Mandaty za szybką jazdę hulajnogami. W Bydgoszczy "elektryki" to problem

Wojciech Mąka
Wojciech Mąka
W praktyce zostawianie hulajnóg w Bydgoszczy to wolna amerykanka. Są wszędzie, nawet przy przejściach przez jezdnie. Leżą porzucone w krzakach, na drogach dla rowerów, o chodnikach nie wspominając. W czerwcu, tydzień po uruchomieniu w Bydgoszczy systemu, hulajnogę znaleziono... utopioną w Brdzie na wysokości opery. Dariusz Bloch
MSWiA zamierza dać prawo wlepiania mandatów strażnikom miejskim za zbyt szybką jazdę hulajnogą elektryczną. Pomysł zapowiada konflikty. A hulajnogi w Bydgoszczy zaczynają być kłopotliwe, bo przeszkadzają - trafiają do Brdy, leżą byle gdzie...

Zobacz wideo: Duże zmiany w kodeksie drogowym. To musisz wiedzieć!

Propozycja Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji jest następstwem nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, które uściśliło zasady używania coraz popularniejszych hulajnóg elektrycznych i tzw. urzadzeń transportu osobistego, czyli np. skuterów elektrycznych.

Strażnicy na mocy prawa dostali możliwość kontroli sposobu używania takich pojazdów. Mogą zatrzymywać ich użytkowników, legitymować, wydawać polecenia.

„Zasadne jest, aby strażnicy straży gminnych (miejskich) posiadali uprawnienia do nakładania grzywien w drodze mandatów karnych wobec uczestników ruchu korzystających z nowych pojazdów lub urządzeń nieprzestrzegających zasad wynikających z ww. ustawy” – wskazuje MSWiA.

To na razie projekt, ale już budzi kontrowersje, zwłaszcza w punkcie dotyczącym nakładania przez strażników mandatów za zbyt szybką jazdę. Dotyczy to poruszających się hulajnogami, ale także np. rowerami. Chodzi bowiem o to, że użytkownik ruchu poruszający się takim urządzeniem, a korzystający z chodnika, musi jechać z prędkością "zbliżoną" do pieszego i ustępować mu pierwszeństwa.

Z fotoradarami? Nie ma

- Pytanie, jak taką prędkość określać - mówi Piotr Mróz z bydgoskiej Straży Miejskiej. - Jeżeli założymy, że pieszy porusza się ze średnia prędkością 6 kilometrów na godzinę, to wyprzedzająca go hulajnoga już jedzie zbyt szybko. Tyle tylko, że piesi chodzą z różnymi prędkościami. Jedynym sposobem jest określenie szybkości i przywrócenie strażom zabrane już jakiś czas temu możliwości korzystania z fotoradarów. Musielibyśmy dostać takie urządzenia i robić pomiary. W takim kształcie, o którym się mówi, będzie dochodzić do sporów.

Ireneusz Nitkiewicz, członek Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego bydgoskiej Rady Miasta, uważa pomysł za niecelowy. - Jak strażnicy maja oceniać przekroczenie prędkości, nie wiem - mówi. - O wiele większym problemem jest znalezienie sposobu na zapobieganie porzucaniu hulajnóg w przypadkowych miejscach. Stanowią one przeszkody dla wielu pieszych.

Elektryczna wolna amerykanka

W tej chwili strażnicy miejscy mogą interweniować w przypadku nieprawidłowego zaparkowania hulajnogi - na chodniku, ale nie od strony jezdni. Można je zostawiać tylko od wewnętrznej strony ciągu dla pieszych pod warunkiem, że nie przeszkadzają w ruchu.

W praktyce zostawianie hulajnóg w mieście to wolna amerykanka. Są wszędzie, nawet przy przejściach przez jezdnie. Leżą porzucone w krzakach, na drogach dla rowerów, o chodnikach nie wspominając. W czerwcu, tydzień po uruchomieniu w Bydgoszczy systemu, hulajnogę znaleziono... utopioną w Brdzie na wysokości opery.

- System hulajnóg jest przedsięwzięciem komercyjnym, miasto nie ma z nim nic wspólnego - zastrzega Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta Bydgoszczy.

Furora i kłopot

Zarząd Dróg Miejskich zaczął apelować do korzystających z hulajnóg o zdrowy rozsądek. - Już w jednym z polskich miast, użytkownicy, którzy porzucali hulajnogi w przypadkowych miejscach, nie wyłączając z tego środka chodnika, doprowadzili do zlikwidowania usług. Jeden z operatorów, wycofał się ze względu na liczbę uszkodzeń sprzętu oraz konfliktów - nomen omen, pieszych z pieszymi, którzy czasowo przyjęli na siebie rolę jadących na skuterze czy hulajnodze przestrzega Tomasz Okoński, rzecznik ZDMiKP. - Ponawiamy apel o ostrożność i parkowanie zgodne z przepisami, a przede wszystkim z szacunkiem dla innych uczestników ruchu.

W Bydgoszczy elektryczne jednoślady już od początku robiły furorę. W pierwszych dwóch dniach po uruchomieniu systemu wypożyczono je sześćset razy. W przypadku skuterów napędzanych prądem liczba zarejestrowanych w bazie przekroczyła w tym czasie już tysiąc osób.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie