Kontynuacja wojen gwiezdnych

Tadeusz Oszubski
Trzy pytania do Igora Witkowskiego, eksperta w dziedzinie historii wojskowości, publicysty i autora książek

Trzy pytania do Igora Witkowskiego, eksperta w dziedzinie historii wojskowości, publicysty i autora książek

<!** Image 1 align=left alt="Image 45956" >1 Skuteczny system namierzania tarczy antyrakietowej oparty jest na trzech punktach: na Alasce, w Kalifornii i w Europie Wschodniej. Czy jednak tylko Polska i Czechy wchodzą w rachubę? Dlaczego bazy nie buduje się w Niemczech?

Chodzi o to, aby baza znajdowała się w pobliżu trajektorii ewentualnej rakiety z głowicą jądrową. „Nasza” tarcza będzie wymierzona głównie w rakiety odpalane z Iranu, Pakistanu czy innych państw bliskowschodnich, o ile kraje te w przewidywalnej przyszłości będą w ogóle miały broń strategiczną, a to narzuca lokalizację bazy. Baza w Europie nie powinna być położona zbyt daleko na zachód i dlatego padło na nas. W rachubę mogłyby jeszcze wchodzić republiki nadbałtyckie ale, jak podejrzewam, zrezygnowano z nich, bo leżą zbyt blisko granic Rosji. Tego rodzaju baza nie powinna znajdować się w odległości kilku minut lotu samolotu bombowego od granicy rosyjskiej - przecież takie usytuowanie bazy Rosjanie potraktowaliby jako krok przeciw nim.

2 Dlaczego stacje radarowe i wyrzutnie rakiet, zarówno w Polsce jak i w Czechach, mają być otoczone szerokimi na 50 km pasami niezasiedlonej ziemi?

Wchodzą tu w grę dwie kwestie. Po pierwsze, radar wypromieniowuje bardzo silną energię i szkodliwy wpływ na ludzi zauważalny jest nawet w odległości parudziesięciu kilometrów. Drugi powód to, w przypadku wyrzutni, zagrożenie stwarzane przez same antyrakiety umieszczone w bazie. Jak wszystkie duże rakiety, charakteryzują się one dość dużą awaryjnością, trzeba więc liczyć się z eksplozją. W przypadku tego 50-kilometrowego pasa mogą też wchodzić w rachubę powody, których jeszcze nie znamy.

3 Czy rzeczywiście, jak twierdzi wielu ekspertów, tarcza, mimo zaangażowania najnowocześniejszych środków, nie spełni założonych celów?

Tarcza jest kontynuacją programu „wojen gwiezdnych” (SDI) ogłoszonego szumnie jeszcze w połowie lat 80. przez ówczesnego prezydenta USA, Ronalda Reagana. Do dzisiaj jest to w zasadzie mrzonka, bo przy ogromnych kosztach osiągana jest skuteczność rzędu 50 proc., a w warunkach bojowych będzie pewnie jeszcze mniejsza. Nadal nie wiadomo, czy za następne dziesięć lat system spełni pokładane w nim nadzieje. O wiele tańszym rozwiązaniem byłoby zmodernizowanie broni jądrowej, np. wyniesienie w kosmos głowic, a oprócz nich kilku makiet dla zmylenia przeciwnika. Z wojskowego punktu widzenia, tarcza jest na razie przysłowiową studnią bez dna. Zresztą, przy obecnym rozkwicie organizacji terrorystycznych, sto razy prościej jest terrorystom przewieźć ładunki jądrowe statkiem czy we frachcie lotniczym niż budować rakiety balistyczne i wyrzutnie. A to stawia pod znakiem zapytania całą ideę budowy tarczy jako ochrony przed atakami terrorystycznymi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie