Nie z każdej mąki będzie... rak

Katarzyna Pietraszak
- Nie ma powodów do paniki - stwierdziły służby kryzysowe po informacjach o toksynach wykrytych w mące sprzedawanej w bydgoskich sklepach.

- Nie ma powodów do paniki - stwierdziły służby kryzysowe po informacjach o toksynach wykrytych w mące sprzedawanej w bydgoskich sklepach.

Wczoraj wojewoda kujawsko-pomorski Zbigniew Hoffmann w trybie pilnym zwołał posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Reagowania Kryzysowego. Powód? Wyniki badań bydgoskich naukowców, którzy ustalili, że w mące żytniej i kukurydzianej wykryto niedopuszczalne ilości rakotwórczej ochratoksyny „A”. O szokujących efektach badań pracowników Zakładu Fizjologii i Toksykologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego informowaliśmy w sobotę. Od poniedziałku podawały ją w serwisach stacje telewizyjne i ogólnopolskie gazety. Prof. Jan Grajewski, kierownik zespołu badawczego, potwierdzał informacje o kilkunastokrotnym przekroczeniu norm w mące żytniej. Podczas wczorajszego posiedzenia zespołu kryzysowego, ujawnił szczegółowe wyniki. - W jednej z badanych partii, dokładnie w trzech torebkach pochodzących z jednego sklepu i od jednego producenta, wykryliśmy kilkanaście razy przekroczone normy stężenia ochratoksynami A. Była to mąka, której termin przydatności do spożycia upływał w lipcu ubiegłego roku, a nie wyprodukowana w połowie lipca, jak informował TVN. Nie ma więc zagrożenia, że w jakimś sklepie jest jeszcze na półkach - mówił prof. Jan Grajewski. Naukowiec poinformował również o tym, że wykrycie rakotwórczych toksyn w mące było jednostkowym przypadkiem.

<!** reklama left>Czy rzeczywiście feralnej mąki nie ma już w obrocie? Wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, Marek Szczygielski, twierdzi, że nie ma powodów do paniki.

- Wiemy już, kto jest producentem, sprawdzamy teraz, do których sklepów trafiła mąka - poinformował Marek Szczygielski.

Od poniedziałku inspektorat pobiera próbki mąki we wszystkich kilkunastu młynach na terenie naszego województwa. Dopiero po tych kontrolach będzie można mieć stuprocentową pewność, że nie zjadamy „zabójczej mąki”.

- Jeśli natrafimy na skażoną partię, zostanie ona natychmiast wycofana z obrotu - dodał Marek Szczygielski.

Dr Jacek Postupolski z Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie, z którym wczoraj rozmawialiśmy, powiedział, że jakość mąki monitorowana jest od kilku lat.

- Zdarza się, że wykrywamy ochratoksyny, ale nigdy nie przekraczały one dopuszczalnych ilości. Gdyby okazało się, że wyniki są alarmujące, natychmiast poinformowalibyśmy głównego inspektora sanitarnego. Nie można jednak wykluczyć, że mąka z Bydgoszczy nie zawiera ochratoksyn - powiedział.

Wyniki badań mąki, która trafia na półki bydgoskich sklepów, mają być znane w ciągu dwóch tygodni. Szczegółowe kontrole żywności zapowiedział także sanepid. Wkrótce poznamy także wyniki prowadzonych przez bydgoskich naukowców badań kolejnych produktów, między innymi kawy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie