, trenuje od czterech, jest wysoka, silna i szybka, ale jej ulubiony styl walki wcale nie polega na otwartej ofensywie. - Dosia lubi podpuścić przeciwniczkę, wciągnąć w pułapkę i z zasłony przejść do przeciwnatarcia - zdradza instruktor szermierki Przemysław Bździuła, który od ponad roku prowadzi tu zajęcia dla zaawansowanych.

- Podbicie i rzut. Hop! Szybciej Olga! - poucza w czasie indywidualnej lekcji.

Olga Burlikowska ma 11 lat i jest jednym z odkryć i nadziei sekcji. Małomówna, skromna. Woli walczyć niż opowiadać o szermierce. Na razie trudno jej w województwie znaleźć godne rywalki wśród rówieśniczek. Już trzykrotnie stała na najwyższym podium zawodów ogólnopolskich, a to dopiero poczatek sezonu.

- Karolina i Natalia Siwek, Zuzanna Ropiak, Sylwia Łuczak, Malwina Walkowska - wylicza trener. - Trzon naszej sekcji to dziewczęta. To one głównie pracują na wynik sportowy klubu. Widać u nich głód sukcesu i wolę walki. Są zdyscyplinowane, odporne psychicznie i zacięte. Na planszy zawsze starają się dać z siebie wszystko, bo chłopcy czasem odpuszczają - mówi Przemysław Bździuła i ma na to swoją teorię. - Chyba nam mężczyźni niewieścieją.

W regionie

Na planszach

Sekcja szermiercza w toruńskim TKS-T Budowlani istnieje od 1954 r. W latach 1962 - 1967 nie działała z braku finansów. Wychowankowie sekcji zdobyli około 100 medali na mistrzostwach Polski, Europy i świata. Specjalność klubu to praca z dziećmi i młodzieżą. Konkurencja: floret. Sekcja zatrudnia 5 szkoleniowców.

Zajęcia z szermierki w MDK nr 5 w bydgoskim Fordonie odbywają się od 2000 r. Sztuki fechtunku uczy się tu około 30 dzieci. Zajęcia prowadzi dwoje trenerów. Ich wychowankowie (zwłaszcza dziewczęta) zaczynają się liczyć na wojewódzkich i ogólnopolskich planszach.

Szermierka

Punta w polu

Uważana za elitarną, szermierka jest jedną z czterech dyscyplin, które od początku, czyli od 1896 r. znajdują się w programie nowożytnych igrzysk olimpijskich (kobiety od 1924 r.). Uprawiana jest w trzech konkurencjach - szpadzie, szabli i florecie - różniących się budową broni i polami trafienia (w szpadzie całe ciało, w szabli od pasa w górę, we florecie tylko tułów). Ważne trafienia wyświetlane są na specjalnym zegarze, do którego systemem przewodów podłączona jest broń zawodników. W szpadzie trafienie zalicza się temu zawodnikowi, który zada je pierwszy (lub obu, gdy nastąpi to równocześnie). W szabli i florecie nie jest to już takie proste, ponieważ obowiązują tu zasady umowne, czyli tzw. konwencja.

Floret to broń kolna (dł. 110 cm), ciosy zadaje się pchnięciem. Koniec klingi, tzw. puntę należy umieścić w polu trafienia. Konwencja ustala pierwszeństwo jednych akcji przed innymi. Przy trafieniach jednoczesnych punkt przyznaje się temu zawodnikowi, który wykona akcję uprzywilejowaną. Pojedynek odbywa się na planszy o wymiarach 14 m na 1,5-2 m, w trzech 3-minutowych starciach lub do 15 trafienia.

Szermierkę mogą uprawiać już 7-latki, choć coraz powszechniej wprowadza się zabawowe zajęcia dla 6-latków. Im wcześniej się zacznie, tym większe są szanse na sukces w sporcie seniorskim.

 

Zobacz galerię: Pierwsza idzie ręka

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie