EXPRESS
Poleca

Ogromny dzik przy ogrodzeniu szkoły w Bydgoszczy

Rozwiń
EXPRESS
Zwiń

Ogromny dzik przy ogrodzeniu szkoły w Bydgoszczy

Niedawno na Osowej Górze dzik zaatakował psa. Teraz pojawił się przy szkole. Rada osiedla będzie prosiła o interwencję

Największy rabunek w dziejach Pomorza i Kujaw

Największy rabunek w dziejach Pomorza i Kujaw

Zdjęcie autora materiału

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Największy rabunek w dziejach Pomorza i Kujaw
Anegdoty o tym, jak w 1945 roku „ruskie” zabierali „czasy” i „wiełosipiedy” są niczym wobec skali rabunku mienia,jakiego na terenach Pomorza i Kujaw dokonali „krasnoarmiejcy”.
Największy rabunek w dziejach Pomorza i Kujaw
Anegdoty o tym, jak w 1945 roku „ruskie” zabierali „czasy” i „wiełosipiedy” są niczym wobec skali rabunku mienia,jakiego na terenach Pomorza i Kujaw dokonali „krasnoarmiejcy”.





Szturm Armii Czerwonej w 1945 roku miał dla naszego regionu ogromne, dwojakiego rodzaju konsekwencje. Pierwsze - to zakończenie straszliwej okupacji hitlerowskiej i w konsekwencji zawartych później porozumień - jednolitość etniczna tych ziem po wysiedleniu Niemców.



Z drugiej strony, przyszło za to zapłacić ogromną cenę.
Zapłacono nie tylko trwającym niemal pół wieku zniewoleniem i zahamowaniem rozwoju społecznego, cywilizacyjnego i ekonomicznego - mierząc to w stosunku do krajów nieobjętych po II wojnie radziecką dominacją. Zapłacono także deportacjami na Ural, do Donbasu i w inne rejony ZSRR polskiej ludności (w sumie około 18 tysięcy osób), w wyniku których dwa tysiące pozostały na zawsze w „dalekiej, obcej ziemi”, jak eufemistycznie wówczas pisano w nekrologach, by nie urazić potężnego sojusznika. Zapłacono też utratą zrabowanego mienia. Rabunek ten nie miał sobie równego w dziejach.



Spalone miasta



Nie chodzi tu bynajmniej o to, co Rosjanie zabierali na bieżące wyposażenie i wyżywienie walczącej armii. I nie o kradzieże dokonywane na własną rękę przez żołnierzy czy całe oddziały. Ani nawet o dewastacje mienia czy podpalenia. W wyniku tych ostatnich np. w Chojnicach, Biskupcu Pomorskim czy Nowym Mieście Lubawskim spaleniu uległo do 30 proc. ocalałej z wojny zabudowy!



Nie idzie też o rabunki nadzorowane przez tymczasowe władze wojskowe. W Grudziądzu w dniach od 9 do 12 marca 1945 r. na rozkaz komendanta wojennego, pułkownika Frołowa, usunięto mieszkańców z centrum i przeprowadzono jego „oczyszczenie”, polegające głównie na grabieży mienia z mieszkań. Wcześniej podobną akcję przeprowadzono w Sępólnie Krajeńskim.



Chodzi tu o świadomą, dokładnie przemyślaną i z premedytacją przeprowadzoną wywózkę całych fabryk, maszyn i urządzeń dla przemysłu i rolnictwa. Pretekstem był fakt, że część mienia w Polsce była własnością niemiecką, którą ZSRR uważał za łup wojenny. Drugim uzasadnieniem były potrzeby radzieckiego przemysłu wojennego.



Złodziejska lista



Akcją tą na Pomorzu i Kujawach kierował płk Pletnicki, szef oddziału Zdobyczy Wojennej 2 Frontu Białoruskiego pod nadzorem gen. Fiodora Wachitowa, szef zarządu Zdobyczy Wojennej Armii Czerwonej.



Przygotowania do zorganizowanej wywózki mienia z Pomorza i Kujaw rozpoczęły się w lutym 1945 roku. W kwietniu 1945 roku sporządzono dla obszaru województwa pomorskiego listę 66 dużych przedsiębiorstw (w tym aż 30 z Bydgoszczy), które miały być w całości wywiezione do ZSRR. Spis obejmował też 250 statków i berlinek z flotylli Kanału Bydgoskiego. Chodziło tu głównie o przedsiębiorstwa zbudowane lub rozbudowane przez Niemców w latach okupacji.



Ograbiony Grudziąd
z



Spośród wszystkich dużych miast Pomorza i Kujaw największą skalę wywóz mienia przemysłowego miał w wielkich zakładach Grudziądza, gdzie już tydzień po zdobyciu miasta pojawiła się poszukująca łupów ekipa. Z „Pe-Pe-Ge” wywieziono 8 obrabiarek oraz 20 ton kopyt aluminiowych. Z Fabryki Maszyn Rolniczych „Unia” - kilkaset ton gotowych produktów, półfabrykatów i surowców. Z fabryki Herzfeld i Victorius - 300 ton różnorodnych artykułów. Także oddział tych zakładów w Mniszku objęto rabunkiem. Obydwa zakłady utraciły wszystkie narzędzia formierskie, ślusarskie i stolarskie. Nie oszczędzono mniejszych firm, np. z fabryki Ventzkego wywieziono zapas wyprodukowanej papy, a z Pomorskiego Zakładu Ceramicznego kolejkę zakładową.



Toruń bez chleba



W Toruniu, m.in., załadowano na 46 wagonów kolejowych, wyekspediowanych w maju 1945 r. do ZSRR, wyposażenie ogromnych Młynów Rychtera. W efekcie zabrakło chleba i mąki, gdyż nie było gdzie przerabiać zboża. Wywieziono także niemal w całości największe toruńskie przedsiębiorstwo, czyli Zakłady Mechaniczne „Union” przy ul. Balonowej. Z magazynów Zakładów Rektyfikacji Monopolu Spirytusowego skonfiskowano większość spośród znajdujących się w nim czterech milionów litrów spirytusu. Grabież objęła fabryki wyrobów metalowych „Born i Schütze” oraz „Krauze”. „Born i Schütze”, zatrudniająca w 1944 roku około 900 pracowników, już w marcu 1945 r. straciła około 80 proc. maszyn, które były w fabryce przed wojną. Z Fabryki Farb Graficznych „Atra” zabrano 35 urządzeń, w tym 27 maszyn do rozrabiania farb oraz 10 ton gotowych farb i 150 ton surowców. Obsługę demontażu sprawowało 5 pracowników pod kierunkiem odbiorcy zdobyczy, czyli dyrektora Fabryki Farb nr 2 w Moskwie, Piotra Fiedorowa.



Wielka czystka



Także inne instytucje Torunia poniosły szkody. Zakład Oczyszczania Miasta od lutego do czerwca 1945 roku stracił osiem specjalistycznych samochodów. Straty miejskiego szpitala przy ul. Batorego wyniosły, po opuszczeniu obiektu przez Sowietów w październiku 1945 r., aż 3,5 miliona złotych. W mieście jeszcze kilka miesięcy po wojnie zajętych było przez wojsko wiele innych obiektów i żaden z nich nie uniknął strat, np. w ratuszu i Dworze Artusa radzieccy goście zniszczyli ogrzewanie, którego naprawa kosztowała 300 tysięcy złotych.



40 zakładów z Bydgoszczy



W największym ośrodku przemysłowym regionu, Bydgoszczy, odnotowano w wyniku działań wojennych znikome straty, rzędu 3 procent. Dlatego czerwonoarmiści zachowywali się inaczej. Czekali na uruchomienie jak największej liczby przedsiębiorstw, by zorientować się w ich potencjale. W połowie marca rozpoczęła pracę w Bydgoszczy komisja demontażowa, kierowana, m.in., przez generała Szymanowskiego i pułkownika Gonczarowa. Zebrane informacje posłużyły do zajęcia przez wojska radzieckie od 1 do 7 kwietnia 1945 roku 40 największych bydgoskich firm (na ogólną liczbę 170 zakładów, w tym 150 czynnych).



„Ciszewski” do Leningradu



W niektórych zakładach na żądanie władz radzieckich przerwano produkcję. Stało się tak, m.in., w Zakładach Elektrotechnicznych „Ciszewski” i Fabryce Sygnałów Kolejowych „Fiebrandt”. Inne pracowały, ale już pod pełnym nadzorem Armii Czerwonej. 8 kwietnia 1945 r. 150-osobowa załoga „Ciszewskiego” otrzymała polecenie opuszczenia zakładu. Rosjanie zatrzymali tylko inżyniera i 2 majstrów do pomocy w demontażu. Do 16 kwietnia z „Ciszewskiego” wywieziono do zakładów elektrotechnicznych w Leningradzie 140 skrzyń z maszynami i 13 z innym sprzętem. Major Rybin pozostawił Polakom niespełna 80 maszyn. Po wywozie i towarzyszącej mu dewastacji połowa załogi straciła pracę.





Drugi wielki zakład - „Fiebrandt”, zatrudniający 300 osób, zajął oddział majora Garina. Władze radzieckie do początku maja zrabowały 70 lepszych maszyn oraz 25 procent narzędzi i surowców. Na szczęście starania polskich władz dały nieco spóźniony, ale pozytywny efekt. 22 maja 1945 r. udało się pociąg z maszynami „Fiebrandta” zatrzymać i sprowadzić z powrotem.



Tokarki, prasy i mydło



Z Zakładów Mechanicznych „Zimmermann” wysłano do Kijowa 34 urządzenia, w tym 18 tokarek, 3 frezarki oraz prasę. Z firmy budownictwa drogowego „Oemler” wywieziono do Kowna 50 urządzeń, m.in., 4 lokomobile. Z zakładów rowerowych „Tornedo” - 74 urządzenia, w tym 12 stutonowych pras. Demontaż miał być zakończony do 10 maja 1945 r. Część tych zamierzeń nie została zrealizowana w wyniku przeciwdziałania polskich władz. Udało się także uratować przedsiębiorstwo poligraficzne „Drukarnię Polską”.



Obok dużych akcji wywozowych trwały też drobniejsze rekwizycje np. w Młynach Kentzera, Papierni Wielkopolskiej oraz w Pomorskiej Fabryce Tlenu. Z firmy „Mix” wywieziono 40 ton mydła, z elektrowni w Smukale liczne urządzenia, a z bydgoskiej szwalni wojskowej 40 maszyn do szycia.



„Cykoria” na sowiecki stół



Także Włocławek został dotknięty radzieckimi akcjami rabunkowymi. Zaraz po zajęciu miasta oddziały Zdobyczy Wojennej obstawiły posterunkami ważniejsze obiekty przemysłowe. Od lutego do kwietnia 1945 r. wywieziono do ZSRR, m.in.: z Fabryki Cykorii 165 ton żyta, 59 ton jęczmienia, 42 tony węgla i 118 ton mieszanki kawowej, wielkie zapasy cukru i szereg innych dóbr; z Fabryki Farb i Lakierów „Nobiles” - kilkadziesiąt urządzeń i dużą ilość surowców, np. 18 tysięcy kilogramów skażonego spirytusu.



Inowrocław także przysłużył się do wzmocnienia potencjału ekonomicznego ZSRR. Wywieziono stąd 9 tys. ton soli z Żupy Solnej oraz 2 tys. ton sody z zakładów chemicznych „Solvay”, a także cały magazyn cukrowni. Z Kujawskiej Olejarni przy ul. Szerokiej zabrano tonę oleju rzepakowego, z warsztatów samochodowych S. Wnuka 1,5 tony części zamiennych, a z warsztatów Fritscha około 3 ton.



Z wielkiej szlifierni „August Ruggeberg” w Chojnicach wywieziono praktycznie wszystko, pozostawiając tylko mury, do Moskiewskiej Fabryki Szlifierskiej, w tym 119 urządzeń z cennymi obrabiarkami.



Obrócone w proch



Także większość mniejszych miast Pomorza i Kujaw została mocno wyeksploatowana przez wojska radzieckie. W Chełmży łupem zdobywców padła większość produkcji cukru (prawie 20 tysięcy ton) największej cukrowni w Europie. Z Solca Kujawskiego wywieziono m.in. wyposażenie stoczni. W mleczarni Białośliwie zarekwirowano, m.in., 20 ton sera tylżyckiego, w Nakle - barki na Noteci z ponad czterema tysiącami ton cukru. Elektrownie Gródek

i Żur pozbawiono części aparatury, narzędzi i rozmaitych zapasów.



Jedną z największych strat na terenie województwa był demontaż rozbudowanej przez Niemców Fabryki Prochu w Łęgnowie. Rozbudowa tej przedwojennej polskiej fabryki była największą niemiecką inwestycją na Pomorzu po 1939 r., w efekcie czego powstała zajmująca ponad 40 km kw. „Dynamit-Actien-Gesellschaft”. Grabież jej mienia trwała do 1946 r. i objęła nawet wyposażenie biur.



Straty w wyniku radzieckich rekwizycji dotknęły w regionie co najmniej kilkaset firm. Na skutek tego w kwietniu 1945 r. w całym województwie pomorskim liczba zatrudnionych w przemyśle osiągnęła połowę stanu z 1939 r.



Zdobyczna fauna i flora



Rabunkowi mienia przemysłowego towarzyszył wywóz inwentarza żywego oraz płodów rolnych. Tylko z powiatu toruńskiego wywieziono wówczas ponad 20 tys. sztuk inwentarza żywego, ponad 14 tys. t zboża, 20 tys. t ziemniaków, 21 tys. t buraków pastewnych i szereg innych płodów. Z powiatu grudziądzkiego samych tylko krów zabrano do początku maja 1945 roku około 5 tysięcy sztuk. W powiecie lipnowskim w grudniu 1945 r. brakowało prawie 1,9 tys. koni, ponad 2,7 tys. sztuk bydła, 3,6 tys. sztuk trzody chlewnej oraz 1,8 tys. owiec. Odnotowano także stratę prawie 10 tys. sztuk drobiu.



Osłabione działaniami Armii Czerwonej rolnictwo pomorskie przez wiele lat odzyskiwało dawny potencjał. Latem 1945 r., głównie w wyniku rekwizycji, stan inwentarza żywego sięgał tylko 58 procent poziomu z 1938 roku.



_____________________________________________

W powyższej publikacji wykorzystałem dane udostępnione mi przez dr. Mirosława Golona z Wydziału Historii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze (8)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Mietek (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Ja bym oddał za darmo dziesiątki tysięcy dworów , pałaców takim właśnie grabieżcom . Uratowali by naszą tożsamość historyczną i kulturową.


Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Emrod (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Masz całkowita rację, Czesi właśnie w ten sposób zrobili i uratowali setki swoich historycznych obiektów. U nas, jak zwykle za dużo polityki za mało rozumu.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Mietek (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Ja bym oddał za darmo dziesiątki tysięcy dworów , pałaców takim właśnie grabieżcom . Uratowali by naszą tożsamość historyczną i kulturową.


Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Emrod (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Masz całkowita rację, Czesi właśnie w ten sposób zrobili i uratowali setki swoich historycznych obiektów. U nas, jak zwykle za dużo polityki za mało rozumu.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lech (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Adaptacja Młynów Kentzera to jedna z najlepszych adaptacji obiektu zabytkowego do celów hotelowych. Chciałbym aby w podobny sposób były "grabione " inne niszczejące zabytki.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lech (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Adaptacja Młynów Kentzera to jedna z najlepszych adaptacji obiektu zabytkowego do celów hotelowych. Chciałbym aby w podobny sposób były "grabione " inne niszczejące zabytki.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kentzer (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

W ostatnich latach też trwała grabież. Zaliczam do tej działalności przejęcie Młynów Kentzera przez Komorowskich pomimo, że był wniosek prawników z urzędu miasta o zwrot tych młynów prawowitym...rozwiń całość

W ostatnich latach też trwała grabież. Zaliczam do tej działalności przejęcie Młynów Kentzera przez Komorowskich pomimo, że był wniosek prawników z urzędu miasta o zwrot tych młynów prawowitym włascicielom. zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kentzer (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

W ostatnich latach też trwała grabież. Zaliczam do tej działalności przejęcie Młynów Kentzera przez Komorowskich pomimo, że był wniosek prawników z urzędu miasta o zwrot tych młynów prawowitym...rozwiń całość

W ostatnich latach też trwała grabież. Zaliczam do tej działalności przejęcie Młynów Kentzera przez Komorowskich pomimo, że był wniosek prawników z urzędu miasta o zwrot tych młynów prawowitym włascicielom. zwiń

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Wideo