Nie wiemy, co jemy, ani kto nas truje

Piotr Schutta
Piotr Schutta
Gdyby nie pewien skrupulatny naukowiec, do tej pory zjadalibyśmy mąkę z grzybem pleśniowym, nie mając o niczym pojęcia.

Gdyby nie pewien skrupulatny naukowiec, do tej pory zjadalibyśmy mąkę z grzybem pleśniowym, nie mając o niczym pojęcia.

<!** Image 3 align=right alt="Image 51026" sub="Janusz Chociszewski, kierownik oddziału analiz instrumentalnych sanepidu. Rocznie bada się w laboratoriach województwa prawie 5 tys. próbek">Nad kontrolowaniem jakości żywności w Polsce pracuje cała armia ludzi skupionych w kilku państwowych instytucjach. Mimo to od czasu do czasu wychodzą na jaw „kwiatki” w rodzaju: bakteria kałowa w soku marchwiowym, rakotwórcze grzyby w mące. Przy czym o „rewelacjach” tych inspektorzy dowiadują się przeważnie od zatrutych konsumentów, a powinno być odwrotnie. Instytucje wyznaczone do nadzorowania żywności, mające chronić interes konsumenta, nawet jeśli wykryją jakąś nieprawidłowość, nie mogą podawać do publicznej wiadomości nazwy producenta. Po marcowej aferze z soczkiem firmy Marwit (nazwa wypłynęła, bo sprawa wyszła od zatrutego klienta) okazało się, że seria kontroli ujawniła skażenia również w soczkach dwóch innych producentów. Których?

- Nie możemy tego ujawnić - powiedziano nam w Okręgowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. I dodano: - Zawiodła wewnętrzna kontrola jakości w zakładzie.

Informacja o skażonej mące wyszła na jaw w styczniu bieżącego roku z uniwersyteckiego laboratorium w Bydgoszczy. Wszczęte przez sanepid kontrole potwierdziły niepokojące odkrycia akademików. Wybrano naprędce kilka młynów i w jednym z nich, w Walentowie koło Kikoła znowu stwierdzono obecność mikotoksyn. Sprawą zajęła się prokuratura.

<!** reklama left>Nadal jednak bez odpowiedzi pozostaje pytanie, dlaczego wcześniej nie wykryli tego inspektorzy nadzoru żywności i ile spleśniałej mąki oraz innych „cudów” leży jeszcze na sklepowych półkach.

- My nie możemy wchodzić do producentów. Ustawa nie pozwala nam także na ocenianie jakości zdrowotnej żywności. Takie mamy przepisy - mówi Luiza Rutkowska z Wojewódzkiej Inspekcji Handlowej. Pamięta, że podczas jednej z kontroli w sklepie ujawniono parówki cielęce... bez cielęciny.

- Zgodnie z wytycznymi UE, jest nas wystarczająca liczba, nawet podobno za dużo. Za to dobija nas dokumentacja. Kontrolowalibyśmy więcej obiektów, gdyby nie masa papierów - mówią pracownicy sanepidu.

Minęły czasy, kiedy w kadrach inspekcji sanitarnych leżały sterty podań od młodych chemików szukających pracy. Niskie zarobki i jednocześnie wymóg wysokich kwalifikacji sprawiają, że chętnych jest coraz mniej.

- Niedługo młodych nam zabraknie. Wyjeżdżają za granicę - mówi Krystyna Miłkowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3