Kobiety puszczam przodem

Redakcja
Oparcie, jakie mam w moich kobietach, pozwala mi skakać na życiowym bandżo – wiem, że choćby ta lina się zerwała, mam pod sobą siatkę bezpieczeństwa. Z BISZEM* rozmawia Jacek Kowalski

Podobno konsultujesz teksty na najnowszą płytę ze swoją dziewczyną. Po co?
Konsultuję z nią nie tylko teksty, ale i muzykę. Po co? Wychodzę z założenia, że są rozmaite gusta i spojrzenia na muzykę. Wiem, jakie ona ma spojrzenie. Reprezentuje trochę inny krąg słuchaczy. Kiedy jej to przedstawiam, wiem, jak może to być odbierane. Poza tym co znaczy: konsultuję? Jakoś tak naturalnie wychodzi. Piszę tekst, rapuję jej i pytam, co myśli.
Przyznaj się: może ty wszystko, co piszesz, piszesz dla niej
Niektóre teksty na pewno tak. Zdarzają się co jakiś czas. Ale większość raczej nie.
I to jest najważniejsza kobieta na obecnym etapie twojego życia?
Tak.Razem z moją mamą, oczywiście.
No oczywiście. A mówiąc o mamie... Które kobiety były najważniejsze dla ciebie w dzieciństwie?
Od dzieciństwa miałem bliski i dobry kontakt z kobietami. Najważniejsze były babcia i mama. Babcia to w sumie esencja mojego dzieciństwa. Często u niej bywałem. Ja mieszkałem na Szwederowie, babcia na Bocianowie. Blisko cmentarza i nieopodal dworca. Stąd moje wspomnienia: chodzenie na cmentarz do pradziadków, obserwowanie przejeżdżających pociągów… Z babcią jeździłem też do rodziny do Nakła. To mi dało coś, co mam w sobie do dzisiaj: zamiłowanie do mniejszych miast, do innego, spokojniejszego czasu, jaki tam płynie.
Czy mi się wydaje, czy ty masz gdzieś tam głęboko w sobie małe miasteczko?
Tak, ono gdzieś tam we mnie siedzi. Dokładniej mówiąc: pewną intymność i ten czas, który wolniej płynie. Dystans do tego całego zabiegania. To wpływa też na moją muzykę : jestem z dala od pewnej powierzchowności. W małym mieście możesz wszystko ogarnąć – myślami, wzrokiem. W dużym wszystko masz poszatkowane i fragmentaryczne. To się bierze z tych wypraw z babcią. To była osoba pełna ciepła, na którą można było zawsze liczyć.
Podobało jej się to, co piszesz?
Nie miała okazji usłyszeć. Ale z drugiej strony, wiesz co… Z mamą jeździliśmy na grób babci – tam, gdzie kiedyś z nią chodziłem. Zamiast modlić się, zawsze opowiadałem jej, co u mnie słychać, zastanawiałem się też, czy byłaby zadowolona z tego, co robię. Napisałem też utwór o tym chodzeniu na cmentarz; nie ma go na żadnej płycie (do zobaczenia w ramce – przyp. J.K.).
Czy to babcia była tą osobą, która dostrzegła w tobie wrażliwość?
Kobiety w moim życiu – mama, babcia – dały mi coś więcej: przeświadczenie, że jestem dobrym człowiekiem, a to mi pozwala na wolność. Dopóki jesteś dobry, możesz robić wszystko, co chcesz, niczego złego nie jesteś w stanie zrobić. To ogromne oparcie.
Pomaga czy przeszkadza w życiu?
Z jednej strony pomaga, bo mało obchodzi mnie opinia innych ludzi. Ale z kolei mamy opinia obchodzi mnie bardzo. To jest fascynujące: nagrywam – bywa – jakiś mocny, hardkorowy utwór, i mam myśl: co mama o tym powie?
Jak lecisz ostrym tekstem to…
…mamie niekoniecznie się to podoba, a słucha wszystkiego, co nagram. Chociaż wie, że to taka stylistyka. To oparcie, jakie mam w moich kobietach, pozwala mi skakać na życiowym bandżo – wiem, że choćby ta lina się zerwała, mam pod sobą siatkę bezpieczeństwa. To jest bezcenne.
