Nieszczęście, które kole w oczy

Piotr Schutta
Piotr Schutta
Jeszcze niedawno byli „biednymi pogorzelcami”. Współczuła im i pomagała cała okolica. Dziś ludzie mają do nich pretensje, że za mało okazali wdzięczności. A rodzina, która ich wzięła pod dach, żałuje swojej spontaniczności.

Jeszcze niedawno byli „biednymi pogorzelcami”. Współczuła im i pomagała cała okolica. Dziś ludzie mają do nich pretensje, że za mało okazali wdzięczności. A rodzina, która ich wzięła pod dach, żałuje swojej spontaniczności.

<!** Image 2 align=right alt="Image 35285" sub="Na miejscu pogorzeliska od miesiąca stoją ściany nowego domu. Mieczysław Mandzi zaczął budować, ale w Bożenkowie ludzie kręcą głowami, że robota zbyt wolno postępuje. - Nie da rady szybciej - broni się mężczyzna.">- To była wspaniała pomoc - przyznaje proboszcz parafii w Maksymilianowie. Pamięta, że podczas kolekty zebrano w kościele ok. 1500 złotych. Ksiądz prosi jednak, by go nie cytowano. Nie chce komentować tego, co dzieje się z pogorzelcami obecnie. - To delikatna sprawa. Cokolwiek powiem, może zostać źle odebrane.

- Ludzie chyba zaczęli im zazdrościć tej pomocy, która płynęła ze wszystkich stron. A przecież to była kropla w morzu. I na pewno nie została zmarnowana - bronią pogorzelców pracownicy socjalni z Osielska.

Ale wieś wie swoje: - Niech nie myślą, że im wszystko wolno - mówią ludzie. Wszystko kłuje ich w oczy. To, że pogorzelcy jeszcze się nie odbudowali tylko siedzą u brata. Że ich syn zmienia samochody. Że mają komórki. Że pozaciągali pożyczki. Że tyle wszystkiego dostali...

- Słowo „dziękuję” z ich strony nie padło - podkreśla mieszkaniec okolicy, uważany za autorytet moralny. Prosi oczywiście, by nie ujawniać jego nazwiska.

Wójt wzdycha ciężko

Luty 2005 roku, wieś Bożenkowo. Dom rodziny Mandzi staje w ogniu. Stefania Mandzi wybiega na podwórze tak jak stoi, w roboczej odzieży i starych kapciach. Chwilę później wali się strop, a pod nim zostaje dorobek życia sześcioosobowej niezamożnej rodziny: meble, telewizor, lodówka, pralka. Idą z dymem ubrania, pościele, książki i dziecięce maskotki. Jedyne, co udaje się ocalić z pożogi to książeczka do nabożeństwa i pies Perełka.

Tragedia mobilizuje całą okolicę. Sklepikarze przekazują żywność, mieszkańcy zbierają pieniądze i dary rzeczowe, Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej już na drugi dzień wypłaca poszkodowanym 1500 złotych zasiłku celowego. Dzięki mediom, angażują się firmy i instytucje z Bydgoszczy. Ale najważniejszego wsparcia udziela Zbigniew Mandzi, brat spalonego Mieczysława. Mężczyzna oferuje pogorzelcom trzypokojowe mieszkanie w swoim domu. Mieszkanie ma osobne wejście i od lat stoi puste. Decyzja o przeprowadzce zapada w obecności wójta, który proponuje co prawda kwaterunek w gminnej świetlicy, ale widząc zaangażowanie brata nie naciska.

Dziś Wojciech Sypniewski, wójt gminy Osielsko, wzdycha ciężko. Zbigniew i Mieczysław już u niego byli. Jeden skarżył na drugiego.

- Nie chcę wchodzić z buciorami w czyjeś życie. Nie wiem, która strona ma rację. Można w głowę od tego dostać - mówi wójt.

- Brat bratu grozi spaleniem. Tam może dojść do tragedii - opowiadają ludzie we wsi.

Żałują, że się zlitowali

- Relacje między braćmi są coraz gorsze. Zbigniew najpierw udzielił im schronienia, a teraz sieje terror. Wydziela wodę, grozi, jest wulgarny - mówi jeden z członków rodziny mieszkający w Koronowie.

- Myśmy się tutaj nie pchali - Stefania Mandzi ma łzy w oczach, jej mąż Mieczysław jest zrezygnowany. - Tu nie da się żyć. Nikt nie może nas odwiedzać, bo zaraz lecą wyzwiska - dodają i wyliczają. Zbigniew przejechał psa. Zakręca wodę. Nawet przy policjantach prowokował Mieczysława do bójki. Babcię wyzywał od staruch.

<!** reklama left>- Ciężko się z wujkiem żyje - kiwa głową Ewa, nastoletnia bratanica Zbigniewa. To jej psa przejechał wujek. - Zapłacił za weterynarza, ale powiedział, że psa nie powinno tu być, bo to jego podwórko - dodaje dziewczyna i co rusz spogląda na ścianę, za którą jest mieszkanie wujostwa. Ma wrażenie, że wujek i ciocia podsłuchują.

Zbigniew i Hanna siedzą po drugiej stronie ściany, w swojej kuchni. Żałują, że się zlitowali.

- Wójt nam mówił: „Nie bierzta ich, niech idą na świetlicę”. Ale człowiekowi się żal zrobiło. A teraz się panoszą - mówi Zbigniew. Jest po zawale serca. Nie może się denerwować, ale trudno mu zachować spokój, kiedy patrzy na brata Mieczysława i jego rodzinę. A patrzy uważnie. Ma masę zastrzeżeń.

- Gmina im tyle pieniędzy i materiałów dała, że już dawno powinni się wybudować. A oni co? Tylko samochody zmieniają. Niby biedni, a się rozjeżdżają. Po bułki do Osielska, po kefirki do Bydgoszczy, po chleb do Koronowa. A mebli to tyle dostali, że później nimi palili. A lodówków to aż sześć na złom wywieźli, w tym dwie moje. A babcia to przez pół roku tu mieszkała - ciągnie litanię Zbigniew Mandzi. Wie, ile każdy samochód kosztował. Wie, kto w rodzinie brata ma komórkę i jakie kto spłaca kredyty. Swoją wiedzę rozsiewa po całej wsi.

- Słoik ogórków od nas dostali, to jeszcze wybrzydzali, że niedobre - dodaje jego żona Hanna.

- Zaczęło się psuć chyba od wiosny tego roku. Nerwy mam całkiem zszargane - mówi Stefania i nie wie już, jak się bronić przed gadatliwym Zbigniewem. - Boże, co ten człowiek opowiada. Nie paliliśmy żadnymi meblami. Samochód ma najstarszy syn, który musi czymś dojeżdżać do pracy. Ma też kredyty, ale je spłaca - tłumaczy kobieta.

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej zaproponował pomoc mediatora, który miał doprowadzić do pojednania skonfliktowane strony. Stefania i Mieczysław propozycje przyjęli, ale druga strona powiedziała: Nie!

Na miejscu pogorzeliska od miesiąca stoją ściany nowego domu. Mieczysław zaczął budować, ale we wsi ludzie kręcą głowami, że robota zbyt wolno postępuje.

- Też mam takie wrażenie. Miał się ten pan zgłosić do gminy po ciężki sprzęt - zauważa wójt Osielska.

- Nie da rady szybciej. Nie mam pieniędzy i czasu. Robię co mogę. Zgłosiłem się po spychacz, ale chcieli go dać dopiero za półtora miesiąca. Nie mogłem tyle czekać. - wyjaśnia Mieczysław Mandzi i przypomina sobie, że kilkumiesięczny przestój w budowie spowodowało też oczekiwanie na dokumentację budowlaną.

- Jak to? Ekspresowo to załatwiliśmy - dziwi się wójt.

- Ekspresowo, ale bez pieczątek. Mogłem te papiery rzucić do kosza - złości się Mieczysław. Swoją wybuchowością zraził do siebie kilka osób ze wsi.

W grudniu się wyprowadzą

- Po tym jak mnie wyzwał, szklanki wody im nie podam - mówi anonimowo obrażona mieszkanka Bożenkowa.

<!** Image 3 align=right alt="Image 35286" sub="Koniec lutego 2005 roku. Pożar domu rodziny Mandzi gasili m.in. strażacy z Koronowa, którzy robili co mogli, żeby uratować cokolwiek.">- Latem się opalali, a na jesień murują. Żyją jak miastowi. Tylko sobie grillują. Ziemi nie uprawiają, nawet dla siebie żadnego zwierzaka nie hodują - najeżdżają inni.

- To nieprawda. Mieliśmy drób, uprawialiśmy warzywniak - mówi Mieczysław. Pomówienia zaczynają go denerwować. - Czego te wszystkie ludzie od nas chcą?

Na terenie posesji Zbigniewa już trzy razy interweniowała policja. Skończyło się na pouczeniach. Chcąc rozwiązać problem, GOPS, mimo że nie jest stroną konfliktu, przekonał Mieczysława do podpisania zobowiązania, że wyprowadzi się od brata do 10 grudnia tego roku.

- Może faktycznie pan Zbigniew się nami posłużył. Ale chcieliśmy dobrze - przyznaje wójt.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3