Mamie coś się stało... Pomóżcie!

Anita Etter, Przemysław PrzybylskiZaktualizowano 
Ma ich pięcioro. Mówi, że kocha swoje dzieci i dba o nie. Jednak gdy była w ciąży, nie poszła do ginekologa i naraziła życie Jacusia. Kilka minut dłużej bez pomocy i dziecko zmarłoby.

Ma ich pięcioro. Mówi, że kocha swoje dzieci i dba o nie. Jednak gdy była w ciąży, nie poszła do ginekologa i naraziła życie Jacusia. Kilka minut dłużej bez pomocy i dziecko zmarłoby.

<!** Image 2 align=right alt="Image 26035" >Katarzyna Witkowska ma dopiero 28 lat, ale swoim doświadczeniem życiowym mogłaby obdarzyć niejedną kobietę. Matka pięciorga dzieci, z trójką z nich mieszka w podgrudziądzkiej wsi. Sprawia wrażenie osoby, która mimo przeciwności losu stara się przetrwać. Winą za swoją sytuację życiową obarcza konkubenta. Z jej słów wyłania się obraz skrzywdzonej kobiety. Czy prawdziwy?

Nikt nie pomógł

Życie skomplikowało się Witkowskiej jeszcze bardziej 30 maja. Chciała pojechać autostopem do Torunia, gdzie mieszka jej matka. Próbowała złapać okazję i... zaczęła rodzić. Na przystanku tramwajowym w grudziądzkiej dzielnicy Tarpno. Ludzie, którzy byli w pobliżu, nie zareagowali. Na szczęście w pobliżu był policyjny patrol.

- Patrolowaliśmy wówczas ulice Legionów. Podbiegła do nas mała dziewczynka. Alarmowała, że jej mamie coś się stało - relacjonuje starszy sierżant Grzegorz Szychowski. - Zostawiliśmy radar i pobiegliśmy w stronę wiaty.

Kobieta mogła urodzić w każdej chwili, bo wody płodowe odeszły i miała skurcze. Policjanci zadzwonili po karetkę. Nikt ich w tym nie uprzedził. Nie mogą zrozumieć zachowania osób, które stały na przystanku. Dlaczego nikt nie zareagował. O pomoc poprosiła policjantów 8-letnia córeczka Witkowskiej, która z dwójką rodzeństwa towarzyszyła matce.

Lekarze walczyli o życie

Katarzyna Witkowska urodziła niemal natychmiast po przewiezieniu na salę porodową. Chwilę za nią radiowozem do szpitala przyjechała trójka jej dzieci, którymi zaopiekowali się policjanci. Ola, która wezwała pomoc, sześcioletni Marcin i czteroletni Paweł z radością przyjęli wiadomość o pojawieniu się nowego braciszka.

- Będzie miał na imię Jacek - zdecydowała Katarzyna Witkowska, którą odwiedziliśmy po porodzie.

To jednak nie był szczęśliwy finał. U dziecka stwierdzono poważną wadę układu pokarmowego. Natychmiast postanowiono przewieźć noworodka do Szpitala Uniwersyteckiego im. A. Jurasza w Bydgoszczy. Dzięki właściwej diagnozie grudziądzkich lekarzy uratowano dziecku życie.

- W czasie ciąży wystąpił skręt jelit. Operacja trwała trzy godziny. Skręt pętli jelitowej płodu nie zdarza się często. U nas to drugi taki przypadek w ostatnich dwóch latach, a rocznie przeprowadzamy około stu operacji noworodków - mówi profesor Andrzej Prokurat, kierownik Kliniki Chirurgii Dziecięcej w bydgoskim szpitalu.

Sygnałem, że coś z dzieckiem jest nie tak, był zielony kolor wód płodowych. Mogło to świadczyć o wadzie wrodzonej płodu lub zakażeniu dziecka. W przypadku Jacusia było to zakażenie. Małemu pacjentowi podano antybiotyki. Operację przeprowadzono natychmiast. Lekarki Katarzyna Nierzwicka i Małgorzata Chrupek przez trzy godziny walczyły o życie Jacusia. Udało się!

Trafiły do domu dziecka

Zdarzenie, do którego doszło na przystanku tramwajowym, uruchomiło całą machinę urzędowych procedur. Pozostałe dzieci Witkowskiej trafiły do Placówki Opiekuńczo- -Wychowawczej w Białochowie pod Grudziądzem. Są tam do dziś i nic nie wskazuje na to, by matka mogła je szybko odzyskać. Gdyby Witkowska urodziła bez asysty policjantów, dzieci nie trafiłyby do Białochowa. Poród zaskoczył kobietę, gdy jechała do swojej matki - u niej dzieci miały znaleźć opiekę.

<!** reklama left>- Mogę tylko powiedzieć, że w tej sprawie prowadzone jest postępowanie - mówi sędzia Tomasz Simiński-Stanny z Sądu Rejonowego w Grudziądzu. - Zlecony jest wywiad kuratorski, który ma ustalić, czy dobro dzieci nie jest zagrożone. Mamy w takich przypadkach szeroki garnitur środków, o których mówi Kodeks rodzinno-opiekuńczy. Do czasu wyjaśnienia sprawy, którą sąd będzie chciał przeprowadzić bez zbędnej zwłoki, dzieci pozostaną w placówce.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, matka Witkowskiej, która wychowuje już jedno dziecko córki, wystąpiła do sądu o ustanowienie jej rodziną zastępczą dla wnuków.

Nie dbał, pił i bił

Katarzyna Witkowska mieszkała w wielu miastach regionu. Od dwóch miesięcy ma małe mieszkanko na wsi pod Grudziądzem w popegeerowskim bloku. To prezent od matki. Przez wszystkie lata w życiowej drodze towarzyszył jej konkubent, ojciec wszystkich dzieci. Dziś, jak mówi Witkowska, mężczyzna odsiaduje wyrok za znęcanie się nad rodziną. Ona sama sprawia wrażenie osoby zagubionej.

- To on wszystkiemu jest winien - mówi o konkubencie. - Nie dbał o nas, pił i bił, dlatego nie chcę go więcej widzieć. Teraz czuję tylko wielką złość i ochotę, by go uderzyć. Sama z dziećmi sobie jakoś poradzę.

Żyli w obskurnym pokoiku

Trochę inaczej wspominają Witkowską w Brodnicy, gdzie przez jakiś czas mieszkała. Widywano ją w barach, gdzie w towarzystwie swoich dzieci spożywała alkohol. Jej znajomi wspominają, jak przed laty, będąc w ciąży, pojechała z konkubentem motorem do Niemiec. Tak dla fantazji, nie brała pod uwagę tego, że może to być niebezpieczne dla płodu.

- Nie mogłam się nadziwić, gdy widziałam, jak matka, najpierw w ciąży, a później zaraz po porodzie, wchodzi do baru. Widywałam ją z jej konkubentem w parku. Oni pili, a obok stał wózek z niemowlakiem - wspomina sprzedawczyni sklepu obok baru, w którym gościła matka Jacusia.

W Brodnicy gnieździli się w małym, obskurnym pokoiku z malutkim okienkiem. Konkubent odpracowywał czynsz u właściciela lokalu. Obydwoje otrzymywali wsparcie z opieki społecznej, od rodziny, czasami znajdowali jakieś dorywcze prace. Później przenieśli się do podbrodnickiej wsi i słuch o nich zaginął.

- Cały czas snuli marzenia, że załatwią na lewo kredyt i wyjadą za granicę. Kiedyś byli w Niemczech - mówi jeden ze znajomych Witkowskiej. - Nie wiem, czy jej chłop ją lał. Podobno siedzi, ale ja tam nic nie wiem - ucina rozmowę.

Tylko raz zadzwoniła

Trójkę swoich dzieci Witkowska odwiedza popołudniami w Białochowie. Chociaż są dni, kiedy się nie pojawia.

- Rodzina objęta jest naszą szeroką pomocą - mówi Magdalena Runkowska z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rogóźnie. - Nasz pracownik odebrał z Grudziądza zupełny odpis aktu urodzenia dziecka, by matka mogła otrzymać pomoc. Załatwiliśmy jej świadczenia w przyspieszonym trybie i w piątek odbierze pieniądze z tytułu urodzenia dziecka.

<!** Image 3 align=right alt="Image 26037" >Może wtedy pojedzie do Bydgoszczy, by zobaczyć Jacusia. Do środy tylko raz zadzwoniła, by zapytać o jego zdrowie. Chociaż w Białochowie mówiła wychowawcom, że była w klinice.

Jacuś dostał życie

Wczoraj Jacuś czuł się dobrze, zaczęły wracać czynności przewodu pokarmowego. Jego rehabilitacja potrwa około dwóch tygodni. Ma wszelkie szanse, by w pełni wrócić do zdrowia. Profesor Prokurat puentuje ten przypadek czytelnym dla wszystkich przyszłych matek stwierdzeniem - brak kontroli ginekologicznej stanowi zagrożenie dla życia dziecka. Jacuś jest tragicznym przykładem matczynego zaniedbania. Lekarzom zawdzięcza życie, które przecież dała mu matka...

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3