Mamie zawdzięczam też siłę charakteru. Jestem racjonalistą, ale – paradoksalnie - przywiązanym do chrześcijaństwa. Moja mama jest osobą bardzo wierzącą. Gdzieś w głębi zawsze czułem, że wszystko będzie dobrze. Mam od niej siłę charakteru, dobroć, autentyczność i szczerość – to przyniosło mi intuicję, że jeśli będę uczciwy i zgodzie ze sobą, nie mogę popełnić fałszywego kroku.
Oczyma wyobraźni widzę zbulwersowane feministki, ale zadam to pytanie. Do czego potrzebne ci są kobiety?
Zależy na jakich etapach twórczości. Wiele moich utworów jest inspirowanych kobietami.
Czy wchodziłeś w relacje, coś przeżywałeś, a potem to opisywałeś?
Tak. Albo widziałem kobiety z problemami, które były mi bliskie, i chciałem im jakoś pomóc, jakoś je wesprzeć.
A jak sobie radzisz z intymnością, oferowaną nam przez kobiety? Potrzebujesz jej, żeby tworzyć?
Jak najbardziej! Moja praca jest dość męcząca, samotna, psychicznie wykańczająca. Ale potem są te momenty intymności, które pomagają mi się błyskawicznie odbudować, odnowić.
A jak już piszesz tekst – myślisz o swojej dziewczynie?
Na płycie, którą właśnie nagrywam, teksty są zaangażowane i dalekie od kobiet, tak bym to ujął. Kulturoznawczo-filozoficzno-dziwne; nie wiem, jak je nazwać. Po prostu: o świecie. Np. o tym, że… Wiesz, ja mam zdystansowaną postawę do tego, że we współczesnym świecie zbyt wiele czasu poświęca się sobie. Mam odrobinę pretensji do świata marketingu, że skupia się na powierzchowności kobiet. Moim zdaniem kobiety powinny być przeciw kreowaniu takiego wizerunku, bo to im szkodzi. No, ale ja jestem ogólnie zdystansowany do konsumpcyjnego stylu życia. Moja dziewczyna to podziela.
O, a propos anty - konsumpcjonizmu. Mama nauczyła mnie jeszcze jednego: oszczędności, takiego podejścia: „żeby nic się nie zmarnowało”, a „wyrzucić chleb to grzech” i tak dalej. To buduje mój światopogląd od podstaw. I dziewczyna to podziela. Może ona przykłada do tego trochę mniejszą wagę, ale ja pilnuję tego radykalnie. No nie potrafię wyrzucać rzeczy i już. Staram się też nie kupować nowych, kiedy widzę, że te stare jeszcze nadają się do użytku. Oraz nie kupować rzeczy nieużytecznych tylko dlatego, że są np. ładne. Być może to przesada z mojej strony, ale …
Ale kobiety lubią nowe, ładne rzeczy, choćby i nieużyteczne…
No cóż: kiedy złożę przysięgę małżeńską, będę musiał się do tego przystosować. Będę podchodził z całym szacunkiem do potrzeb mojej obecnej dziewczyny, przyszłej żony. Zasługuje na to jak każda kobieta i potrzebuje tego. Powiem tak: znam potrzeby kobiet, ale nie chciałbym stać się niewolnikiem tych potrzeb.
Mówisz o kobietach z szacunkiem. Niektórzy powiedzieliby też, że nie pasuje raperowi. Szczególnie w Twoim wieku.
Zawsze je szanowałem. Trochę bierze się to stąd, że wychowywałem się w otoczeniu kobiet. Kiedy widziałem, jak młodsi ludzie odnoszą się bez szacunku do starszych kobiet, stawiałem sobie pytanie: „a co by było, gdyby to byłą moja matka, babcia?”. Wtedy perspektywa diametralnie się zmieniała. A co do raperów? Różnie to bywa z ich postrzeganiem kobiet, jak w każdym środowisku muzycznym. Oczywiście, w tych amerykańskich wzorcach stosunek do kobiet jest taki, jaki jest: przedmiotowy. Ale u nas ten szacunek jest głęboko zakorzeniony. Nie wiem, skąd się to bierze? Szacunek w stosunku do matki w każdym razie jest mocny.
A do rówieśnic?
No może z tym to rzeczywiście czasem bywa różnie. To już są widocznie te zachodnie wpływy. Kobieta – przedmiot, która ma zaspokajać. Ale ja nie potrafię tak traktować kobiet. W moich piosenkach propaguję inną postawę.
Zdajesz się być staroświecki. Przepuszczasz kobiety w drzwiach?
Tak.
Całujesz je w rękę?
Rzadko, a rówieśnic – wcale.
Odsuwasz krzesło w kawiarni?
Zdarza się. To prosty, ale sympatyczny gest.
Jesteś jak jakiś jazzman, nie raper.
Tak, chyba jestem staroświecki. Wiem, że to słowo dziś ma znaczenie pejoratywne, no ale ja przy nim obstaję.
Wróćmy do najważniejszych kobiet w życiu. Mówiłeś, że teraz są dwie...
Tak, mama i moja przyszła żona. Mama mnie wychowała, przez całe życie jest ze mną – siłą rzeczy odgrywa w nim dużą rolę. To są emocje bardzo głębokie; nawet ciężko mi o tym mówić. Musze mieć jednak świadomość, że w moim życiu za chwilę będzie pierwsze skrzypce grała inna kobieta. Takie są zasady: skoro decyduję się na małżeństwo, to nie mógłbym stawiać wyżej mamy. To byłoby nieuczciwe względem żony. Chociaż wiadomo, że są to dwie różne dziedziny; żadna z tych kobiet nie może zagrozić sobie nawzajem.
Mógłbyś wymienić najważniejsze rzeczy, których nauczyłeś się od kobiet?
Ja byłem bardzo dziwnym człowiekiem, moja osobowość była też daleka od tego, jakim jestem teraz. Pierwsza kobieta którą zraniłem… Ona dała mi głęboką świadomość, że skrzywdziłem drugiego człowieka i jak podle się z tym czuję. To byłą świetna dziewczyna, ja byłem bardzo młody i głupi. Byłem z nią – a potem w jakimś momencie, zupełnie bez powodu, stwierdziłem, ze już nie chcę z nią być. To była świadomość bezinteresownego okrucieństwa, dziecięcego: ona nie zrobiła nic złego, zależało jej na mnie, a ja po prostu ją skrzywdziłem. Z początku o tym tak nie myślałem, to przyszło z czasem i obudziło we mnie poczucie głębokiej empatii. Wybaczyła mi to z czasem. Nauczyło mnie to raz na zawsze, że z ludźmi trzeba być w porządku. Więcej razy tego nie zrobiłem.
Druga moja miłość: ona była bardzo wyzwolona, otwarta. Ja byłem zakompleksiony – ona była bujną kobiecością, nie myślącą, co jest złe, a co dobre. To mi bardzo imponowało: było to zupełnie przeciwstawne. Ona nauczyła mnie braku spięcia, otwartości i dystansu. Rzeczy, które mnie w niej bolały, nauczyły mnie buddyjskiej cierpliwości. Dały mi świadomość, że skoro nie jestem w stanie zapanować nad nią, to i nie jestem też w stanie zapanować nad wieloma innymi sprawami w życiu. Dało mi to stoicki spokój. I świadomość, że ludzi trzeba kochać takich, jakimi są i nie próbować ich zmieniać.
Następna – to przyjaciółka, bardzo ważna w moim życiu. Poznaliśmy się przypadkowo przez Internet, a potem okazało się, ze mieszkamy niedaleko siebie. I to jest przyjaźń dokładnie zaprzeczająca obiegowej opinii, że między kobieta a mężczyzną nie istnieje. To osoba bardzo wrażliwa i kreatywna. Jest artystką, dużo przeszła. Ona daje mi zrozumienie tych stron mojej osobowości, których nikt nie zna i nie rozumie. Kiedy mam dzień, że nie mam ochoty wychodzić z domu, a nawet żeby ktoś na mnie patrzył – a zdarzają się takie dni – wiem, że mogę do niej zadzwonić, a ona skwituje to śmiechem, bo sama dobrze wie, co to znaczy.
Kobiety to samo dobro, jak słyszę. Żadna cię nie skrzywdziła?
Zdarzało się. Krzywdy są wpisane w moje życie, nie traktuję ich jako czegoś złego. Pogłębiły moją wrażliwość i ukształtowały sposób patrzenia na świat. Kiedy jednak patrzę na to wszystko z dystansu, to więcej dostałem od kobiet dobrego, niż złego.

*BISZ – Jarosław Jaruszewski. Bydgoski raper, autor tekstów.

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3